Wiadomości

Cimoszewicz nie chce, Olechowski nie porywa

fot. www.id.uw.edu.pl
Rzeczpospolita
Rozmowa: dr Wojciech Jabłoński, politolog, wykładowca w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. W pracy naukowej zajmuje się marketingiem politycznym
[b]Rz: Niemal 40 proc. badanych nie wie, na kogo głosować w wyborach prezydenckich. To dużo?[/b]
[b]Wojciech Jabłoński:[/b] Bardzo, i z każdym dniem ta liczba wzrasta. Tym bardziej że po ostatnich aferach coraz więcej osób jest zniechęconych i szuka dla siebie jakiegoś nowego rozwiązania na scenie politycznej. [b]Dlaczego tak się dzieje?[/b]
Ludzie są już zmęczeni nieustannym konfliktem na linii PO – PiS. Jeśli nie znajdą dla siebie innego kandydata, to pewnie nie pójdą wcale do głosowania. Wtedy będziemy mieć do czynienia z najniższą frekwencją w wyborach prezydenckich po 1989 r. [b]Ale mimo tego zmęczenia pozycja dotychczasowych faworytów Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego jest wciąż silna.[/b] W marketingu politycznym panuje taka zasada, że w kampaniach wyborczych głosujący bardzo nie lubią powtórki z rozrywki. A w przypadku ponownej rywalizacji Tuska z Kaczyńskim miałaby ona miejsce. Dlatego im bliżej będzie dnia wyborów, tym większe będzie ciśnienie na to, by pojawił się ten trzeci kandydat, który ich pogodzi. [b]Kto nim będzie? Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski, a może jeszcze ktoś inny? [/b] Cimoszewicz spełnia wiele warunków, żeby stać się takim kandydatem: jest znany, ma duże doświadczenie polityczne, nie kojarzy się jednoznacznie z żadną opcją. Mógłby liczyć na silne wsparcie wyborców lewicy. Do tego, jak widać z sondaży, ludzie chętnie by na niego głosowali. Problem jednak w tym, że nie widać u niego chęci kandydowania. Olechowski natomiast ma wielką ochotę na start, ale na razie nie porywa wyborców. Jeździ po kraju, spotyka się z ludźmi, ale nie ma nic nowego do zaproponowania. Do wyborów został jeszcze rok, więc wiele może się stać i pojawią się nowi kandydaci. Ale problemem będzie w ich przypadku brak pieniędzy. A Tuskowi i Kaczyńskiemu ich nie brakuje. [b]Na Donalda Tuska chce głosować tylko 21 proc. badanych. Premier powinien być zaniepokojony?[/b] Na pewno zaczął się dla niego trudny okres. Do tej pory był murowanym faworytem i w cuglach miał wygrać. Teraz pojawiają się wątpliwości. Sam też sobie i PO nie pomaga, nie chcąc jednoznacznie zadeklarować, czy wystartuje w wyborach. Gdyby się rozmyślił, PO może mieć problem ze znalezieniem kandydata. [b]Dla PiS naturalnym kandydatem jest prezydent Kaczyński. W sondażu ma jednak tylko 12 proc.[/b] Lech Kaczyński w ciągu czterech lat swojej prezydentury stał się kandydatem niewybieralnym i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni. Wydaje się, że PiS powinno przeprosić się ze Zbigniewem Ziobrą, który miałby szansę powalczyć z Donaldem Tuskiem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL