Telewizja

Nie można się poddać

PAT
Film Pawła Łozińskiego zdobył w tym roku tak prestiżowe nagrody jak Prix Europa i Srebrnego Lajkonika na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Wobec tej niezwykłej opowieści o chorych na raka nie sposób pozostać obojętnym
Bohaterami są pacjenci Dziennego Oddziału Chemioterapii Szpitala Onkologicznego w Warszawie. Autor filmu Paweł Łoziński potrafi obserwować ludzi, przyglądać się im uważnie i zarazem dyskretnie. Pokazuje twarze na zbliżeniach, przysłuchuje rozmowom, które prowadzą z sąsiadami z pobliskich łóżek, a nieraz także z towarzyszącymi im bliskimi.
W kolorowych butelkach leżących albo wiszących obok chorych jest nadzieja na wyzdrowienie. Z każdą spływającą do żyły kroplą powiększa się znużenie, ból, skupienie, ale i przybliża koniec udręki. Po każdej kolejnej chemioterapii pacjentom coraz bardziej dokuczają jej uboczne skutki: wymioty, zawroty głowy, bóle stawów, kości. Kiedy leżą, przyjmując kolejne dawki leku, mają dużo czasu na refleksje, nieśpieszne przyglądanie się sobie, uważne przysłuchiwanie, wymianę poglądów. Tak naprawdę tylko inni chorzy potrafią w pełni zrozumieć szpitalne przeżycia – od chwili diagnozy, poprzez ból, obawy, strach i trud odnajdywania wiary w wyzdrowienie każdego dnia. Na wieść o chorobie reagowali różnie – jedni nie dowierzali, inni przeżywali załamanie.
– Jest grypa lekka, grypa mocniejsza i całkiem ciężka – śmieje się jedna z pacjentek, opowiadając, jak o jej chorobie mówi koleżanka. Na tym oddziale skupia się świat w soczewce, pacjentki mają różne charaktery i doświadczenia. W chustkach na głowach wymieniają się uwagami na temat noszenia peruk. Zwierzają z lęków. – Ja się nie boję tak tego raka, którego mam, jak chemii. Ale ona pomaga – tłumaczą sobie wzajemnie. Pacjenci z dłuższym stażem pocieszają tych z krótszym. – Nie możemy się poddawać – twierdzi energiczna pani. Jakby na potwierdzenie jej słów, inna przypomina sobie, że wróżka przepowiedziała jej trzech mężów, a ona miała dopiero dwóch. Większość chce walczyć. Chora na ziarnicę, promiennie uśmiechająca się matka 5-miesięcznego niemowlaka zwierza się równolatkowi na sąsiednim łóżku. Mówi, że bycie mamą dopinguje ją do wygrania, bo ma dla kogo żyć. Bosman, który wiele lat spędził na morzu, mówi, że chciałby już wrócić do swojej pracy. Nauczycielka tęskni za uczniami. 48-letni ratownik medyczny opowiada o najciekawszych zdarzeniach, w jakich brał udział. Chora jest też siostra elżbietanka, wyjaśniająca, że cierpienie jest dla niej tajemnicą. Nastoletni maturzysta szuka pocieszenia i wsparcia u towarzyszącej mu mamy. I znajduje je. – Ja już chcę mieć z powrotem włosy i zarost – niecierpliwi się. – Przyoszczędzisz na maszynkach – pociesza go mama. Przy ojcu skarżącym się na trudności z oddychaniem czuwa dorosły syn. – Teraz jest kolej, żebym się opiekował tobą – mówi, uśmiechając się do ojca. Toczą się ważne rozmowy, padają słowa, które pewnie by nie padły, gdyby nie choroba i poczucie bliskości śmierci. Nie poznajemy imion bohaterów filmu, wiemy tylko tyle, ile sami powiedzą. Na początku jest optymistycznie, mają wiele zapału i wiary, że leczenie okaże się skuteczne. Dokumentalista obserwuje ich jednak przez dłuższy czas, kiedy przychodzą na kolejne zabiegi. Widać, że coraz trudniej im zebrać siły do walki. Ta, która pocieszała innych – płacze. Mówi, że jej mąż jest załamany. – Oni są najbiedniejsi, ci wokół nas – mówi, przełykając łzy. Poruszający obraz. I – mimo wszystko – pełen nadziei. [i]Chemia 23.05 | tvp 1 | ŚRODA[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL