Biznes

Gazowe dylematy rządu

Co dalej z EuRoPol Gazem i jakie są ceny w kontrakcie z Rosjanami?
Strony porozumienia gazowego nie ujawniły parametrów cenowych dodatkowych dostaw gazu. – Nie wiemy więc, czy to będzie dla nas opłacalne. Według jakiej formuły cenowej Polska ma płacić – według obecnie obowiązującej czy może zupełnie nowej, powodującej de facto podwyżkę? – pyta Janusz Steinhoff, wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę w rządzie Jerzego Buzka. Przypomina, że w 2006 roku, gdy PGNiG był w takiej sytuacji jak teraz, czyli pilnie poszukiwał dodatkowych dostaw paliwa, Rosjanie wymusili 10-proc. podwyżkę ceny.
Były wicepremier krytycznie ocenia fakt, że strona polska nie zdołała zdobyć zobowiązania Rosjan do budowy drugiej nitki rurociągu jamalskiego przez Polskę. Rezygnacja z Jamału II, który miał biec równolegle do obecnie istniejącego rurociągu i na który wydano już ok. 200 mln dolarów, oznacza poważne i niekorzystne ustępstwo wobec Rosjan. – Nie chodzi tylko o to, że teraz nie sposób odzyskać tych pieniędzy, ale też o to, że spółka EuRoPol Gaz, która budowała rurociąg, korzystała z pomocy naszego państwa, miała ulgi podatkowe warte równie dużo – dodaje Janusz Steinhoff. – Należało wyegzekwować od strony rosyjskiej zobowiązanie z 2003r. – przedstawienia analiz biznesowych i uzasadnienia rezygnacji z budowy Jamału II. Zamiast drugiej nitki gazociągu tranzytowego przez Polskę Gazprom wybrał budowę kilkakrotnie droższego rurociągu przez Bałtyk do Niemiec, by ominąć Polskę i Białoruś. Uzgodnienia zasad zarządzania EuRoPol Gazem i jego funkcjonowania to główne niewiadome uzgodnień poczynionych przez PGNiG i Gazprom. Wiadomo tylko tyle, że obie firmy zamierzają spełnić oczekiwania Władimira Putina wyrażone w czasie jego wrześniowej wizyty w Polsce. Będą więc współpracować, by doprowadzić do zmiany akcjonariatu EuRoPol Gazu i mieć po 50 proc. udziałów.
– Struktura akcjonariatu jest prosta: 50 do 50. Jak będą podejmowane decyzje w razie sporów, tego jeszcze nie rozstrzygnięto – powiedział w Brukseli premier Donald Tusk. Te ustalenia oznaczają, że strony podejmą próbę wykupienia spółki Gas Trading w EuRoPol Gazie, która ma teraz jej 4 proc. udziałów (resztę posiada PGNiG). Formalnie polskie prawo daje taką możliwość, ale sprzeciwia się temu jeden z głównych właścicieli Gas Tradingu – spółka Bartimpex należąca do Aleksandra Gudzowatego. – Urzędowe wyrzucenie Gas Tradingu nie jest możliwe – mówi biznesmen. – Ta spółka jest założycielem EuRoPol Gazu i ma związane z tym faktem uprawnienia potwierdzone przez Sąd Najwyższy. Tu jednak nie chodzi tylko o wykupienie Gas Tradingu, ale o to, że jestem niewygodny – dodaje. Dla Gazpromu kluczową sprawą było uzyskanie 50 proc. udziałów w EuroPol Gazie, żeby wyważyć siły w spółce. – Technicznie rzecz biorąc, do tej pory przewaga była po polskiej stronie – uważa Andriej Poliszczuk, analityk BrokerKreditSerwis w Moskwie. [ramka][b] Historia konfliktu[/b] Problemy z pośrednikami Polskie problemy z gazem zaczęły się wraz z kryzysem rosyjsko- ukraińskim w styczniu tego roku. Wtedy to Gazprom zakręcił gazowy kurek na granicy ukraińskiej, w efekcie w kilku krajach Europy, w tym i u nas, zabrakło surowca. Porozumienie Moskwy i Kijowa rozwiązało sprawę tylko częściowo, i to innym, bo Polska jako jedyna pozostała z niedoborem paliwa. Wszystko dlatego, że przestała słać go nam spółka RosUkrEnergo, która miała umowę z PGNiG na dostawy ok. 2,5 mld m sześc. gazu rocznie. Polska musiała rozmawiać z Rosjanami, bo nie ma innych możliwości dostaw. Sytuacja zmieni się dopiero w 2014 r., gdy powstanie gazoport w Świnoujściu. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL