Ekonomia

Szczyt klimatycznej niezgody

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
W piątek ostatni dzień konferencji klimatycznej w Kopenhadze. Nikt już nie mówi o przełomie, wystarczy choćby pozór porozumienia. Kluczowe będzie stanowisko USA i Chin
Na szczycie klimatycznym ONZ w stolicy Danii (COP15) nie podjęto jak dotąd żadnych decyzji. Ponownie delegacje państw zostały podzielone na grupy robocze, by pracować nad poszczególnymi elementami konwencji klimatycznej. Dyskusje toczą się wokół szczegółów. Mało kto mówi o szerszej perspektywie porozumienia. W nocy raporty miały dotrzeć do duńskiej minister ds. klimatu Connie Hedegaard. – Negocjacje zostały wznowione, to najważniejsze. Liczymy na zawarcie porozumienia – mówi "Rz" minister środowiska Indii Jairam Ramesh.
[srodtytul] W Obamie nadzieja[/srodtytul] Wielu delegatów ma nadzieję, że jakąś formę kompromisu uda się osiągnąć w piątek, gdy do Kopenhagi przyjadą głowy 119 państw, w tym amerykański prezydent Barack Obama. Przywódcy mają zdecydować, jak przedłużyć zobowiązania protokołu z Kioto, który wygasa w 2012 r. Kolejnym elementem porozumienia jest wyznaczenie celów redukcji emisji gazów cieplarnianych w długim okresie – czyli do 2050 r., oraz objęcie tymi zobowiązaniami państw rozwijających się. Tu jednak trudno jest o jakiekolwiek porozumienie. Chiny, które zapowiedziały zmniejszenie emisji o 40 – 45 proc. na jednostkę PKB, nie chcą zgodzić się, aby realizacja tych deklaracji była weryfikowana przez międzynarodowych ekspertów. A tego domagają się przedstawiciele USA. – Kraje biedne chcą przedłużenia protokołu z Kioto i wpisania nowych celów redukcji emisji dla państw rozwiniętych. Te z kolei nie godzą się na taki krok, jeśli Chiny i inne szybko rozwijające się państwa nie zostaną objęte zobowiązaniem redukcji emisji. Nie ma ustępstw żadnej ze stron – wyjaśnia prof. Maciej Sadowski, szef polskiej grupy negocjatorów na COP15.
[srodtytul]Polskie postulaty[/srodtytul] Polska zabiega przede wszystkim o to, by Unia Europejska nie podjęła sama w Kopenhadze inicjatywy zwiększenia redukcji emisji do 2020 r. Teraz obowiązuje cel zmniejszenia emisji o 20 proc. w porównaniu z emisjami z roku 1990, jednak ma on zostać zwiększony do 30 proc., jeśli inne państwa świata podejmą porównywalne wysiłki. Szwecja, która przewodniczy UE, jest za zwiększeniem tego celu już jutro. Polska domaga się ponadto utrzymania prawa do sprzedaży nadwyżek emisji CO2, jakie uzyskaliśmy dzięki zrealizowaniu z nawiązką protokołu z Kioto. Na szczycie klimatycznym w Kopenhadze zawarła w tej sprawie porozumienie z Węgrami, Litwą, Łotwą, Słowacją, Rumunią i Bułgarią. Jednak cała reszta unijnych krajów nie jest zainteresowana tą kwestią, a dyskusja na ten temat w Kopenhadze praktycznie nie istnieje. – Unia nie chce zająć stanowiska w tej ważnej sprawie, bo potrzebuje teraz utrzymać swój dobry wizerunek, a niektóre z krajów nie chcą narażać na szwank relacji z Rosją – ocenia Julia Michalak, aktywistka Greenpeace. Rosja ma najwięcej na świecie uprawnień na sprzedaż i nie chce, by inne kraje konkurowały z nią na tym rynku. Dziś do Kopenhagi przybył premier Donald Tusk, który najpierw rozmawiał z przedstawicielami Unii Europejskiej, zaś wieczorem uczestniczył w obiedzie u królowej Małgorzaty II. [srodtytul]Miliardy dla biednych[/srodtytul] Sukcesem Kopenhagi może być zgoda na ustanowienie funduszu na walkę ze zmianami klimatu po 2012 r. Dziś szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton zapowiedziała, że jej kraj będzie dążył do ustanowienia funduszu wielkości 100 mld dolarów rocznie. Nie zadeklarowała jednak, ile wpłaciłyby same USA. W Kopenhadze zgodzono się już na tzw. fundusz szybkiej pomocy w latach 2010 – 2012, ma być do niego rocznie kierowane ok. 10 mld dolarów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL