Polityka

Palikot: ja, jako premier

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Poseł PO na spotkaniach z wyborcami mówi, że kiedy zostanie szefem rządu, ich problemy znikną
– Jak zostanę premierem... – to słowa, które z ust Janusza Palikota padały kilkakrotnie w trakcie spotkań w ramach zakończonej kilka dni temu ogólnopolskiej akcji Platformy „Tak POlskiej wsi”. Podczas intensywnego objazdu po Lubelszczyźnie (sam poseł szacuje, że w miesiąc spotkał się z pięcioma tysiącami wyborców) wiceszef Klubu PO tłumaczył się z polityki rządu i słuchał skarg rolników.
W okolicy rodzinnego Biłgoraja obiecywał lepsze drogi i pomoc plantatorom tytoniu. – Kiedy ludzie chcieli interwencji, poseł deklarował swoje wsparcie, a kilka razy mówił, że kiedy on zostanie premierem, wiele tych problemów zniknie – opowiada „Rz” Natalia Kyc, dziennikarka „Nowej Gazety Biłgorajskiej”, która była na takim spotkaniu w Łukowej koło Zamościa. – Potraktowałem to pół żartem, pół serio – zarzeka się Stanisław Kozyra, wójt gminy Łukowa. Ale sam Palikot mówi „Rz”: – Marzę o tym, by być premierem. Pracuję nad tym, prowadzę komisję „Przyjazne państwo”, spotykam się z wyborcami i zmieniam swój wizerunek.
Czy to koniec machania sztucznym penisem i noszenia do telewizji świńskich ryjów? – Muszę budować wizerunek osoby trochę bardziej ze środka sceny politycznej – mówi „Rz” Palikot. – Przy pełnieniu istotnej funkcji publicznej jest to niezbędne. Każdy polityk, jeśli uczciwie stawia sprawę, chce być premierem czy członkiem rządu. To są najważniejsze funkcje publiczne, które mogą zmienić każdą karierę. Dotąd wypowiedzi Palikota o tym, że „gdyby mógł, toby chciał zostać szefem rządu”, były traktowane jako żart. Jednak otoczenie posła sugeruje, że to wcale nie dowcip. – On naprawdę chce być premierem. Od pewnego czasu nie ukrywa, że funkcja wiceprzewodniczącego Klubu PO nie jest szczytem jego politycznych ambicji – mówi „Rz” jeden z działaczy Platformy. Według niego lubelski poseł już teraz walczy o to, by znalazło się dla niego miejsce w nowym rządzie PO, jaki powstanie po ewentualnej wygranej Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. – Janusz liczy na tekę ministra kultury albo coś w gospodarce – opowiada „Rz” współpracownik posła. – Chyba że jego pozycja w PO wzmocni się na tyle, by po erze Tuska móc rywalizować o fotel premiera z Bronisławem Komorowskim czy Grzegorzem Schetyną. – Palikot nie od dziś daje sygnały, że jest zainteresowany stanowiskiem szefa rządu. Ale traktowałbym je raczej jako próbę wzmocnienia swojej pozycji w partii niż realną szansę na zostanie premierem – mówi „Rz” dr Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Także według Eryka Mistewicza, specjalisty od marketingu politycznego, Palikot wcale nie chce być premierem. – Dusiłby się jako prezydent, premier czy marszałek Sejmu. Najlepiej się czuje, patrząc, jak najważniejsze osoby w państwie muszą komentować jego rzekomo ambitne i poważne cele – ocenia. Czy Polacy zaakceptowaliby premiera z Lublina? Janusz Palikot regularnie zamawia sondaże na swój temat. Wynika z nich m.in., że poseł wprawdzie cieszy się dużą rozpoznawalnością, ale ma też duży, około 30-procentowy elektorat negatywny (podobny wynik ma w nich prezes PiS Jarosław Kaczyński).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL