Reklama

Jak długo potrwa wojenny wstrząs na rynkach i w gospodarce?

Irański odwet wymierzony w kraje arabskie dotknął również tankowce oraz infrastrukturę naftową. Ceny ropy skoczyły w górę, a obawy o podaż surowca napędzały przecenę na światowych giełdach, wzrost cen złota i umocnienie dolara.
Jak długo potrwa wojenny wstrząs na rynkach i w gospodarce?

Foto: PAP/EPA/SARAH YENESEL

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są konsekwencje irańskiego odwetu na globalne rynki surowców?
  • Jakie czynniki mogą wpłynąć na stabilność rynku kapitałowego podczas obecnego konfliktu?
  • Jakie znaczenie ma Cieśnina Ormuz dla globalnej gospodarki energetycznej?
  • W jaki sposób wyprzedaż ryzykownych aktywów może przyspieszyć w przypadku przedłużającego się konfliktu?
  • Jakie strategie zalecają eksperci w obliczu wysokiej niepewności geopolitycznej?

W ciągu kilkudziesięciu godzin od amerykańsko-izraelskiego ataku, Iran uderzył rakietami i dronami w więcej krajów arabskich niż Izrael w całej swojej 78-letniej historii. Trafione zostały m.in. hotele i lotnisko w Dubaju, ale najbardziej zaniepokoiły uderzenia w infrastrukturę naftową. W poniedziałek irański dron uderzył w największą saudyjską rafinerię naftową w Ras Tanura, a w weekend trafione zostały trzy tankowce w pobliżu Cieśniny Ormuz. Jeden z nich należał do „floty cienia” i przewoził... irańską ropę. Arabia Saudyjska zaczęła w odwecie bombardować irański system rurociągów Ahwaz.

Cena ropy naftowej gatunku Brent skoczyła nad ranem o 13 proc., do 82,3 dol. za baryłkę, czyli do najwyższego poziomu od 2024 r. Później nieco zeszła ona w dół i po południu przekraczała 78 dol. Baryłka surowca gatunku WTI kosztowała wówczas 72 dol. i była o ponad 7 proc. droższa niż w piątek. Obawy o ceny ropy (i ich wpływ na światową gospodarkę) wywołały przecenę na giełdach. Większość europejskich indeksów traciła po południu po ponad 1 proc. Zyskiwały tradycyjne aktywa „z bezpiecznej przystani” – złoto, dolar i frank szwajcarski. W poniedziałek po południu za 1 dolara płacono ponad 3,60 zł, a za 1 franka ponad 3,65 zł. Szwajcarski Bank Narodowy zasugerował, że nie wyklucza interwencji na rynku.

Czytaj więcej

Dostawy gazu do Polski są bezpieczne. Ale ceny na rynku wzrosną po decyzji Kataru

To, czy ropa zdrożeje jeszcze mocniej, a wyprzedaż ryzykownych aktywów przyspieszy, będzie w dużym stopniu zależało od tego, jak szybko uda się zakończyć konflikt. Jak na razie władze Iranu twardo deklarują, że nie będą negocjować z USA. Najlepszym scenariuszem dla rynków wydaje się więc być szybkie załamanie się irańskiej dyktatury. – Każdy kolejny dzień utrzymywania się reżimu – szczególnie przy zdolności do dalszych ataków na cele wojskowe, energetyczne i cywilne – będzie zwiększał dyskomfort rynkowy. Najważniejszą zmienną pozostaje status żeglugi przez Cieśninę Ormuz, ale równie krytyczna jest infrastruktura energetyczna regionu – twierdzi John Hardy, główny strateg makroekonomiczny Saxo Banku.

Reklama
Reklama

Wojna z Iranem. Cieśnina Ormuz kluczowa dla cen ropy

„Uważamy, że tempo powrotu ruchu przez Cieśninę Ormuz oraz zakres irańskiej odpowiedzi będą kluczowe dla ceny ropy w najbliższych dniach” – napisali analitycy UBS.

Według danych firmy Kpler, średnio ponad 14 milionów baryłek ropy dziennie przechodziło przez Cieśninę Ormuz w 2025 r. To około jednej trzeciej światowego eksportu ropy drogą morską. Około trzy czwarte tego eksportu trafiały do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej. Do tego trzeba doliczyć również około 20 proc. globalnego eksportu LNG. Potencjał do wstrząsu rynkowego jest więc bardzo duży. „Brent mógłby osiągnąć 100 dol. za baryłkę, jeśli sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie się pogorszy” – stwierdzili eksperci Barclaysa.

Czytaj więcej

Konflikt na Bliskim Wschodzie uderzył w giełdy

– W zależności od tego, jak długo będzie trwać obecna akcja militarna, cena ropy dostosuje się dość szybko. Jeśli więc w ciągu najbliższych tygodni sytuacja się uspokoi – co jest całkiem możliwe – cena ropy najprawdopodobniej wróci do poziomu 60–65 dol. za baryłkę, biorąc pod uwagę, że produkcja ropy przewyższa popyt, a OPEC+ dysponuje pewnymi wolnymi mocami produkcyjnymi, które może jeszcze zwiększyć. I odwrotnie – jeśli sytuacja przerodzi się w szeroko zakrojony i długotrwały konflikt na Bliskim Wschodzie, z zablokowaną żeglugą przez Cieśninę Ormuz, wówczas cena ropy może realnie wzrosnąć do 100 dol. za baryłkę i powyżej – prognozuje Maurizio Carulli, analityk firmy Quilter Cheviot.

Ceny gazu na europejskim rynku spotowym skoczyły w poniedziałek po południu aż o 45 proc., po tym, jak spółka QatarEnergy ogłosiła, że wstrzymuje produkcję LNG po irańskich atakach.

W weekend Iran ogłosił blokadę Cieśniny Ormuz, ale nie jest w stanie jej w pełni wyegzekwować. Jego marynarka wojenna poniosła już duże straty, a USA oraz Izrael od pierwszych godzin wojny dominują w powietrzu. Ich siły powietrzne bombardują m.in. irańskie wyrzutnie i składy rakiet oraz dronów. Póki jednak będzie utrzymywało się ryzyko, że choć jeden irański dron uderzy w jakikolwiek cywilny statek, to armatorzy nie będą skłonni do wysyłania statków poprzez niebezpieczny akwen.

Reklama
Reklama

Scenariusze dla rynków po ataku USA i Izraela na Iran

Od tego, jak szybko uda się zmusić Iran do wstrzymania ognia, będzie również zależało dalsze zachowanie giełd oraz aktywów „z bezpiecznej przystani”, takich jak złoto. Utrzymujące się dłużej podwyższone ceny ropy oraz obawy o jej podaż mogą przecież zwiększyć ryzyko stagflacji w wielu gospodarkach i zmniejszyć szanse na cięcia stóp procentowych. 

Stratedzy Wells Fargo nakreślili ostry scenariusz spadkowy dla akcji, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie wywoła trwały szok energetyczny. „W przypadku przedłużającego się zamknięcia Cieśniny Ormuz i szoku cenowego do ponad 100 dol. za baryłkę prognozujemy 6000 pkt. na S&P 500 jako najgorszy scenariusz” – napisali eksperci tego banku. Oznaczałoby to spadek S&P 500 o niemal 13 proc. od piątkowego zamknięcia.

Czytaj więcej

Irańscy hakerzy przechodzą do ofensywy. Europa na celowniku

Ich zdaniem, trwałe zakłócenie transportu przez Cieśninę Ormuz – kluczowy punkt krytyczny dla ropy na świecie – prawdopodobnie pchnęłoby ropę znacznie powyżej obecnych poziomów, ścisnęłoby marże i skomplikowałoby ścieżkę polityki Fedu. Główny scenariusz Wells Fargo przewiduje jednak S&P 500 na poziomie 7500 do końca 2026 r.

Dominic Wilson, strateg Goldman Sachs, stwierdził, że reakcja rynku akcji będzie zależeć od trwałości szoku energetycznego. „Na rynku akcji wpływ tego wstrząsu jest wyraźnie negatywny, ale tylko poważne i trwałe zakłócenie cen ropy (takie jak na przykład w 1990 czy 2022 r.) miałoby duży wpływ na globalny obraz wzrostu” – napisał Wilson. Ostrzegł, że sektory cykliczne mogą ponieść największe straty w krótkim terminie, szczególnie te powiązane z globalnym handlem i popytem przemysłowym. Importerzy ropy mogą również stanąć pod nadmierną presją, zwłaszcza po silnych wzrostach od początku roku, które pozostawiają pozycjonowanie podatne na spadki.

– Jeśli napięcia będą się utrzymywać lub eskalować, złoto może kontynuować wzrosty i ponownie testować swoje historyczne maksima. W przypadku deeskalacji możliwa jest krótkoterminowa korekta, jednak fundamenty rynku pozostają silne, a zainteresowanie metalami szlachetnymi utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie – wskazuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota z firm Goldaver i Goldenmark.

Reklama
Reklama

– W okresach wysokiej niepewności najlepszą ofensywą jest defensywa – utrzymywanie umiarkowanej ekspozycji rynkowej. Inwestorzy o większej elastyczności mogą rozważyć utrzymywanie części środków w gotówce, aby wykorzystać okazje po pojawieniu się większej klarowności – zwraca natomiast uwagę Hardy.

Gospodarka
Niemcy łapią oddech po kryzysie? Polska może na tym dużo zyskać
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Gospodarka
Silny wzrost, słabe finanse. Fitch utrzymuje rating Polski z negatywną perspektywą
Gospodarka
Norwegia murem za Ukrainą. Nowa pomoc już w drodze
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Gospodarka
Polska centrum odbudowy Ukrainy. Do Gdańska przyjadą liderzy UE i wielki biznes
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama