Euro 2012

Koniec straszenia

Martin Kallen ma 46 lat. Pracuje w UEFA od roku 1994. Nadzorował Euro 2004 w Portugalii oraz Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Martin Kallen, dyrektor Euro 2012, specjalnie dla „Rzeczpospolitej”
[b]Rz: To pan dawał szefom UEFA rekomendację, by wybrali cztery ukraińskie miasta i finał w Kijowie. Odetchnął pan, gdy Komitet Wykonawczy przegłosował tę propozycję?[/b]
[b]Martin Kallen:[/b] Nie czułem jakiegoś szczególnego napięcia. Wiedziałem, co było w dokumentach. Robota została wykonana, każdy widzi postęp prac na Ukrainie. Bardziej się zestresowałem po decyzji, bo wiem, ile musimy przez najbliższe dwa lata zrobić. Od samych gwarancji, które Ukraina dała, inwestycje się nie zrealizują. Ale ten stres nie przeszkadza mi się cieszyć. Szczęście Ukrainy jest moim szczęściem. [b]To prawda, że UEFA najbardziej się obawiała nie problemów w poszczególnych miastach, tylko ogólnego klimatu niestabilności na Ukrainie, niekończącej się kampanii wyborczej?[/b]
Politykę zostawmy na boku. Na Maderze decydowało tylko to, co zobaczyliśmy w miastach. A proszę mi wierzyć, postępy prac robią wrażenie. I sprawdziliśmy to od każdej strony, zanim komitet zagłosował na tak. [b]Z naszych informacji wynika, że raport o stanie przygotowań Ukrainy w niektórych punktach wypada nawet lepiej niż dokument o przygotowaniach Polski...[/b] W punkcie o hotelach, bo na Ukrainie spółka działająca w imieniu UEFA zakontraktowała już więcej pokoi. Ale bez obaw, Polska ma więcej hoteli niż Ukraina, po prostu negocjacje się przedłużają. Jestem pewien, że wszystko dobrze się skończy. Nie ma co się nawzajem straszyć, po prostu pracujmy. Jest lista spraw do załatwienia. [b]Michel Platini dwa razy wspomniał w piątek o problemach Gdańska i Doniecka z rozbudową lotniska. To jest teraz największe wyzwanie?[/b] Nie przesadzałbym, w Gdańsku zostało po prostu kilka spraw do wyjaśnienia, zanim inwestycja ruszy. Organizatorzy czekają na zatwierdzenie planu finansowania budowy. Były z tym problemy, ale z tego, co wiem, dostaną je najpóźniej za sześć tygodni i ruszą pełną parą. Jest jeszcze dość czasu, by zrealizować projekt. [b]A pan wraca teraz do Nyonu spokojnie popracować?[/b] Nie, do Kijowa. W poniedziałek trzech prezesów, Platini, Lato i Surkis, zaprezentuje logo i hasło mistrzostw Europy. Lecę tam prosto z Madery z Hryhorijem Surkisem, żeby nadzorować ostatnią część przygotowań. Mam nadzieję, że w poniedziałek nie będzie lało, bo najważniejsza część prezentacji ma się odbyć na placu Michajłowskim. Byłoby przykro, gdyby deszcz popsuł nam święto. [b]Może pan zdradzić, jakie to będzie logo? Bardziej tradycyjne czy nowoczesne?[/b] Dobrze symbolizujące oba kraje. Mogę tylko powiedzieć, że ma coś wspólnego z rozwojem. A po prezentacji wracam do swojego rytmu: mniej więcej po dziesięć dni w miesiącu na Ukrainie i w Polsce. Ostatnio byłem bardziej skupiony na sprawach ukraińskich, więc teraz muszę nadrobić zaległości po polskiej stronie. Zaczynamy konkretne projekty. Na początek ten dotyczący zabezpieczenia turnieju, bo obu krajom jeszcze dużo pod tym względem brakuje. Rozmawialiśmy już z rządami Polski i Ukrainy, teraz będziemy działać. [b]Już 7 lutego losowanie grup eliminacyjnych w Warszawie. Przygotowania przebiegają bez problemów?[/b] To przecież nie jest tak, że jak ja jestem na Ukrainie, to od razu w Polsce są opóźnienia. Doceńmy lokalny komitet organizacyjny. Wszystko jest pod kontrolą, przed nami jeszcze spotkanie organizacyjne w Genewie, potem krótki urlop, a od początku 2010 roku ruszamy z przygotowaniami na całego. Losowania już nie mogę się doczekać. [i]—rozmawiał w Funchal Paweł Wilkowicz[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL