Analizy

Inne partnerstwo niemiecko-rosyjskie

Berlin przewartościowuje politykę wobec Moskwy. Czytelnym sygnałem ma być mianowanie na ambasadora w Rosji dyplomaty krytycznego wobec Putina
Obecny ambasador w Moskwie uchodzi – zarówno w urzędzie kanclerskim, jak i w środowisku polityków niemieckiej koalicji rządowej – za zbyt mało krytycznego wobec Rosji – napisał tygodnik „Der Spiegel”, informując o planach odwołania ambasadora Waltera Jürgena Schmida. Zastąpić ma go Ulrich Brandenburg, krytyczny wobec Rosji dyplomata pełniący ostatnio funkcję ambasadora Niemiec przy NATO.
– W relacjach z Rosją nie będzie żadnej rewolucji, lecz symptomatyczne przesunięcie akcentów – tłumaczy Cornelius Ochmann, ekspert fundacji Bertelsmanna. Konieczne po objęciu funkcji ministra spraw zagranicznych przez Guida Westerwellego. Ale ten sam Westerwelle jeszcze kilka tygodni temu zapewniał w Moskwie, że Rosję i Niemcy łączy „strategiczne partnerstwo”. – Bez najmniejszych wątpliwości – oświadczył w czasie rozmowy z rosyjskim ministrem Siergiejem Ławrowem. Westerwelle posłużył się terminem pamiętającym czasy kanclerza Gerharda Schrödera uważającego Władimira Putina za „krystalicznie czystego demokratę”. Co ciekawe, nawet Frank-Walter Steinmeier, do niedawna szef niemieckiej dyplomacji i przyjaciel Schrödera, od lat usiłował zdefiniować relacje rosyjsko-niemieckie, mówiąc początkowo o polityce „zbliżenia poprzez związanie” Rosji, aby pod koniec swego urzędowania oznajmić, że chodzi wyłącznie o „partnerstwo modernizacyjne”.
Dlaczego więc Westerwelle powrócił w Moskwie do zgranej formuły, mimo że nie występuje ona nawet w porozumieniu koalicyjnym CDU/CSU i FDP? W dodatku od dawna jest krytykowany przez media podkreślające, że pojęcie partnerstwa strategicznego zakłada bezkrytyczną akceptację partnera, co jest szczególnie nie do zaakceptowania w przypadku Rosji z jej niedostatkami w sferze praw człowieka i praworządności. Można się zastanawiać, czy gest Westerwellego w Moskwie nie był przemyślanym manewrem w sytuacji, gdy znalazł się w ogniu krytyki w związku ze sprawą Eriki Steinbach. – Czy jest ministrem spraw zagranicznych Niemiec czy też innego kraju? – pytali ostatnio politycy CSU. Oskarżają go o prezentowanie polskiego punktu widzenia w sprawie obecności szefowej Związku Wypędzonych w gremium decyzyjnym fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie zarządzającym powstającym w Berlinie muzeum wysiedlonych. Czy w tej sytuacji Guido Westerwelle nie zdecydował się na gest w Moskwie, by zrelatywizować wagę relacji niemiecko-polskich? – Nie jest to wykluczone – twierdzi Susan Stewart, ekspert fundacji Nauka i Polityka. Ostrzega jednak przed przywiązywaniem zbytniej wagi do formuł dyplomatycznych, jeżeli pozbawione są one głębszej treści. Nie brak w Berlinie opinii, że Westerwelle powiedział w Moskwie to, co powiedział, bo po prostu się przejęzyczył, nie ma doświadczenia oraz wyrobienia dyplomatycznego. Nikt też nie podejrzewa FDP i jej szefa o brak krytycyzmu wobec Rosji. Tym bardziej że to właśnie FDP w osobie obecnej szefowej resortu sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger angażowała się szczególnie aktywnie w obronę uwięzionego Michaiła Chodorkowskiego, byłego szefa Jukosu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL