Wiadomości

Mocna trójka i słaby peleton

Lech Kaczyński objął urząd prezydenta RP 23 grudnia 2005 r. Dziś poparłoby go 13 proc. wyborców
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Po czterech latach od zaprzysiężenia prezydent Lech Kaczyński ma dwukrotnie gorszy wynik niż Donald Tusk
Donald Tusk, typowany jako kandydat PO na prezydenta, mógłby zdobyć w wyborach 27 proc. głosów – wynika z najnowszego sondażu GfK Polonia dla „Rz”.
Prezydent Lech Kaczyński, który w środę obchodził czwartą rocznicę objęcia funkcji prezydenta RP, cieszy się ponad dwa razy mniejszym poparciem niż premier. Głosować na niego chciałoby 13 proc. ankietowanych. To wynik gorszy od poparcia, na jakie może liczyć Włodzimierz Cimoszewicz, który do tej pory nie zadeklarował startu w wyborach. Na niego wskazuje dziś 14 proc. badanych.
Pogłębia się też różnica między trójką pierwszych w sondażu polityków a „peletonem”. Badani nie wierzą w sukces dawnej politycznej lokomotywy PO – Andrzeja Olechowskiego, który ogłosił właśnie, że znów chce kandydować. Teraz głosowałoby na niego zaledwie 4 proc. ankietowanych. Waldemara Pawlaka chce poprzeć 3 proc. badanych, Andrzeja Leppera i Jerzego Szmajdzińskiego – po 2 proc., Marka Jurka i Tomasza Nałęcza – po 1 proc. Innego kandydata wybrałoby 7 proc., a 22 proc. jeszcze nie ma swojego faworyta. – Myślę, że ta tendencja dwukrotnej przewagi Donalda Tuska nad Lechem Kaczyńskim utrzyma się aż do wyborów – komentuje wyniki badania Rafał Grupiński, wiceszef Klubu PO. Poziom 27 proc. poparcia dla Donalda Tuska utrzymuje się od początku grudnia. Ale w stosunku do końca listopada spadło ono o 3 pkt proc. Jednak Lech Kaczyński w porównaniu z początkiem grudnia stracił aż 5 pkt proc. – Taka ocena jest nie tylko rezultatem wniosków dotyczących tego, jak prezydent sprawuje swoją funkcję, ale również oceny osoby jego brata Jarosława. Część opinii publicznej ma problemy z ich rozróżnianiem– uważa Roman Bäcker, politolog z UMK w Toruniu. – Trzeba zwrócić uwagę, że ostatnio Lech Kaczyński z powodu choroby mało uczestniczył w życiu publicznym. – Nie zgadzam się z tymi wynikami – mówi Marek Migalski, europoseł PiS. – W rzeczywistości bowiem nastąpiło pewne odbicie prezydenta od dna i następne wyniki będą znacznie lepsze. Eksperci są jednak innego zdania. – Ten wynik przełoży się na rezultat pierwszej tury wyborów prezydenckich – zakłada dr Artur Wołek, politolog z PAN. – Kaczyński jak dotąd nie zaprezentował żadnej „wunderwaffe”, która pomogłaby mu pokonać Tuska. – Prezydent mógłby nadrobić różnicę punktów, gdyby w wyborach startował nie jako urzędujący prezydent, ale jako kandydat szerokiej prawicowej opozycji. Na to się jednak nie zanosi – dodaje dr Jarosław Flis. Sondaże ujawniają też spore kłopoty lewicy. Oficjalny kandydat SLD Jerzy Szmajdziński został daleko w tyle (2 proc.). Politycy z lewej strony mają jednak nadzieję na lepszy wynik. – Jeśli Cimoszewicz nie wystartuje, to Szmajdziński zgarnie z 10 proc. głosów – twierdzi były premier Józef Oleksy. – Kampania będzie trudna, ale będę walczył. Stawiam na kontakt osobisty z wyborcami – mówi „Rz” Szmajdziński. – Lewica szukała kogoś nieskompromitowanego i jako kandydata rozpaczy wystawiła Szmajdzińskiego. To kandydat totalnie nierozpoznawalny– zaznacza dr Wołek – W świetle rezultatów Nałęcza czy Szmajdzińskiego może zasadne byłoby przeprowadzenie prawyborów na lewicy, by ci kandydaci nie wyrzynali się nawzajem – dodaje prof. Wawrzyniec Konarski, politolog z SWPS. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=w.wybranowski@rp.pl]w.wybranowski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL