Opinie

Wiele twarzy, jeden profil

Ewa Kurowska-Tober
Rzeczpospolita
Korzystaniu z Internetu towarzyszy często uczucie radosnej anonimowości. Komentujemy pod wymyślonymi pseudonimami. Logujemy się, tworząc profile na dziesiątkach portali, nierzadko podając fałszywe dane. Wszystko w imię ochrony prywatności.
Rodzi się jednak pytanie: czy jest jeszcze czego bronić? W rzeczywistości, gdy korzystamy z sieci, nasz komputer zostawia łatwy do identyfikacji ślad. Wszystkie odwiedzone przez nas witryny zapamiętują naszą wszelką aktywność – poszukiwane przez nas hasła, zrobione czy rozważane zakupy, wpisane komentarze. Nie bez powodu Grupa Robocza działająca przy Komisji Europejskiej już dawno stwierdziła, że adres IP, którym posługuje się nasz komputer, czy pliki cookies instalowane w naszych komputerach przez odwiedzane strony stanowią dane osobowe i podlegają ochronie prawnej.
Nie dziwi więc, że Google i jemu podobne wyszukiwarki wciąż są na celowniku urzędników z Brukseli. I słusznie. W sieciach komputerowych zapisane są prawie wszystkie nasze dane dotyczące zdrowia, rodziny, pracy, finansów. Korzystamy z bankowości internetowej, w sieci robimy zakupy, rezerwujemy wizytę u lekarza. Wszędzie tam tworzymy kolejne profile, umożliwiające nam logowanie i szybkie korzystanie z usług w sieci. Coraz częściej przez Internet kontaktujemy się też z urzędami, choć e-administracja jest jeszcze w powijakach. Trwają prace nad zmianą ustawy o informatyzacji, która umożliwić ma obywatelom składanie dokumentów do urzędów przez Internet bez potrzeby opatrywania podań „bezpiecznym podpisem elektronicznym”. Zamiast niego będzie można używać tzw. zaufanego profilu, z którego każdy będzie mógł skorzystać, logując się, tak jak np. na stronach bankowych.
Niewątpliwie pomysł ten jest słuszny, jeśli tylko zapewnione zostaną narzędzia gwarantujące sprawną komunikację elektroniczną i co najważniejsze, nasze bezpieczeństwo w sieci. Zmiany te nie tylko powinny obniżyć koszty biurokracji, ale także zyskać przychylność obywateli jako idące z duchem czasu. Co prawda Internet powiększy się o nasz kolejny profil i historię naszych kontaktów z urzędami. Pamiętajmy jednak, że będzie to nasz prawdziwy profil – oficjalny i wyłączny. Czas pokaże, czy będzie również pożyteczny. [i]Ewa Kurowska-Tober - szef Działu Nowych Technologii i Własności Intelektualnej w kancelarii Linklaters[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL