Świat

Jak Władimir Putin zburzył mur berliński

Władimir Putin pozuje fotoreporterom na wakacjach na Syberii
AFP
Premier Rosji wystąpi w filmie dokumentalnym, który należąca do Gazpromu telewizja NTW wyemituje 8 listopada z okazji 20. rocznicy upadku muru
Dlaczego o tym historycznym wydarzeniu ma opowiadać akurat Władimir Władimirowicz (wówczas szeregowy pracownik drezdeńskiej rezydentury KGB), występując obok byłego prezydenta Związku Radzieckiego Michaiła Gorbaczowa, byłego prezydenta RFN Richarda von Weizsäckera i ostatniego komunistycznego przywódcy NRD Egona Krenza? – Bo zrobił wiele dla zburzenia muru – tłumaczył dziennikowi „Kommiersant” autor filmu „Mur” Władimir Kondratiew.
Dziennikarz, w przeszłości wieloletni korespondent rosyjski w Niemczech, podkreśla, że Władimir Putin odczuł niemieckie przemiany na własnej skórze. Przypomina o znanym fakcie z biografii rosyjskiego premiera. Kiedy demonstranci w Dreźnie zdemolowali siedzibę Stasi, to samo chcieli zrobić z budynkiem, w którym pracowali radzieccy agenci. Putin wyszedł wtedy do nich i zdołał wyperswadować im ten pomysł. Muru nie zburzył, ale z pewnością przyciągnie widzów przed ekrany skuteczniej niż Michaił Gorbaczow, który dziś wywołuje u Rosjan co najmniej mieszane uczucia.
– To normalne, że Putin jako świadek tamtych wydarzeń o nich opowiada. Nienormalne jest robienie z niego bohatera, jakby to on rozwalił mur – mówi „Rz” Boris Reitschuster, niemiecki dziennikarz i znawca Rosji, korespondent niemieckiego „Focusa”. W latach 1985 – 1990 Putin był w Dreźnie na swojej pierwszej zagranicznej placówce. Pracował jako dyrektor Domu Przyjaźni Radziecko-Niemieckiej i rezydent KGB. Miał się zajmować między innymi werbowaniem studentów. Nie był żadnym superszpiegiem, tylko szeregowym agentem KGB. To wówczas zakochał się w Niemczech, które – nawet we wschodnim wydaniu – były rajem w porównaniu z ZSRR. – To było jego pierwsze miejsce pracy za granicą, coś jak pierwsza miłość – mówi Reitschuster. – Poza tym nie bez powodu się mówi, że przypomina Niemca. Ma wiele cech, które Rosjanie z nami kojarzą. Jest skryty, zorganizowany, kontroluje emocje. Chociaż jest też bardzo niepunktualny – śmieje się publicysta. Zazwyczaj niechętnie mówiący o swoim życiu prywatnym Władimir Putin dużo opowiadał o związkach z Niemcami. O długich spacerach nad Łabą, smacznym, acz zdradliwym niemieckim piwie, z powodu którego przybrał ponoć na wadze 12 kilogramów i do którego ma słabość do dziś. Niemieckiego też nie zapomniał. Niejednokrotnie przechodził na ten język podczas spotkań z niemieckimi politykami czy biznesmenami. Lubi Niemcy z wzajemnością. Wciąż zbiera tam pochwały za doskonałą znajomość tego kraju i jego języka. To właśnie ona miała mu pomóc podbić Niemcy, a przede wszystkim zaprzyjaźnić się z niemieckim kanclerzem Gerhardem Schröderem. Ten ostatni w swoich wspomnieniach pisał: „Moją znajomość z Putinem ułatwiała jego świetna znajomość języka. Doskonale orientuje się w sprawach Niemiec. Czyta niemieckie gazety, śledzi politykę”. Dwie córki Putina, Maria i Jekaterina, których ojciec zawsze pilnie strzegł przed mediami, uczyły się w niemieckiej szkole w Moskwie. Według nigdy niepotwierdzonych przez premiera informacji młodsza z nich skończyła studia w Niemczech i na stałe zamieszkała w Monachium. [ramka][b]Oficjalna strona telewizji NTW [link=http://www.ntv.ru]www.ntv.ru[/link][/b][/ramka] [i]-Justyna Prus z Moskwy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL