Sporty zimowe

Cyrk przyjechał

AFP
Po sesjach w USA i Kanadzie Alpejski Puchar Świata powrócił tydzień temu do Europy. Rozegrano prawie jedną trzecią planowanych na ten sezon zawodów, ale zdecydowanych liderów zarówno męskiej jak i kobiecej rywalizacji na razie nie ma. Ci, którzy prowadzili, oddali pierwsze miejsca na europejskich przystankach
W Val d’Isere pogubił się rewelacyjnie do tej pory jeżdżący 23-letni Szwajcar Carlo Janka. Po trzech zwycięstwach w amerykańskim Beaver Creek przyjechał do Francji w roli lidera Pucharu Świata, ale na stokach Rocher de Bellevarde nie ukończył żadnej z trzech konkurencji: superkombinacji, supergiganta i giganta!
W Szwajcarii ogromny zawód, bo tamtejsze media zdążyły już wykreować Jankę na wielką gwiazdę, porównywalną z absolutnym mistrzem tenisa Rogerem Federerem. Młodego narciarza komplementował nawet czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli, złoty medalista igrzysk olimpijskich w Calgary (1988 rok) Pirmin Zurbriggen – niekwestionowany autorytet w branży. Nie ulega wątpliwości, że Janka ma nieprzeciętny talent, odpowiednie podejście do startów („Nie myślę o sukcesach, po prostu staram się w każdych zawodach pojechać najszybciej jak potrafię”) i przyszłość przed sobą. Już wkrótce może odzyskać to, co stracił w Val d’Isere. Na razie musiał oddać pucharowe przodownictwo starszemu koledze, znakomitemu Austriakowi Benjaminowi Raichowi, zwycięzcy superkombinacji. Austriacy zresztą zdominowali rywalizację w Val d’Isere, oprócz Raicha wygrywali tam Michael Walchhofer (supergigant) i – po raz pierwszy w karierze – 20-letni Martin Hirscher (gigant). W klasyfikacji generalnej trzyma się czołówki Norweg Aksel Lund Svindal – obrońca Pucharu Świata. Nie nadąża, niestety, za najlepszymi albo przesadza z brawurą i wypada z tras Bode Miller. Mimo to ponadtrzydziestoletni Amerykanin utrzymuje status jednej z najpopularniejszych i najmocniej oklaskiwanych postaci alpejskiego cyrku.
Wśród kobiet Pucharu Świata broni rodaczka Millera – Lindsey Vonn. W poprzednim sezonie wyraźnie uciekła ona konkurentkom, bijąc je wszechstronnością i... urodą. Teraz, po niezbyt udanych startach w szwedzkim Aare, ustąpiła fotela liderki Niemce Marii Riesch, ale – zdaje się – nie na długo. Vonn nadal pozostaje faworytką numer jeden do zdobycia drugiej z rzędu Kryształowej Kuli. Nie ma chyba na nią szans najlepsza alpejka sprzed kilku lat Anja Paerson. Szwedka nie rezygnuje, dzielnie ściga się z młodszymi i wcale tak bardzo od nich nie odstaje. Zbiera punkty i liczy się w stawce. No i marzy o medalu w lutowych igrzyskach w Vancouver. Jak wszystkie jej rywalki, z Lindsey Vonn na czele. W najbliższy weekend ciąg dalszy pucharowej rozgrywki. Panowie zjeżdżać będą we Włoszech (Val Gardena i Alta Badia), a panie w Val d’Isere. [i]Alpejski Puchar Świata kobiet i mężczyzn | Eurosport | piątek – poniedziałek[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL