Historia

Pozagrobowy triumf Marszałka nad bolszewikami

Portret Piłsudskiego autorstwa Mariana Kuleszy
Muzeum Wojska Polskiego
Przedziwne dzieje dwóch wizerunków Józefa Piłsudskiego upoważniają do wysnucia wniosku, iż nawet po swym zgonie Komendant skutecznie opierał się bolszewikom.
Myślę o dwóch obrazach, które – co symboliczne – zdobiły dwie kresowe stolice Rzeczypospolitej. Pierwszy powstał w Wilnie w 1934 roku, kiedy to Marszałek odwiedził miasto w 15. rocznicę wyzwolenia oraz 20. rocznicę wymarszu I Kompanii Kadrowej. Z tej okazji odbyła się defilada, podczas której Marian Kulesza naszkicował portret, rozwinięty następnie w pełnowymiarowy obraz. Artysta był uczniem Stanisława Wyspiańskiego, a owoc jego pracy zyskał uznanie radców miejskich Wilna, którzy zadecydowali o zawieszeniu go w sali reprezentacyjnej ratusza. Nastąpiło to 6 sierpnia 1935 roku.
Wizerunek namalowano pastelą. Nosił on wiele symbolicznych rysów. W tle głównego bohatera znajdował się kościół, przed którym w czasie powstania styczniowego Rosjanie wieszali patriotów polskich, w tym Konstantego Kalinowskiego i Zygmunta Sierakowskiego. Na pierwszym planie widoczny był stylizowany polski orzeł. Po wrześniu 1939 roku obraz ukryto. W 1940 roku, kiedy Wilno zajęli bolszewicy, każdy ślad po Piłsudskim był bezwzględnie likwidowany. Świadomi tych niebezpieczeństw Polacy chronili obraz przez kilkadziesiąt lat. W tym okresie przechodził on z rąk do rąk, przy czym kolejni posiadacze starali się zacierać ślady po poprzednikach. Nietrudno sobie wyobrazić, co mogło grozić w razie odkrycia obrazu przez KGB. Był już w złym stanie, kiedy w 1973 roku zobaczył go przebywający wówczas w Wilnie młody dziennikarz PAP z Warszawy Józef Szaniawski.
Obraz znajdował się wówczas na dnie tapczanu u Polaków mieszkających nieopodal Ostrej Bramy. Szaniawski zdecydował, mimo poważnego ryzyka, o przewiezieniu go do Polski i zamiar ten udało mu się szczęśliwie zrealizować. W Warszawie zdeponował obraz u swego spowiednika w kościele św. Anny, a odrestaurowano go w Galerii Porczyńskich. W Święto Wojska Polskiego 2006 roku dr Szaniawski i dyrektor Galerii Porczyńskich przekazali go ministrowi obrony narodowej Radosławowi Sikorskiemu. Od tego czasu wisi w siedzibie MON przy ulicy Klonowej. Po wybudowaniu placówki Muzeum Wojska Polskiego na Cytadeli zasili jego zbiory. Niemniej dramatyczne są losy pokaźnego płótna (211x134cm), które uchronili Polacy we Lwowie. Autorem całopostaciowego wizerunku Marszałka był Marian Wisz, a płótno zostało ukończone 1 stycznia 1936 roku. Umieszczono je w kasynie wojskowym we Lwowie i tam godnie prezentowano aż do września 1939 roku. Gdy miasto oblegli, a potem opanowali bolszewicy, płótno uratowano, wywożąc do Budapesztu. Tam przechowywano je aż do 1945 roku. Gdy po raz kolejny zagrozili mu bolszewicy, obraz konspiracyjnie przewieziono do Krakowa. Podobnie jak w Wilnie chroniła go sztafeta szlachetnych serc, dla których był przypomnieniem wielkości Rzeczypospolitej. W okresie stanu wojennego płótno zakopano w specjalnej tubie w ogródku posesji na Czerwonym Prądniku, dzielnicy Krakowa. Właściciel bał się, iż obrazowi grozi degradacja, dlatego zdecydował się na jego sprzedaż Bronisławowi Nowakowi, koneserowi i kolekcjonerowi sztuki, a jednocześnie właścicielowi firmy Aladyn. Nowak zapewnił konserwację, którą wykonały pracownie na Wawelu – rzecz jasna nieoficjalnie. Także w tym wypadku obraz trafił do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Pan Bronisław Nowak przekazał go na ręce dyrektora MWP we wrześniu tego roku. Trudno orzec, która historia jest bardziej dramatyczna. Oba obrazy kilkakrotnie uchodziły przed bolszewikami, oba stanowiły dla przechowujących i narażających wolność bezcenne relikwie. Swoją drogą, skoro dla wizerunku Piłsudskiego gotowi byli tak wiele zaryzykować, można być spokojnym o siłę idei. Wilno i Lwów, Kraków i Warszawa – wspólna sprawa.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL