fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Anatomia strachu finansowego

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
- Dlaczego złoty słabnie, a indeksy na GPW spadają w reakcji na problemy oddalonej o ponad 2 tys. km Grecji? Odpowiedź analityków brzmi: to efekt strachu o stabilność długu publicznego w Europie - pisze Ignacy Morawski
[srodtytul][link=http://blog.rp.pl/morawski/2010/02/09/anatomia-strachu-finansowego/]skomentuj na blogu[/link] [/srodtytul]
Jest mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe, że kłopoty jednego małego kraju uderzą rykoszetem w innych. Warto więc wiedzieć, jak działa strach.
Problemy nawet jednej mniejszej gospodarki mogą świadczyć o szerszym zjawisku. W tym przypadku jest to nadmierne zadłużenie krajów peryferyjnych Unii Europejskiej – Hiszpanii czy Portugalii. Naturalnie, rośnie ryzyko inwestowania w obligacje tych krajów.
Oto jeden z mechanizmów rozlewu strachu. Wiele funduszy kupujących obligacje działa w ten sposób, że zapożycza się na np. jeden dzień, następnego dnia zaciąga nowy dług, by spłacić ten starszy itd. Fundusze pożyczają na bardzo krótki okres i płacą niskie procenty, a pożyczone środki inwestują w papiery o dłuższym okresie zapadalności i wyższych odsetkach. Tak zarabiają. Jako zabezpieczenie wkładają ze swojego kapitału np. 10 proc. inwestowanej kwoty. Gdy rośnie ryzyko na rynku, pożyczający tym funduszom mogą zażądać większego zabezpieczenia – np. 20 proc. Fundusz musi więc sprzedać część posiadanych aktywów, by zapewnić większy wkład własny.
Gdy wielu graczy sprzedaje aktywa, ich ceny spadają. A tym samym kolejni muszą sprzedać jeszcze więcej papierów, żeby podnieść swoje wkłady własne.
Ostatni element układanki to brak przejrzystości, kto co ma i w co inwestuje. Od wszystkich funduszy żąda się podniesienia wkładu własnego. Sprzedawane papiery niekoniecznie muszą pochodzić z miejsca, gdzie wzrosło ryzyko. Teoretycznie jakiś fundusz może zbyć polskie obligacje, by podnieść wkład własny ze względu na wzrost ryzyka na południu Europy. Dochodzi do powszechnego i głębokiego spadku cen na różnych rynkach. Taką spiralę trudno zatrzymać. Dokładnie to wydarzyło się na świecie na przełomie 2008 i 2009 r. A teraz istnieją obawy, że może powtórzyć się na rynkach długu w Europie.
Tym razem jednak wzrost ryzyka obligacji państwowych nie jest tak uzasadniony jak przed rokiem w przypadku obligacji hipotecznych. Małe wciąż jest prawdopodobieństwo, że któryś z krajów Europy zbankrutuje. Dlatego ryzyko rozlewu strachu ciągle jest niskie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA