Sport

Szybkość Adamka czy siła Gołoty

Andrzeje Gołota wygrał w zawodowej karierze 41 walk (33 przez nokaut), siedem przegrał, jedną zremisował. Tomasz Adamek ma na koncie 38 zwycięstw (26 przed czasem) i jedną porażkę
Fotorzepa, Marcin Zubrzycki Marcin Zubrzycki
Do ringu wejdą w sobotę około godziny 23. Transmisja w Polsacie. Takiej walki jeszcze nie było
Piątek, godz. 16. Nocny klub Elektrownia RP w łódzkiej Manufakturze zajęty jest przez zawodowych pięściarzy. Najpierw ważenie, a potem konferencja prasowa przed Polsat Boxing Night. Tomasz Adamek zmierzy się z Andrzejem Gołotą w 12-rundowej walce o pas IBF International w wadze ciężkiej. Sędzią tego pojedynku będzie Amerykanin Bill Clancy.
Adamek tak jak do ringu wchodzi na konferencję przy dźwiękach utworu Funky Polaka "Pamiętaj". Tuż po nim Gołota i "Stronger" amerykańskiego rapera Kanye Westa. Pierwszy na elektronicznej wadze staje Gołota. Błyskają flesze, 41-letni Andrew prezentuje potężny tors. Wśród obserwujących ten klasyczny bokserski spektakl są m.in. Zbigniew Boniek i Jan Tomaszewski. Gołota waży dużo, najwięcej w karierze – 116,350 kg. Przyzna później, że po drodze wstąpił na solidny obiad. Zjadł ogromną porcję makaronu. Adamek jest o prawie 20 kg lżejszy – 97,200 kg.
Obok Gołoty siedzi jego żona Mariola. Na pytania dziennikarzy bokser odpowiada w swoim stylu, żartując. Przypomina, że w Łodzi w 1983 roku wygrał swój pierwszy turniej "O srebrną łódkę". Rok później powtórzył sukces, w tym mieście zdobył też mistrzostwo Polski seniorów. Dzień przed walką wybrał się z żoną na długi spacer. Adamek nie ma takich wspomnień i nie żartuje. Mówi poważnie, chyba ze świadomością, że w sobotę przed północą czeka go ciężkie zadanie. Podkreśla, że jest szybki jak dawniej i pokona Gołotę. Ten się uśmiecha, gdy to słyszy. Pierwszy do ringu wejdzie Adamek, tuż po nim Gołota. – Nie ma to dla mnie znaczenia. Andrzej jest starszy. Niech wchodzi drugi, jak chce – mówił Adamek jeszcze w Gilowicach, gdzie spędzał ostatnie dni. Walczyć będą w rękawicach firmy Everlast. – Przywiozłem je z USA – mówi Ziggy Rozalski. – Dla Andrzeja rozmiar XXL, dla Tomka XL. Adamek pytany, czy to będzie najważniejsza walka w jego życiu, odpowiada dyplomatycznie, że każda jest ważna. – Jak wygrywasz, idziesz w górę, jak przegrywasz, lecisz w dół. Gołota żartuje sam z siebie, gdy ktoś pyta o jego szybkość w ringu. – Szybki to może ja byłem 20 lat temu, nie teraz. A właśnie szybkość będzie atutem Adamka, o tym wszyscy wiedzą. Gołota to przede wszystkim siła i gabaryty. Jest większy, mocniejszy od rywala. – I do tego on Tomka nienawidzi. Cały Andrzej. Albo kogoś lubi, albo nie. Adamek ma pecha, bo powiedział kiedyś kilka słów za dużo, i teraz Andrzej będzie chciał, by za nie zapłacił w ringu – mówi znajomy pięściarzy z Chicago. [srodtytul]Przybliżył magię[/srodtytul] Amerykańska historia Gołoty zaczęła się na początku lat 90., po ucieczce z Polski. Sam Colonna, jego pierwszy trener z Chicago (będzie stał w narożniku w Łodzi), szybko skontaktował się z menedżerem, nieżyjącym już Bobem O'Donnelem. Był zachwycony Gołotą. Colonna opowiada, jak O'Donnel prosił go, by ten Polak na treningach nie obijał tak chłopaków. A Gołota, nic sobie z tego nie robiąc, jednemu złamał szczękę, a trzech kolejnych pozbawił przytomności. Największą sławę przyniosły mu dwa pojedynki z Riddickiem Bowe'em w 1996 roku. Na jego temat wypowiadali się znani pisarze i aktorzy. Tadeusz Konwicki powiedział kiedyś, że Gołota walczy bez głowy i to go niepokoi. Ostatnio, podczas pobytu Gołoty w Wiśle, Jerzy Pilch mówił, że nie ma wątpliwości, kto wygra sobotni pojedynek. – Stawiam na Gołotę, bo on jest prawdziwym pięściarzem wagi ciężkiej. Kiedy rok po porażce z Lewisem Gołota przyleciał w 1998 roku do Wrocławia walczyć z Timem Witherspoonem, Polska oszalała na jego punkcie. Dla przeciętnego Polaka walki zawodowców były magią zza wielkiego muru i jeszcze większej wody, opisywaną w książkach, pokazywaną w kinie. A Gołota był pierwszym, który nam tę magię przybliżył. I chyba dlatego wybaczano mu więcej niż innym. [wyimek]Adamek pytany, czy to będzie najważniejsza walka w jego życiu, odpowiada: każda jest ważna[/wyimek] Gdy w ubiegłym roku przegrał w pierwszej rundzie z Rayem Austinem, twierdzono, że to już definitywny koniec "ostatniej nadziei białych". Ale Gołota ma chyba więcej niż dziewięć żyć. Chirurg z Chicago wyreperował mu lewą rękę, poważnie uszkodzoną najpierw w wypadku samochodowym kilka lat temu, a później w walce z Austinem, ale nie zmienia to faktu, że w starciu z Adamkiem klasycznych lewych prostych w wykonaniu Gołoty raczej nie zobaczymy. Niedoszły mistrz świata wagi ciężkiej nastawia się na ciosy bite mocniejszą i – co istotne – zdrową prawą ręką. Kto wie, może nawet zdecyduje się na zmianę pozycji i w walce z Adamkiem będzie fałszywym mańkutem. [srodtytul]Dziecko szczęścia[/srodtytul] Ten ostatni twierdzi, że nie ma to większego znaczenia. – Jestem tak szybki, że Gołota mnie nie dotknie. A biję też bardzo mocno. Proszę zapytać sparingpartnerów. Na pewno to potwierdzą. Adamek zaczynał karierę w Żywcu. Nie był wybitnym juniorem, tak jak Gołota, ale szybko, mając niespełna 19 lat, został mistrzem Polski seniorów w wadze średniej (75 kg). Od początku imponował szybkością i techniką. W 1998 roku zdobył jedyny dla polskiej ekipy medal mistrzostw Europy w Mińsku. Dotarł tam do półfinału, gdzie przegrał z mistrzem świata i późniejszym mistrzem olimpijskim, Rosjaninem Aleksandrem Lebziakiem. Prawdopodobnie Adamek walczyłby z nim o złoty medal w Sydney, gdyby nie Andrzej Gmitruk, który namówił go do podpisania zawodowego kontraktu. Gmitruk, były trener warszawskiej Legii i reprezentacji Polski, szybko poznał się na talencie twardego chłopaka z Gilowic. Podobnie jak Panos Eliades, cypryjski menedżer Lennoksa Lewisa, który podczas pierwszej wizyty w Warszawie powiedział, że Adamek, to przyszły mistrz świata. Wtedy brzmiało to jak tanie pochlebstwo, ale Eliades wiedział co mówi. Momentem zwrotnym w karierze Adamka był rok 2004 i podpisanie kontraktu z Donem Kingiem. To wtedy "Góral" poznał Gołotę i trenował pod okiem Sama Colonny w Windy City Gym w Chicago. Blisko Adamka był już wtedy Ziggy Rozalski, który także teraz stoi na straży interesów byłego mistrza świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej. Adamek to dziecko szczęścia. Kiedy pięć lat temu leciał do USA nikt go nie znał, a już w maju 2005 roku został mistrzem wagi półciężkiej po wygranej z Australijczykiem Paulem Briggsem. Rewanż z byłym mistrzem tajskiego boksu był równie krwawy jak pierwszy pojedynek. – Boję się tylko Boga i mojej żony – mówi przy każdej okazji Adamek podkreślając swoją religijność. Kiedy po porażce z Chadem Dawsonem zmieniał kategorię na junior ciężką wielu pukało się w czoło twierdząc, że to skok w przepaść. Adamek jednak wygrywał kolejne walki, między innymi z Jamajczykiem O'Neil Bellem, byłym absolutnym czempionem tej wagi. W grudniu ubiegłego roku po wspaniałej walce pokonał w Newark Amerykanina Steve'a Cunninghama i odebrał mu pas organizacji IBF. Kilka dni temu zrzekł się tego tytułu, bo chce walczyć o podobny w kategorii ciężkiej. – Interesują mnie tylko wielkie wyzwania, a teraz będę miał wreszcie godnych rywali. Nie boję się nikogo i wierzę, że dam sobie radę. Na pierwszy ogień pójdzie Gołota, którego zamierzam pokonać w Łodzi – powtarza od chwili, gdy kontrakt na ten pojedynek został podpisany. [srodtytul]Nikt nie wie, kto wygra[/srodtytul] W sobotę przed północą poznamy odpowiedź na pytanie, czy była to mądra decyzja. Nikt nie wie kto wygra, jak będzie wyglądał ten pojedynek, poza bukmacherami, którzy stawiają na Adamka. Gołota jest nieprzenikniony, nie wiadomo co myśli. Jeśli da radę się zbliżyć do Adamka, jeśli wymęczy go w klinczach, to może wygrać – uważa wielu znawców boksu. W kwestionariuszu Prousta w "Gazecie Wyborczej" na pytanie, co wzbudza w Gołocie obsesyjny lęk, pięściarz odpowiada: "Brak pieniędzy". Co ceni u przyjaciół? "Szmal". Marzenie o szczęściu? "Pieniądze". Dar natury, który chciałby posiadać? "Zdolność robienia pieniędzy". Główna wada? "Chciwość". To cały Gołota. Niejednoznaczny, inteligentny, często, jak sam mówi, obłudny. Pytany, kiedy kłamie, mówi: zawsze. Początek transmisji w Polsacie Sport (18.00) i Polsacie (19.30). Walka Gołoty z Adamkiem rozpocznie się około godz. 23. W innych pojedynkach wieczoru Maciej Zegan zmierzy się z Krzysztofem Cieślakiem (lekka), Damian Jonak z Mariuszem Cendrowskim (72 kg), Krzysztof Janik z Mateuszem Masternakiem (junior ciężka) i Dawid Kostecki z Grzegorzem Soszyńskim (półciężka). Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [b][mail=j.pindera@rp.pl]j.pindera@rp.pl[/mail][/b]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL