Pod naporem podaży WIG20 już na starcie sesji zjechał ok. 2 proc. pod kreskę. Inwestorzy zachowali jednak zimną krew i sytuację bardzo szybko udało się opanować, dzięki czemu główne indeksy zmniejszyły stratę. Na finiszu WIG20 stracił tylko 1,1 proc. Postawa inwestorów w Warszawie wpisała się w fatalne nastroje na zagranicznych giełdach, na których realizowany był scenariusz globalnego odwrotu od ryzyka w obliczu eskalacji działań wojskowych na Bliskim Wschodzie. Wyprzedaż najpierw objęła azjatyckie parkiety. Negatywne nastroje zdominowały również handel na europejskich rynkach. W efekcie spadki głównych indeksów przekraczały nawet 3 proc. Zdecydowanie mniejszy zasięg miała przecena za Oceanem.

Czytaj więcej

Supertankowce utknęły w Cieśninie Ormuz. Ubezpieczyciele cofają polisy

W weekend ziścił się czarny scenariusz, którego inwestorzy obawiali się od tygodni. Amerykanie przy wsparciu Izraela zaatakowali Iran, eliminując jego przywódcę ajatollaha Alego Chameneiego. Z kolei Iran w ramach odwetu zaatakował Izrael i amerykańskie bazy wojskowe w kilku państwach regionu. Biorąc pod uwagę niepewność związaną z dalszym rozwojem wypadków na Bliskim Wschodzie, poniedziałkowa odpowiedź rynków akcji była dość łagodna.

Banki tracą, Orlen korzysta 

Spadki w Warszawie zawdzięczamy przede wszystkim wzmożonej podaży akcji spółek z indeksu WIG20. Uwaga sprzedających skierowana była przede wszystkim na akcje banków, co skutkowało najgłębszymi spadkami w indeksie. Najmocniej tracił PKO BP, schodząc nawet ponad 4 proc. pod kreskę. Przecena nie oszczędziła również walorów PGE, PZU, Allegro i KGHM. Jednocześnie mocno drożały akcje Orlenu w odpowiedzi na skokowy wzrost cen ropy na świecie. Notowania koncernu na finiszu poszybowały w górę o ponad 5 proc., wyznaczając nowy historyczny szczyt powyżej 120 zł. Kapitalizacja giełdowa Orlenu sięga już 140 mld zł. 

Wyprzedaż nie ominęła firm notowanych na szerokim rynku. Negatywnie wyróżniał się Rainbow Tours, dla którego zawirowania geopolityczne na świecie stanowią dodatkowe wyzwanie związane z jego turystycznym biznesem. Na drugim biegunie były spółki zarabiające na dostawach dla wojska, jak Protektor, Lubawa czy Zremb.