fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Idący po miliony

SOTHEBY’S LONDON
Rzeźba Alberta Giacomettiego została sprzedana za 104,3 mln dolarów
To rekordowa suma, jaką kiedykolwiek zapłacono za dzieło sztuki. Bohaterem środowej aukcji w Sotheby's okazała się wysmukła, krucha jak źdźbło trawy rzeźba Alberta Giacomettiego, szwajcarskiego artysty zmarłego dokładnie 44 lata temu. Wstępnie liczono się ze sprzedażą dzieła za 12 – 18 mln.
Licytacja zaczęła się od 19 mln dolarów. W ciągu zaledwie ośmiu minut stawka wzrosła prawie dziesięciokrotnie. Licytujący przez telefon klient zachował anonimowość. Miał co najmniej czterech konkurentów, w tym Nancy Whyte, wytrawną nowojorską dilerkę, która poddała się przy sumie 23 mln funtów.
Sylwetka mężczyzny w marszu, wyrzeźbiona w 1960 r., odlana z brązu rok potem, jest charakterystyczna dla późnej twórczości mistrza. Wydłużone, "pajęcze" proporcje figury oddają kruchość ciała i nietrwałość ludzkiej egzystencji. Jednocześnie użyty surowiec – brąz – przeczy ulotności życia.
"Idący człowiek" uchodzi za szczytowe osiągnięcie Giacomettiego. Zmarły w wieku 64 lat artysta należy do najpopularniejszych twórców XX wieku, jest jednym z klasyków nowoczesności. Jego pozycję potwierdziła nagroda przyznana w 1962 r. na biennale w Wenecji.
Uczeń Rodina i Bourdella, w młodości fascynował się kubizmem, następnie skręcił w stronę surrealizmu. Własny, rozpoznawalny styl wypracował w latach II wojny. Inspirował się rzeźbą archaiczną – uproszczoną w formie, pozbawioną detali, daleką od realizmu. Kreował sztywne jak totemy, statyczne sylwetki o ramionach opuszczonych wzdłuż tułowia i złączonych nogach. Powtarzał te same motywy. Portretował głównie bliskich ludzi – rodzeństwo, narzeczoną, potem żonę.
Ostro zarysowane, spłaszczone głowy jego modeli przywodzą na myśl klingę noża. Podobne cechy – drapieżność i agresja połączone z delikatnością i duchową sublimacją – wyróżniają postaci z jego obrazów.
Z czasem kompozycje Giacomettiego stały się bardziej dynamiczne, ekspresyjne. Niematerialne, zarazem niezłomne. Przykładem "Idący człowiek". Pochylony, energicznie kroczący mężczyzna zdaje się przeciwstawiać warunkom i losowi. Jego nieregularne, gruzłowate ciało o gigantycznych stopach wygląda jak chore, skażone. Jakby ocalał z kataklizmu.
W dorobku artysty niewiele jest prac równie pokaźnych rozmiarów (ta mierzy ponad 1,8 m wysokości). Ostatni raz rzeźba szwajcarskiego mistrza o porównywalnej skali pojawiła się na aukcji 20 lat temu i znalazła nabywcę za 6,8 mln dolarów. Inaczej niż teraz tamta postać trwała w bezruchu.
Sensacyjna sprzedaż dzieła świadczy o tym, że na rynku sztuki kryzys należy do przeszłości. Zresztą gospodarcze wahania zawsze sprzyjają handlowi arcydziełami. Przecież to najpewniejsza lokata kapitału.
[ramka] POPRZEDNIE REKORDY NA AUKCJACH
[srodtytul]Przelicytować kryzys [/srodtytul]
[b]W malarstwie[/b]
Obraz „Garcon a la Pipe” Pabla Picassa – 104,2 mln dol.
w 2004 r., Sotheby’s w Nowym Jorku
Kubistyczny portret „Dora Maar au chat” Picassa – 95 mln dol.
w 2006 r., Sotheby’s w Nowym Jorku
[b] W rzeźbie współczesnej:[/b]
„Madame L.R.” Constantina Brancusiego – 37,1 mln dol.
w 2009 r., Christie’s w Paryżu
„Balloon Flower (Magenta)” Jeffa Koonsa – 25,8 mln
dol. w 2008 r., Christie’s w Londynie
[b]Rekordy pozaaukcyjne należą do:[/b]
abstrakcji „Nr 5” Jacksona Pollocka (140 mln dol. w 2006 r.)
diamentowej czaszki „For the love of God” Damiena Hirsta (122 mln dol. w 2007 r.)
[i]mk[/i] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA