Sylwetki

Rynek fuzji i przejęć się budzi

PARKIET, Andrzej Cynka And Andrzej Cynka
- Pozyskanie pieniędzy to już nie problem – mówi Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska
[b]Rz: Czy po rocznym marazmie rynek fuzji i przejęć już zaczyna się budzić?[/b]
[b]Jacek Chwedoruk:[/b] Od połowy tego roku widać jakieś przebłyski. W przejęciach strategicznych dobrym przykładem jest Pol-Aqua (transakcja za ok. 200 mln euro), wezwanie Canona na Optopol czy sprzedaż cukrowni przez British Sugar. Może nie ma takich transakcji bardzo dużo, ale finalizowane są po rozsądnych cenach. [b]Czyli jednak odwilż?[/b]
Powrót do średniego poziomu aktywności. [b]Co może być motorem napędzającym takie transakcje?[/b] Problemem nie jest już pozyskanie finansowania, które jest już dostępne, choć jeszcze na stosunkowo niskie kwoty. Banki doszły do wniosku, że sytuacja się ustabilizowała, mają mniej dodatkowych ograniczeń, np. wynikających z zaleceń centrali. Bardzo ważne są też dane makro i nastroje. Jeśli pojawią się trudne przypadki, jak Dubaj czy Grecja, to inwestorzy będą się wstrzymywali z decyzjami. [b]Kryzys nie przyczyni się do zwiększenia liczby fuzji i przejęć? Duże organizacje będą się przecież wycofywać z niektórych rynków i koncentrować na tym, co jest dla nich najważniejsze. [/b] Gdy wszyscy podejmują decyzję o wyjściu z konkretnych rynków, to oznacza, że są sprzedający, ale wówczas brakuje kupujących. Wiele międzynarodowych grup finansowych chętnie wycofałaby się z Ukrainy i wielu innych krajów, np. bałkańskich. Co z tego, skoro nie ma kupujących. Co więcej, inwestorzy, którzy kilka lat temu kupowali ukraińskie czy serbskie banki dosyć drogo, dziś po takiej cenie ich nie sprzedadzą. [b]Komisja Europejska nakazuje finansowym grupom, które dostały rządowe wsparcie, pozbycie się niektórych spółek. Wydaje się, że Komisja poprzez swoje decyzje zwiększy liczbę transakcji w branży finansowej.[/b] Niekoniecznie. Większość instytucji stara się oddać rządowe pieniądze. Jeśli mają coś sprzedać, to najczęściej na rynkach dosyć dalekich. ING sprzeda bankowość direct, ale w USA. Irlandzki AIB też będzie musiał zdecydować, w jaki sposób będzie spłacać rządową pożyczkę. Wygląda na to, że wolą pozbyć się aktywów w USA czy Wielkiej Brytanii niż akcji polskiego BZ WBK. To nie będzie kwestia decyzji Brukseli, ale przyjętej przez organizacje taktyki powrotu do samodzielności. [b]Czyli nie jest pan w grupie tych, co wieszczą fale fuzji i przejęć na naszym rynku finansowym?[/b] Dotychczas fuzje banków w Polsce były konsekwencją ruchów grup finansowych w Europie. I dalej tak będzie. Dziś chęć do fuzji transgranicznych, szczególnie między odległymi regionami, jest mniejsza. Połączenie banku hiszpańskiego i niemieckiego jest bardzo mało prawdopodobne. Dobrym przykładem jest przejęcie belgijskiej części Fortisu przez francuski BNP Paribas. Fortis jest kulturowo, językowo i geograficznie bliski Francuzom. Aktywni będą z pewnością lokalni konsolidatorzy w Europie Środkowej. W Polsce to jest Getin, który kupuje małe i średnie banki. Drugim na liście może być PKO BP, którego stać na przejęcia w regionie. Widoczny może być także węgierski OTP, który może z jednych rynków wychodzić, by na innych umacniać swoją pozycję. Warto patrzeć także na banki rosyjskie. [b]Od roku lista banków, które mogą zostać sprzedane przez ich właścicieli, właściwie się nie zmienia, a dotąd nie było żadnej istotnej transakcji. Prawdopodobieństwo ich sprzedaży maleje?[/b] Prawdopodobieństwo z czasem rośnie, bo rządy będą chciały dostać od grup finansowych pieniądze, które im pożyczyły. A zarządy tych instytucji będą dążyć do zniwelowania wpływu państwa na strategię grupy, na system wynagrodzeń. Żeby spłacić rząd, grupy będą emitować akcje, sprzedawać aktywa. Może się okazać, że na aktywa, które wystawią do sprzedaży, nie ma chętnych i dlatego będą musieli zmienić plany: pozbyć się tych spółek, które są w centrum zainteresowania inwestorów. A to są na pewno polskie banki. [ramka][b]CV[/b] Jacek Chwedoruk od 1992 r. jest związany z grupą Rothschild. Po studiach pracował w Dresdner Bank w Niemczech, a później w Banco Cafetero w Kolumbii. W 1988 r. wrócił do Polski i zaczął pracować jako menedżer w pierwszej polsko-brytyjskiej spółce joint-venture. W 1990 r. rozpoczął pracę w Ministerstwie Finansów, potem był dyrektorem w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych. Koordynował prywatyzację pierwszych polskich państwowych przedsiębiorstw. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL