fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Polska młodzież stawia na rodzinę

Większość młodych Polaków uważa, że ślub kościelny jest potrzebny i ważniejszy od cywilnego
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Para ze ślubem kościelnym i dwójką dzieci to idealny model związku
Michał Sutryk i Anna Juszczyńska kończą w tym roku studia w Warszawie. Wkrótce zamierzają się pobrać i założyć rodzinę.
– Małżeństwo będzie ukoronowaniem naszego związku – mówią zgodnie. Ślub będą zawierać w kościele. – Ze względu na tradycję, w jakiej zostaliśmy wychowani, i nasze przekonania religijne to naturalne rozwiązanie – dodają.
[srodtytul]Jeśli ślub, to kościelny[/srodtytul]
Podobnie myśli większość Polaków w ich wieku. Z sondażu, który dla "Rzeczpospolitej" przeprowadziła GfK Polonia, wynika, że prawie 80 procent osób w wieku 18 – 26 lat uważa, że małżeństwo ma i będzie mieć duże znaczenie. Niemal identyczne wyniki uzyskał o. prof. Leon Dyczewski, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który w latach 2004 – 2005 badał wyobrażenia młodzieży o małżeństwie i rodzinie. Młodzi Polacy są stali w swych opiniach.
– Zawsze najbezpieczniej czuliśmy się w towarzystwie bliskich. Małżeństwo i rodzina to, po zdrowiu, najważniejsze wartości udanego życia – komentuje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Małżeństwo jest gwarantem stabilności nawet w niestabilnych czasach. Osoby wchodzące w dorosłość mają te same priorytety – marzą, aby osiągnąć sukces zawodowy i jednocześnie mieć z kim go dzielić – uważa Beata Banasiak-Parzych, socjolog rodzinny.
Co piąty ankietowany twierdzi, że małżeństwo to przestarzała instytucja. Według Banasiak-Parzych dla tej mniejszości prawdopodobnie ważniejsze jest, aby być w udanym związku, dlatego małżeństwo może się wydawać czymś zbędnym.
Zdecydowana większość (82 procent) młodych Polaków uważa, że ślub kościelny jest potrzebny i ważniejszy od ślubu cywilnego.
– Uroczystość w kościele, przysięganie sobie miłości przy całej rodzinie nie mogą się równać podpisaniu kilku papierków w urzędzie, po których staje się "parą młodą" – uważa Michał Sutryk.
Jak pokazują badania, zdecydowana większość ankietowanych – ponad 80 procent – chce też mieć dzieci. Najlepiej dwójkę. Mniej więcej tyle samo – po kilkanaście procent osób – chce mieć jedno dziecko lub troje dzieci.
Pięć lat temu rodzina pięcioosobowa była znacznie popularniejsza (22 proc.) od modelu dwa plus jeden, który wskazywało niespełna 5 procent badanych.
– Może to odzwierciedlać pewien niepokój o status materialny rodziny, co wynika z niedawnych zawirowań związanych z kryzysem ekonomicznym – komentuje Banasiak-Parzych.
[srodtytul]Rozwód drogą na skróty[/srodtytul]
Mimo przywiązania do ślubów religijnych wśród młodzieży panuje powszechne przyzwolenie na rozwód. 94 proc. badanych akceptuje taki koniec nieudanego małżeństwa, którego Kościół nie uznaje. – Dopuszczanie rozerwalności małżeństwa jest niezrozumieniem jego istoty, dowodem na brak dojrzałości człowieka – uważa ks. dr Tomasz Gierałtowski, oficjał Sądu Metropolitalnego Białostockiego, gdzie rozpatrywane są sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ale podkreśla, że Kościół nie wymaga od małżonków, by na siłę byli razem, gdy np. mąż znęca się nad żoną i dziećmi.
Wśród ważnych powodów, które mogą być wystarczającą przyczyną rozwodu, młodzi Polacy wymieniają najczęściej przemoc (81 proc. wskazań), niewierność (41 proc.) i uzależnienia (24 proc.).
Mniejsze znaczenie mają m.in. brak miłości, kłótnie i oddzielne życie. Do tej listy dr Maria Gdowska-Wilińska, terapeuta rodzinny z Warszawy, dodaje jeszcze nieumiejętność komunikowania się i rozwiązywania konfliktów.
– Ludzie często nie potrafią ze sobą rozmawiać. Zdarza się nawet, że inaczej niż partner rozumieją te same słowa – zauważa dr Gdowska-Wilińska.
Jej zdaniem rozwód jest bardzo często drogą na skróty.
– Brak czasu, poświęcenia uwagi drugiej osobie, wzajemnej cierpliwości powodują, że, zamiast się uczyć wspólnego życia, młodzi ludzie idą na łatwiznę, czyli się rozwodzą – mówi warszawska terapeutka.
Z badań wynika, że jeszcze pięć lat temu kłótnie i trudne problemy były dla młodzieży dwukrotnie ważniejszym powodem do rozwodu.
– Być może skłócone małżeństwa coraz chętniej korzystają z rozrastającej się w ostatnim czasie sieci instytucji poradnictwa rodzinnego – zastanawia się dr Gdowska-Wilińska.
W ciągu pięciu lat przybyło też (z 34 do 52 procent) zwolenników zrównania w prawach par bez ślubu z małżeństwami.
– To wyraz odformalizowania tego, co dla Polaków zawsze było ważne, czyli trwałych i głębokich związków, w których mogą się spełnić prokreacyjnie – ocenia prof. Czapiński.
- Przedstawione wyniki potwierdzają tendencje jakie można zaobserwować, to znaczy wyraźne zwiększenie aprobaty społecznej dla związków nieformalnych, zwanych kohabitacją - komentuje prof. Maria Braun-Gałkowska, kierownik Katedry Psychologii Wychowawczej i Rodziny KUL.
- Prawdopodobnie dużą rolę w kształtowaniu tej opinii odegrały wzory przedstawiane w mediach. Tendencji tej nie uważam za korzystną, bo - jak pokazują badania psychologiczne - kohabitacje są (oczywiście statystycznie biorąc) znacznie mniej trwałe niż małżeństwa, a rozpad związku jest dla jego uczestników, a także dla ich dzieci, sytuacją bardzo stresową. W związku, w którym z założenia partnerzy nie podejmują pełnej odpowiedzialności, komunikacja jest mniej udana, a starania o konstruktywne rozwiązywanie kryzysów są słabsze.
[ramka] [srodtytul]Małżeństwo nadal bardzo cenione[/srodtytul]
Tylko 20 proc. młodych Polaków uważa, że małżeństwo jest przestarzałą instytucją – wynika z sondażu GfK Polonia dla „Rz” przeprowadzonego od 4 do 8 marca tego roku wśród Polaków w wieku 18 –– 26 lat (ogólna próba 181 osób). Podobne badania na przełomie 2004 i 2005 r. wykonano wśród 1335 osób także w wieku 18 – 26 lat z województw lubelskiego i mazowieckiego. Na podstawie tych ankiet o. prof. Leon Dyczewski, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, stworzył analizę „Wyobrażenia młodzieży o małżeństwie i rodzinie” (praca pod tym tytułem została opublikowana w 2009 r.). Badania prowadzone były w ramach międzynarodowego projektu. W latach 2004 – 2006 identyczne kwestionariusze wypełniała młodzież z siedmiu odmiennych kulturowo i gospodarczo krajów, m.in. Litwy, Niemiec, Hiszpanii i Korei Południowej. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA