fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Radzili, nad czym ma obradować nowa Rada

Na konsultacjach u wykonującego obowiązki prezydenta Bronisława Komorowskiego pojawili się premier Donald Tusk i p.o. szefa BBN gen. Stanisław Koziej
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Bronisław Komorowski przekonywał, że sprawa RBN nie ma związku z kampanią. Opozycji nie przekonał
W Belwederze u wykonującego obowiązki prezydenta Bronisława Komorowskiego pojawili się wczoraj premier Donald Tusk, wicepremier Waldemar Pawlak, prezes PiS Jarosław Kaczyński, przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski i p. o. szefa BBN gen. Stanisław Koziej.
Marszałek Sejmu zaprosił ich na konsultacje dotyczące powołania nowego składu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Do tej powołanej przez Lecha Kaczyńskiego wchodzą obecnie jedynie szef PiS i była szefowa MSZ Anna Fotyga.
Prócz prezydenta w skład RBN wchodzić mają marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, wicepremier, szefowie MSZ, MON, MSWiA, BBN, prezes NBP, a także szefowie największych partii. Stałymi doradcami Rady mają być wszyscy byli prezydenci oraz premierzy. – Chciałbym, by stała się ona miejscem przepływu informacji między rządem a opozycją – wyjaśniał Komorowski po spotkaniu w Belwederze.
Marszałek przekonywał, że udało się rozwiać wszystkie wątpliwości co do intencji powstania nowej Rady. – Przyszły prezydent, niezależnie od tego, z jakiej opcji będzie pochodzić, będzie musiał tworzyć klimat do współpracy wszystkich sił politycznych. I temu właśnie ma służyć Rada – zaznaczał.
Zapewniał też po raz kolejny, że plany powołania RBN nie mają związku z kampanią wyborczą, w której bierze udział jako kandydat PO na prezydenta. – Mam nadzieję, że Rada stanie się miejscem rozstrzygania o sprawach ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju i budowy porozumienia – podkreślał.
Jednak opozycji wciąż nie przekonał. – Z jednej strony trzeba go pochwalić za próby rozmowy ponad podziałami. Ale jego wcześniejsze zachowania pokazują jasno, że powoływanie przez niego RBN to gra wyborcza – ocenia poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS). – Komorowski chce się pokazać jako kandydat koncyliacyjny.
Mariusz Błaszczak, rzecznik Klubu PiS, także podchodzi do działań marszałka z rezerwą: – Cały czas uważamy, że to nowo wybrany prezydent powinien dokonać nominacji nowych członków RBN.
– Chcemy wierzyć w dobre intencje i zapewnienia marszałka, że jego działania nie wynikają z kampanii – komentuje z kolei Tomasz Kalita, rzecznik SLD. – Testem będzie jednak to, czym Rada będzie się zajmować w najbliższym czasie.
Z nieoficjalnych informacji pochodzących od polityków współpracujących z uczestnikami spotkania wynika, że Komorowski miał problemy z jasnym określeniem planów i oczekiwań wobec nowej Rady. – Wiele było o konsultacjach i opiniowaniu z opozycją, ale marszałek nie umiał bliżej doprecyzować, co właściwie ma na myśli – mówi rozmówca „Rz”. Inny dodaje, że o ile dość jasną koncepcję działania Rady miał premier, to Komorowski nie przedstawiał tego już tak klarownie.
Marszałek ma nominować kandydatów do RBN w czwartek. Tego dnia ma się też odbyć pierwsze posiedzenie Rady. Omówione mają zostać dwie sprawy: wnioski po katastrofie smoleńskiej oraz perspektywy przyszłych stosunków Polski z Rosją. Być może tematem dyskusji będzie też powódź.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA