Finanse

Biura podróży redukują oferty

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Kryzys w branży wcale się nie skończył. Biura wciąż zamawiają mniej hoteli i samolotów
– Jak na to, co działo się w pierwszych miesiącach, cały ten rok nie był aż tak bardzo zły – uważa wiceprezes Rainbow Tours Remigiusz Talarek. Po styczniowym załamaniu się kursu złotego, spadku sprzedaży w lutym – marcu i bankructwie biura Kopernik, które w lipcu uziemiło za granicą kilkaset osób, biura turystyczne mogły spodziewać się najgorszego. Jeszcze w połowie roku Instytut Turystyki prognozował upadek od pięciu do dziesięciu z nich. Tymczasem obroty części firm nawet wzrosły. Tyle że nie przyniosły zysków.
Przykładem jest Itaka, która w tym roku miała 60 tys. klientów więcej i o 40 proc. zwiększyła przychody. Ale rok temu zarobiła na czysto ponad 10 mln zł, w tym roku groziła jej nawet strata. – Na pewno zakończymy rok na plusie – zapewnia dyrektor sprzedaży biura Piotr Henicz. Według niego wyjście nad kreskę jest dużym sukcesem. Dlaczego? Część biur, by zahamować odpływ klientów, w połowie roku mocno obniżyła ceny. Zwiększyły w ten sposób obroty, lecz sprzedawały wycieczki poniżej kosztów. W rezultacie większość biur, bo innym z kolei sprzedaż mocno spadła, może zakończyć ten rok stratami. Na minusie będzie m.in. Orbis Travel i Triada, a także TUI, które według raportu firmy-matki TUI Travel straci ok. 35 mln zł. W sumie cały rynek wycieczek zagranicznych, wart ponad 3 mld zł, skurczył się w tym roku o blisko 10 proc.
Nic dziwnego, że do nadchodzącego sezonu branża podchodzi ostrożnie. Możliwy wzrost przychodów to najwyżej 10 – 15 proc. bo wzrost bezrobocia i wyhamowanie przyrostu płac wciąż będą skłaniać część osób do odłożenia wyjazdu. Dlatego większość biur przycina programy i redukuje kontrakty z hotelami i liniami lotniczymi, zmniejszając liczbę rezerwacji gwarantowanych. Firmy wciąż boją się „przestrzelić” podaż. – W przypadku dużego zainteresowania można rozszerzyć program – tłumaczy Małgorzata Kozakowska, dyrektor marketingu Alfa Star. Biuro zadowoliłoby się w przyszłym roku sprzedażą 160 tys. miejsc, czyli poziomem z tego roku. – Wolimy założyć bezpieczny pułap, bo sytuacja na rynku nie jest jeszcze stabilna – twierdzi Kozakowska. Poprawy nie przewiduje także Orbis, który w tym roku miał blisko 20-procentowy spadek liczby klientów. – Zakładamy, że kryzys jeszcze będzie trwać – mówi dyrektor Centrum Turystyki Wyjazdowej Orbis Travel Jarosław Mojzych. Ostrożność branży nie powinna jednak zbytnio ograniczyć atrakcyjności ofert. Biura już deklarują, że będą przyciągać klientów nowymi pomysłami. Np. Itaka dla zamożniejszych klientów szykuje wyjazdy do miejsc wypoczynku polskich celebrytów. Z kolei Rainbow przygotował nową ofertę dla osób z dziećmi. Biura chcą również powracać do wylotów z regionalnych lotnisk, z których wcześniej się wycofały. – Będziemy wykorzystywać ich potencjał, bo ludzie chcą zaczynać wycieczkę blisko miejsca zamieszkania – wyjaśnia Talarek. [ramka][b]Jacek Dąbrowski, dyrektor finansowy Triady[/b] Mimo dobrych wyników polskiej gospodarki nasz rynek zagranicznej turystyki wyjazdowej należy do najbardziej dotkniętych kryzysem. Pokazują to dane jednego z międzynarodowych touroperatorów, który w Polsce odnotował największe spadki. Dlatego optymistyczne zapowiedzi dotyczące podsumowania roku należy traktować z rezerwą. Podobne deklaracje padały rok wcześniej, a wyniki były zupełnie inne. Wydaje się, że ożywienie w branży powinno przyjść dopiero wiosną. I choć teraz wyjazdy sprzedają się w miarę dobrze, nie jest to jednak poziom, jaki mieliśmy przed kryzysem. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL