Sztuka

Czyje buty nosił van Gogh?

Materiały Promocyjne
O parze znoszonych butów z obrazu van Gogha filozofowie i krytycy sztuki debatują z taką pasją, jak kobiece magazyny mody o najnowszych kolekcjach Prady czy Versace. Dlaczego – wyjaśnia gościnny pokaz słynnego obrazu w Kolonii.
Wystawa jednego obrazu w Wallraf-Richartz Museum jest wielkim wydarzeniem sezonu w Kolonii. Do Niemiec dzieło przyjechało z Muzeum van Gogha w Amsterdamie. 33-letni Vincent namalował je w 1886 roku w Paryżu. Buty podobno kupił na pchlim targu, a i tak wydawały mu się za mało sfatygowane, więc przed malowaniem wybrał się w nich na długi spacer po deszczu.
Płótno ze zniszczoną, powykrzywianą parą butów wędrowca lub biedaka, z wywleczonymi sznurowadłami, wygląda nieco dziwnie w bogatej, złoconej mieszczańskiej ramie. Buty rozpierają się pośrodku kadru. Tło jest niemal abstrakcyjne, malowane szerokimi pociągnięciami pędzla i rozświetlone ciepłymi brązami. Artysta skupił całą uwagę na prozaicznym obiekcie, jakby to była martwa natura z kwiatami albo portret. Czyje to buty? Dlaczego Van Gogh je namalował? – takie pytania wypisano wprost na ścianach. A obok nich cytaty z odpowiedziami niemieckiego filozofa Martina Heideggera, francuskiego – Jacques’a Derridy i amerykańskiego krytyka sztuki Meyera Schapiro. Można też w słuchawkach wysłuchać ich rozpraw. Obrazowi van Gogha oddano całą salę prowadzącą do galerii XIX-wiecznego malarstwa z wieloma arcydziełami, m.in. Moneta, Cézanne’a, Gauguina.
Pierwszy na buty van Gogha zwrócił uwagę Heidegger. Zobaczył je w 1936 roku w Amsterdamie. Wywarły na nim tak duże wrażenie, że napisał esej „Źródło dzieła sztuki” i dał wykład na Uniwersytecie we Freiburgu. Filozof zastanawiał się, czym jest dzieło sztuki, co jest jego istotą. O obrazie van Gogha mówił: „W mroku butów jest zapisane zmęczenie spracowanego ludu. W ich mrocznym ciężarze kryje się powolna i uporczywa droga przez pola”. I przypisywał buty spracowanej wieśniaczce (van Gogh w latach młodości malował wizerunki kobiet pracujących w polu). Esej Heideggera został w 1964 roku przetłumaczony na angielski. Wtedy przeczytał go historyk sztuki Meyer Schapiro i pod wpływem lektury napisał rozprawę „Martwa natura jako przedmiot osobisty”. Oskarża w niej Heideggera o błąd, protestując przeciw przypisaniu butów van Gogha chłopce. Zdaniem Schapiro: „To buty artysty, człowieka miasta”. Symbol wędrówki, a zarazem symboliczne przedstawienie życia samego artysty, co podkreśla też czerwony podpis w rogu obrazu „Vincent”. Dekonstruktywista Derrida włączył się w spór w roku 1978 w książce „Prawda w malarstwie”. Skrytykował w niej akademicki wywód Heideggera, skupiający całą uwagę na namalowanym obiekcie, jak i biograficzną interpretację Shapiro. Półżartem pisał, że im dłużej się butom van Gogha przygląda, tym ma większe wątpliwości, czy należą do jednej pary. Zdaniem Derridy zdają się pochodzić z dwóch lewych nóg. Filozof konkluduje, że „buty są alegorią malarstwa”, przekonując, że dla filozofa i krytyka sztuki ciekawsze są interpretacje dzieła, którymi ono obrasta, niż sam przedstawiony obiekt. Sam van Gogh wracał do tematu kilkakrotnie, malując różne warianty butów, m.in. drewniaki, w czym zapewne naśladował swego mistrza Jeana–Francois Milleta. Można przypuszczać, że wątek butów wiązał się w jego sztuce z etosem pracy. Van Gogh, syn kalwińskiego pastora, w młodości próbował nawet dzielić życie z górnikami w belgijskim zagłębiu węglowym w Borinage, a potem we wczesnych, malowanych jeszcze kolorami ziemi obrazach, jak w „Jedzeniu kartofli”, programowo sławił trud prostych ludzi. [i]„Vincent van Gogh: Buty” – wystawa w Wallraf-Richartz Museum w Kolonii czynna do 10 stycznia[/i]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL