fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Dyrektor wraca, związkowcy walczą

Trzy lata temu dyrektor Urzędu Skarbowego we Wrześni został odwołany pod zarzutem mobbingu. Teraz wraca na stanowisko. Solidarność żąda wyjaśnień od ministra finansów i premiera Donalda Tuska.
- Żeby wytrzymać w pracy, ludzie musieli sięgać po środki farmakologiczne. Niektórzy lądowali u lekarza, którego profesji łatwo się tutaj domyślić. Nie można im było urządzić większego piekła - tak o czasach, kiedy urzędem we Wrześni po raz pierwszy kierował Kubczak opowiada Jarosław Lange, szef wielkopolskiej Solidarności. W czerwcu 2007 roku związkowcy doprowadzili do odwołania dyrektora. Nie został on jednak usunięty z urzędu. Zajął jedno z podrzędnych stanowisk i ... od razu założył swój związek zawodowy. Wkrótce ponownie wystartował w konkursie na opuszczone przez siebie stanowisko. Minister uznał, że powinien na nie wrócić. - To dla nas zupełnie niezrozumiałe - mówi krótko Lange.
Tymczasem Kubczak nie ma sobie nic do zarzucenia. - Nie było żadnego procesu o mobbing. Wszystko opierało się na pomówieniach. Może po prostu niektórzy ludzie nie wytrzymali tempa zmian, jakie zaproponowałem - tłumaczy. Jednocześnie nie kryje rozgoryczenia. - Kilka dni temu, kiedy ponownie obejmowałem stanowisko, spotkałem się z pracownikami. Powiedziałem im, że wspólnie dostaliśmy drugą szansę, że przez te cztery lata wiele rzeczy przemyślałem i żebyśmy przeszłość oddzielili grubą kreską. A tu nagle taki atak. Dlaczego miałbym zrezygnować? Czy nie mam już żadnych praw obywatelskich? - dopytuje.
Ale Solidarność nie odpuszcza. - Wokół tej nominacji działy się różne rzeczy. Kilka dni przed rozstrzygnięciem konkursu, osoba, która miała objąć stanowisko we Wrześni, nagle wywędrowała do Gniezna. Dlaczego? Żądamy wyjaśnień - podsumowuje Lange.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA