fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ilu naprawdę jest prawników

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
W ciągu ostatnich pięciu lat znacznie poprawił się dostęp do pomocy prawnej. Liczba adwokatów i radców prawnych wzrosła aż o 1/3 i dalej się zwiększa. Teza o słabym dostępie do prawników staje się mitem – twierdzi adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Wśród różnych uszczypliwości i dowcipów krążących o adwokatach i innych podobnych zawodach bywa też i ten, że prawnicy nie znają się na matematyce, chyba że chodzi o liczenie wpływów od swoich klientów. To bywa czasami celną uwagą, bo wielu prawników ostatni raz miało do czynienia z matematyką w szkole średniej. Ale nasze poczucie humoru kończy się, gdy obserwujemy manipulowanie liczbami, by udowodnić nam konieczność „cudownego” rozmnożenia naszych szeregów. Przyjrzyjmy się zatem, ilu naprawdę jest nas obecnie w Polsce, bo ostatnie lata i miesiące, a wręcz tygodnie, przynoszą dynamiczne zmiany.
[srodtytul]Jest nas wielu[/srodtytul]
Pytanie zadane przez Marka Domagalskiego („[link=http://www.rp.pl/artykul/430770.html]Ilu w Polsce mamy prawników[/link]” – „Rz” z 8 lutego) jest dziś niezwykle aktualne. Wśród argumentów wysuwanych przez autorów projektów ustaw zmieniających system świadczenia pomocy prawnej jak mantrę powtarza się bowiem tezę, jakoby było nas w Polsce za mało. Niestety, przytaczane są dane statystyczne sprzed kilku lat, które nijak się mają do rzeczywistości roku 2010.
Od 2005 r. do dziś liczba adwokatów wzrosła o 1/3. Wtedy było nas niecałe 8 tysięcy, dziś – około 10,5 tysiąca. W okręgowych radach adwokackich odbywają się właśnie ślubowania grupy ponad 800 adeptów palestry, którzy pod koniec ubiegłego roku zdali egzaminy zawodowe. Takiego przyrostu jeszcze w historii adwokatury nie było. Zresztą liczebność radców prawnych wzrosła podobnie. W efekcie mamy w kraju około 37 700 kwalifikowanych prawników (biorąc pod uwagę jedynie adwokatów i radców prawnych). Oznacza to, że na 100 tys. mieszkańców Polski przypada ich 99. Tymczasem w rządowych i poselskich projektach uparcie przytacza się dane – i to nie do końca rzetelne – z przeszłości, podając ten wskaźnik jako 68. To zbyt duża różnica, by jej nie zauważać.
Z przymrużeniem oka można traktować propagandę niektórych lobbujących organizacji powołujących się na prawniczy rodowód, które twierdzą, jakoby dostęp do prawników był w Polsce kilkadziesiąt razy trudniejszy niż w państwach Europy Zachodniej. Jednak od takich instytucji jak Ministerstwo Sprawiedliwości czy od posłów mamy prawo wymagać poważniejszego podejścia i uwzględnienia aktualnych danych. A te zbliżają nas do europejskiej czołówki. Mamy większe zagęszczenie prawników niż Francja, Austria czy kraje skandynawskie. U nas jeden prawnik (radca lub adwokat) przypada dziś na 1012 obywateli, we Francji – na 1335, w Austrii – na 1337. Wszystko wskazuje na to, że prawników będzie nam systematycznie przybywało, zważywszy na bardzo liczny napływ absolwentów studiów prawniczych na aplikacje.
Szacujemy, że w 2013 r. będzie w Polsce około 50 500 adwokatów i radców prawnych (zakładając zdawalność egzaminów zawodowych przez aplikantów na dzisiejszym poziomie ok. 80 proc.). Osiągniemy wtedy wskaźnik 755 obywateli na jednego prawnika, co da nam miejsce w pierwszej dziesiątce państw europejskich pod względem dostępności radców i adwokatów.
We wspomnianym artykule autor przytacza opinie Ministerstwa Sprawiedliwości, które z kolei zarzucają naszym statystykom nieścisłość i ujmowanie w nich także osób niewykonujących zawodu. Tu wypada wyjaśnić, że do tej grupy należą m.in. emeryci i pracownicy nauki. Ci pierwsi najczęściej kontynuują działalność – nadal prowadzą kancelarie, udzielają porad w swoim środowisku czy angażują się w prawniczą działalność o charakterze pro bono. Do rzadkości należą przypadki całkowitego zerwania z działalnością prawniczą. Podobnie osoby z tytułem adwokata pracujące na uczelniach często patronują uniwersyteckim poradniom prawnym, które też przecież są miejscami, gdzie można uzyskać rozwiązanie swoich problemów z paragrafami.
Warto się odwołać do sąsiadów. Faktem jest, iż nasi koledzy z Niemiec w swoich statystykach podawanych międzynarodowym organizacjom w ogóle nie dzielą prawników na pracujących tu czy tam oraz niepracujących. Według nich prawnikiem jest się do końca życia. I rzeczywiście – za Odrą sprawami kasacji do najwyższych instancji sądowych zajmują się głównie sędziwi, najbardziej doświadczeni adwokaci.
Podobnie nietrafionym uzasadnieniem jest argument, jakoby pomocy prawnej nie świadczyli radcy prawni pracujący na etacie w urzędach czy jako wewnętrzni prawnicy w przedsiębiorstwach. W końcu te urzędy czy firmy również działają dla obywateli. Może o lekarzach z rządowych szpitali też powiemy, że nie leczą ludzi? Radcowie prawni – o czym często zapominamy – nie mają zakazu łączenia i prowadzenia prywatnej działalności z etatem w firmie czy urzędzie. Mogą więc obok etatu otworzyć działalność polegającą na świadczeniu pomocy prawnej i często tak się dzieje.
[srodtytul]Statystyki i rynek[/srodtytul]
Można by dalej prowadzić spór, kogo uznawać za prawnika. Mogłabym podać argument nie do zbicia, że pomoc prawną świadczą także nieujęci w statystykach prawników aplikanci (przecież już po sześciu miesiącach aplikacji mogą zastępować w sądzie swego patrona). Mogłabym wspominać o tym, jak wartościowa jest pomoc prawna świadczona przez notariuszy czy doradców podatkowych – też nieujętych w statystykach.
Ale nie chodzi o bitwę na liczby. Trzeba przyjąć do wiadomości, że wprowadzone kilka lat temu reformy w systemie przyjęć do naszych zawodów już przynoszą owoce, a w następnych latach przyniosą ich jeszcze więcej.
Czy zatem trzeba na siłę wprowadzać nowe zmiany? A może należy pomyśleć o tym, czy rynek będzie w stanie wchłonąć rzesze nowych prawników? W uzasadnieniach rządowych czy poselskich projektów nie ma analiz – których brak ciągle wskazujemy – mówiących, czy potężna grupa nowych prawników naszych zawodów będzie miała rynkową rację bytu. Nie trzeba specjalnych uzdolnień matematycznych, by stwierdzić, że jest to wątpliwe. Wiemy przecież, że według badań opinii publicznej przeciętny Polak wcale nie odczuwa potrzeby korzystania z naszych usług, i to bynajmniej nie ze względu na ceny.
[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/02/25/ilu-naprawde-jest-prawnikow/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA