fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Gosiewski przed "hazardową"

Przemysław Gosiewski przed komisją śledczą
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Przemysław Gosiewski, który stanął przed sejmową komisją śledczą wykorzystał swoją wolną wypowiedź do poinformowania o przesłankach świadczących o stronniczości jednego z członków komisji.
Były wicepremier i szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski oddał się do dyspozycji komisji zaznaczając jednocześnie, że jego przesłuchanie może być nie do końca zgodne z prawem. To ze względu na Sławomira Neumanna, z którym polityk PiS jest skonfliktowany. Gosiewski złożył przeciwko niemu akt.
Poseł Neumann zadeklarował, że podczas dzisiejszego przesłuchania nie będzie zadawał pytań, aby Gosiewski nie był w stanie podważyć przesłuchania.
[srodtytul]Projekt Totalizatora[/srodtytul]
Przemysław Gosiewski zeznał, że sprawa projektu nowelizacji ustawy hazardowej przygotowanej przez Totalizator Sportowy była dla niego zamknięta we wrześniu 2006 r.
Projekt ten trafił z Totalizatora Sportowego do ówczesnego wiceministra finansów Mariana Banasia, a następnie do Gosiewskiego - wówczas szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów - podczas jego spotkania 26 lipca 2006 r. z ówczesnym wiceszefem klubu PiS Krzysztofem Jurgielem oraz ówczesną p.o. zastępczynią dyrektora Departamentu Służby Celnej w resorcie finansów Anną Cendrowską.
Projekt zakładał obniżenie opodatkowania wideoloterii. Gra ta podobna jest do tych na tzw. jednorękich bandytach - z tym, że dzięki połączeniu urządzeń w sieć, daje ona możliwość wygrania skumulowanej sumy, znacznie wyższej niż na zwykłym automacie o niskich wygranych.
Monopol na prowadzenie wideoloterii miał właśnie Totalizator, jednak duże obciążenie podatkowe (45 proc.) sprawiło, że gra ta nigdy nie została uruchomiona.
Po spotkaniu Gosiewski przekazał ten projekt do resortu finansów oraz skarbu z prośbą o zaopiniowanie.
[srodtytul]Próby wpływu na ministerstwo[/srodtytul]
Przed komisją śledczą Gosiewski powiedział, że wówczas nie wiedział, że jest to projekt przygotowany w Totalizatorze Sportowym. Zaznaczył, że we wrześniu 2006 r., po powrocie z urlopu, otrzymał pisemną informację od ówczesnego szefa resortu finansów Stanisława Kluzy, a także od ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego o tym, że rząd nie jest zainteresowany pracą nad tym projektem.
Polityk PiS podkreślił, że przekazał tę informację Krzysztofowi Jurgielowi i uznał, że sprawa jest zamknięta. Tłumacząc dlaczego kazał sporządzić notatkę ze spotkania z Jurgielem oraz Cendrowską, która reprezentowała na nim wiceministra Banasia powiedział, że zaniepokoił się informacjami, które się na nim pojawiły.
Chodziło o to - tłumaczył - że może być jakaś próba wpływu na pracowników resortu finansów, gdyby zostały uruchomione prace nad ustawą hazardową.
Z notatki Gosiewskiego wynikało, że Banaś chce zgłoszenia projektu, jako propozycji klubu PiS, bo departament zajmujący się grami losowymi w MF jest - jak to określono - "uwikłany" - i złożenie tej nowelizacji drogą rządową byłoby w związku z tym niemożliwe.
Na polecenie ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego 28 sierpnia 2006 r. notatka ta została przekazana szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu. Sam Kamiński zeznał przed komisją, że CBA nie podejmowało żadnych czynności w związku z tą notatką, bo ów "uwikłany" departament był wówczas już rozwiązany.
Gosiewski tłumaczył, że był to początkowy okres jego pracy w rządzie i fakt, że podpisał notatkę 2 sierpnia, kilka dni po spotkaniu, wynikał z tego, że wcześniej był zajęty. Podkreślał, że później notatkę przesłał do odpowiednich resortów, a także przekazał J. Kaczyńskiemu, który przy nim dopisał na niej adnotację, o skierowaniu jej do CBA.
Polityk mówił, że gdy pełnił funkcję w rządzie zdarzało się, że sporządzał notatki ze spotkań.
[srodtytul]Banaś niestandardowo[/srodtytul]
Według polityka zgłoszona latem 2006 r. prośba ówczesnego wiceministra finansów Mariana Banasia, aby projekt noweli ustawy hazardowej zgłosić jako poselski klubu PiS, była niestandardowa.
Chodzi o projekt, który Banaś - jak sam zeznał przed komisją śledczą - otrzymał w 2006 r. od przedstawiciela Totalizatora Sportowego.
Projekt ten Gosiewski - wówczas szef Komitetu Stałego Rady Ministrów - otrzymał na spotkaniu 26 lipca 2006 r. z ówczesnym wiceszefem klubu PiS Krzysztofem Jurgielem oraz ówczesną p.o. zastępcą dyrektora Departamentu Służby Celnej Anną Cendrowską, reprezentującą wtedy Banasia.
Z tej rozmowy Gosiewski sporządził notatkę, z której wynikało, że Banaś chce zgłoszenia tego projektu jako propozycji klubu PiS, bo departament zajmujący się grami losowymi w MF jest - jak to określono - "uwikłany" - i złożenie tej nowelizacji drogą rządową byłoby w związku z tym niemożliwe.
Gosiewski tłumaczył przed komisją, że w czasach rządów PiS istniało porozumienie z rządem i klubem parlamentarnym PiS, zgodnie z którym wszystkie projekty przygotowane przez ten klub powinny być skonsultowane z rządem.
- Ta praktyka była praktyką normalną, dlatego, że rząd opiniuje wszystkie projekty - tłumaczył.
Zaznaczył, że osobą upoważnioną w klubie parlamentarnym PiS do kontaktów z nim był wiceszef klubu PiS Krzysztof Jurgiel. Dodał, że Jurgiel, zgodnie z procedurą, skierował do niego prośbę o spotkanie ws. projektu noweli ustawy hazardowej.
Jak tłumaczył, na tym spotkaniu Jurgiel i Cendrowska zaproponowali, aby przyniesiony przez nich projekt nowelizacji stał się projektem klubowym.
- Nie była to standardowa sytuacja w rządzie, aby wiceminister w rządzie starał się wnieść projekt klubowy. Zostałem poinformowany, że następuje reorganizacja w Ministerstwie Finansów i że były jakieś obawy wobec pracowników departamentu, który tą tematyką się zajmował. Odnośnie bezstronności - obawiano się jakiś wpływów - powiedział Gosiewski.
Z tego powodu - dodał - zdecydował, że zapozna z tym projektem ministra finansów i ministra skarbu państwa.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA