Poradniki

Pułapki na klientów tkwią w niekorzystnych zapisach

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Deweloperzy posługują się gotowymi wzorcami. Nic w tym złego, pod warunkiem jednak, że są one korzystne także dla kupujących
W szablonach umów deweloperzy starają się umieścić jak najwięcej korzystnych dla siebie postanowień, oczywiście kosztem kupującego. Dlatego nie można zapominać, że szablon jest tylko szablonem, a nie gotową do podpisu umową. Oznacza to, że kupujący ma prawo negocjować, a jeżeli i tak umowa zawiera niekorzystne warunki (tj. klauzule niedozwolone), walczyć o swoje.
Klauzule niedozwolone to postanowienia, które nie zostały uzgodnione z konsumentem lub kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy (art. 385[sup]3[/sup] [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=70928]kodeksu cywilnego[/link]). Ich rejestr prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (na stronie: [link=http://www.uokik.gov.pl/pl/ochrona_konsumentow/niedozwolone_klauzule/rejestr_klauzul_niedozwolonych/]www.uokik.gov.pl[/link]). [b]Pamiętaj!Przepisy k.c. nie chronią kupujących, którzy negocjowali z deweloperem, a następnie podpisali umowę. [/b]
Wielu deweloperów stara się to wykorzystać. Dlatego niektóre szablony zawierają formułkę, że umowa była indywidualnie uzgadniana z klientem. Sprzedający chce się w ten sposób uchronić przed ewentualnymi roszczeniami klienta. Umieszczenie jednak w umowie tego rodzaju zapisu nie oznacza jeszcze, iż podlegała negocjacji. Przepisy przewidują dwa sposoby uznania klauzuli za niedozwoloną. Pierwszy to wniesienie sprawy do wydziału cywilnego sądu. Sąd zbada nie tylko klauzulę, lecz także całą umowę. Jeżeli uzna dany zapis za niedozwolony, to przestaje on obowiązywać kupującego. Drugi sposób to wniesienie sprawy do sądu ochrony konkurencji i konsumentów. Przed sądem nie trzeba udowadniać, że próbowało się negocjować umowę, ale deweloper nie chciał tego robić. To on musi przekonać sąd, że klient nie ma racji, bo wspólnie ustalili treść wiążącej ich umowy. Sąd ocenia też, czy faktycznie doszło do rażącego naruszenia interesów klienta. Jeżeli przyzna mu rację, to kwestionowane postanowienie umowy zostaje uznane za bezprawne i wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych. Następnie można, powołując się na konkretne postanowienie, wystąpić do dewelopera o zmianę klauzuli, a jeśli on nie uzna tego roszczenia, dochodzić swoich praw przed sądem powszechnym. [b]Pamiętaj! Każdą umowę ocenia się indywidualnie. To więc, co w jednej jest niedozwoloną klauzulą, w innej wcale być nie musi.[/b] W niektórych wypadkach wystarczy, że deweloper w jednakowy sposób obciąży siebie i klienta prawami i obowiązkami, by już nie można było postawić mu zarzutu łamania prawa. Jeżeli ktoś uważa, że w jego wypadku doszło do zastosowania niedozwolonej klauzuli, to musi wnieść pozew do sądu powszechnego. Dopiero on jest zdolny stwierdzić, czy wpisana do rejestru klauzula może odnosić się również do danego wypadku. Jednakże osoba, której na dzień dobry deweloper wręcza wzorzec umowy zawierający takie pułapki, powinna poważnie się zastanowić nad zakupem mieszkania u niego. Zakup mieszkania to droga inwestycja, często wiążąca się z zaciągnięciem wieloletniego kredytu. Decyzję trzeba więc podejmować z dużą rozwagą. Poza tym ewentualna wygrana sprawa w SOKiK będzie dla kupującego tylko czystą satysfakcją. Nie zawsze wyeliminowanie niekorzystnego postanowienia umowy zakończy spór z deweloperem. Warto też wiedzieć, że prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może nakładać kary finansowe na deweloperów stosujących niedozwolone klauzule. I to bardzo wysokie, wynoszące 10 proc. przychodów dewelopera. [ramka] [srodtytul]Czytaj też: [link=http://www.rp.pl/artykul/400968_Notarialnie_czy_na_pismie.html]Notarialnie czy na piśmie[/link][/srodtytul][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL