Ekonomia

Unijna zrzutka na początek

AFP
Unia Europejska chce dać państwom rozwijającym się od 15 do 21 mld euro na walkę ze zmianą klimatyczną do 2012 roku
Ta tzw. pomoc natychmiastowa była przedmiotem dyskusji na unijnym szczycie, który rozpoczął się wczoraj wieczorem w Brukseli. Dokładna kwota będzie znana po podsumowaniu deklaracji wszystkich darczyńców, na razie wymieniana jest suma 5 – 7 mld euro rocznie.
– Mamy nadzieję osiągnąć porozumienie w piątek rano – powiedział przed północą szwedzki premier Fredrik Reinfeldt, który kieruje do końca roku Unią i jest gospodarzem brukselskiego szczytu. Reinfeldt w imieniu swojego kraju zadeklarował 765 mln euro, a Wielka Brytania dołoży prawie 900 mln euro. Składki będą dobrowolne. Na poprzednim szczycie w październiku również Donald Tusk zapowiadał, że Polska dołoży się do tej oferty. Wczoraj szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz powiedział, że m.in. sprzedaż nadwyżek uprawnień do emisji CO2 może dać kwotę 50 – 60 mln euro rocznie. [wyimek]20 procent ma wynieść skala redukcji CO2 do 2020 r. w Unii Europejskiej[/wyimek]
– To kwota oddająca poziom zamożności i rozwoju gospodarczego Polski – powiedział Dowgielewicz. Ewentualna zgoda na niewielką w sumie pomoc natychmiastową nie przesądza kształtu porozumienia o walce ze zmianą klimatu od 2013 r. Ma być ono uzgodnione w Kopenhadze, a potrzeby krajów rozwijających się są szacowane docelowo nawet na 100 mld euro rocznie. Komisja Europejska początkowo proponowała 15 mld euro ze strony UE, resztę miałyby dać bogate państwa, biznes, a wreszcie kraje rozwijające się. UE zadeklarowała wcześniej, że obniży emisje CO2 o 20 proc. do 2020 r. Obiecuje 30 proc., jeśli inni też dokonają cięć. Wczoraj BusinessEurope, federacja przedsiębiorców w UE, zaapelowała do przywódców o nieskładanie pochopnych ofert. Zdaniem jej szefa Jurgena Thumanna propozycja USA obniżenia emisji o 17 proc. do 2020 r. to tylko 3 proc. redukcji w porównaniu z rokiem 1990. —Anna Słojewska z Brukseli [ramka][b]Grzegorz Wiśniewski, Instytut Energii Odnawialnej[/b] Dobrze, że powstał taki raport i w końcu dyskutujemy o liczbach według przejrzystej metodyki. Powinniśmy postawić sobie jak najbardziej ambitne cele wykorzystania odnawialnych źródeł energii i nie przedstawiać tego tylko jako obciążenie dla gospodarki. Pod tym względem raport McKinseya jest nawet za bardzo zachowawczy, ponieważ pokazuje tylko stronę kosztową a nie pokazuje, jak duży ma Polska potencjał redukcji emisji gazów cieplarnianych. Moim zdaniem raport za bardzo koncentruje się na przemysłowych i stosunkowo drogich opcjach redukcji w sektorze węglowym oraz zaniża koszty energetyki jądrowej. [/ramka] [ramka][b]prof. Stanisław Gomułka - główny ekonomista BCC[/b] Przeznaczenie 0,9 proc. PKB na inwestycje w technologie dla ochrony klimatu jest poważną kwotą, bo oznacza roczne wydatki rzędu 12 mld zł. Ale wcześniejsze szacunki pokazywały jeszcze wyższe koszty.W swojej polityce ograniczania emisji gazów cieplarnianych UE nie uwzględnia polskiego potencjału wzrostu gospodarczego. W wyniku załamania gospodarczego po 1989 r. emisje CO2 w Polsce znacznie spadły. To powinno zostać wzięte pod uwagę, dlatego musimy walczyć o złagodzenie unijnej polityki. Bogate kraje emitują wielkie ilości CO2, ale rosną wolno i mogą zmniejszać emisje, Polska należy do grupy państw dopiero doganiających gospodarczo najbogatsze państwa.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL