Świat

Prezydent Iranu odrzuca ultimatum

Mahmud Ahmadineżad
AFP
Mahmud Ahmadineżad zapewnia, że nie ugnie się pod presją Zachodu. Irańskie władze ostrzegają też opozycję przed kolejnymi protestami
Ahmadineżad odrzucił upływające pod koniec roku ultimatum postawione Iranowi przez USA.
– Świat może nam wyznaczać tyle terminów, ile chce. Nie obchodzi nas to – mówił irański przywódca do tysięcy swoich zwolenników w mieście Sziraz. Jego płomienne przemówienie na żywo transmitowała irańska telewizja. Prezydent Barack Obama ostrzegł kilka miesięcy temu, że Iran ma czas do końca roku, aby uspokoić obawy Zachodu związane z programem atomowym. Zachód naciska na władze w Teheranie, aby poddały ten program międzynarodowej kontroli i grozi nowymi sankcjami. Ahmadineżad zapewnił wczoraj po raz kolejny, że program atomowy służy celom pokojowym i nie pójdzie na żadne ustępstwa pod presją.
– Gdybyśmy chcieli wyprodukować bombę, mielibyśmy odwagę to przyznać wprost – mówił. Jego zdaniem dokumenty opisane przez brytyjski dziennik „Times”, według których Iran testuje zapalnik neutronowy – ostatni element bomby atomowej, zostały sfabrykowane przez Amerykanów.Zarzuty nazwał „mało śmiesznym żartem, po którym zbiera mu się na wymioty”. Ostrzegł też Zachód, aby nie liczył, że fala protestów obali irańskie władze. – Jesteśmy dziesięć razy silniejsi niż rok temu – powiedział. Ahmadineżad wygłosił swoje przemówienie dzień po wielkich antyrządowych demonstracjach, które wybuchły w trakcie pogrzebu wielkiego ajatollaha Hosejna Alego Montazeriego – zagorzałego krytyka reżimu. Opozycja, która oskarża Ahmadineżada o sfałszowanie czerwcowych wyborów, zapowiada kolejne demonstracje w niedzielę. Zgodnie z szyicką tradycją tydzień po śmierci należy zorganizować uroczystości żałobne. Ponieważ dzień ten wypada w niedzielę i pokrywa się z najważniejszym dla szyitów świętem Aszury, opozycja liczy, że służby bezpieczeństwa nie odważą się na krwawe stłumienie demonstracji. Przed udziałem w protestach ostrzegał wczoraj mieszkańców bliski doradca religijnego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego. – Sprawcy zamieszek, którzy wybijali szyby w samochodach i wznosili antyrządowe hasła, chcą obalić islamskie władze – mówił Modżtaba Zolnur, który jest przedstawicielem ajatollaha w elitarnej irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Po raz pierwszy tak wysoki rangą przedstawiciel władz wprost skrytykował też zmarłego ajatollaha. – Montazeri, będąc zastępcą Chomeiniegio, nadużył władzy i mieszał się w sprawy rządzenia krajem, dlatego stracił pozycję – mówił Zolnur. [ramka][b]Zobacz komentarz wideo Wojciecha Lorenza na [link=http://www.rp.pl/artykul/409844.html]tv.rp.pl[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL