Świat

Izrael do Iranu: odrzućmy atom

Próba rakiety małego zasięgu. Czas: 27 września 2009. Miejsce: tajny poligon na terenie Iranu
EPA
Zaskakująca propozycja podczas tajnych rozmów obu państw
To były pierwsze rozmowy przedstawicieli państwa żydowskiego i reżimu ajatollahów od 1979 roku, gdy w Iranie wybuchła rewolucja islamska. Tajne spotkanie odbyło się na neutralnym gruncie – w luksusowym hotelu Cztery Pory Roku w Kairze. Stronę żydowską reprezentowała szefowa Departamentu Kontroli Zbrojeń Izraelskiej Komisji Energii Atomowej Meirav Zafary-Odiz, a perską Ali Asghar Soltanieh, ambasador Iranu przy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Jeszcze bardziej sensacyjny niż sam fakt spotkania był temat rozmów: wizja Bliskiego Wschodu jako strefy wolnej od broni nuklearnej. Izraelska dyplomatka miała powiedzieć, że jej kraj w dalekiej perspektywie może zaakceptować takie rozwiązanie. W praktyce to by oznaczało, że w zamian za wyrzeczenie się ambicji nuklearnych przez Iran (i inne kraje regionu) Izraelczycy byliby gotowi pozbyć się swojego arsenału jądrowego. – Mogę potwierdzić: takie spotkanie rzeczywiście miało miejsce. Pomiędzy panią Zafary-Odiz a panem Soltaniehu nie doszło jednak do żadnej wymiany zdań. Spotkanie odbyło się w szerszym gronie – powiedziała „Rz” rzeczniczka Izraelskiej Komisji Energii Atomowej Jael Doron. Dyplomaci mieli po prostu znaleźć się na jednej sali podczas tajnej międzynarodowej konferencji w sprawie zagrożenia atomowego, która odbyła się we wrześniu w Egipcie.
– Nie wierzę w przypadki. Z naszych informacji wynika, że ze sobą rozmawiali. Zadawali sobie pytania i na nie odpowiadali – powiedział „Rz” znany izraelski dziennikarz i ekspert ds. Iranu Jossi Melman. To właśnie on na łamach dziennika „Haarec” opisał wczoraj spotkanie. Według niego w pewnym momencie Irańczyk miał się nawet pochylić w stronę Izraelki i zapytać: – Macie w końcu te pociski jądrowe czy nie? Izrael nigdy oficjalnie nie przyznał bowiem, że ma arsenał nuklearny. Eksperci są jednak co do tego zgodni. Nie wiadomo tylko, jaką liczbą głowic dysponuje państwo żydowskie. W zależności od źródeł mówi się o 60, a nawet o 400 pociskach. Mają one być gwarancją bezpieczeństwa – odstraszać inne kraje regionu od inwazji na Izrael. Ostatnio jednak wyzwanie państwu żydowskiemu rzucił Iran, który stara się zbudować własny arsenał nuklearny. Reżim ajatollahów zdecydowanie zaprzecza, że kairskie spotkanie miało miejsce. – Nikt w Iranie w to nie uwierzył. To kolejny propagandowy chwyt Izraelczyków, którzy sieją dezinformację. Znamy te numery. Iran nie utrzymywał i nie utrzymuje żadnych kontaktów z przedstawicielami Izraela – powiedział „Rz” pracujący w jednej z europejskich placówek irański dyplomata. Jossi Melman nie dziwi się jednak, że Irańczycy wypierają się rozmów. – Oni przedstawiają swojemu narodowi Izrael jako zło wcielone, wroga numer jeden. Obawiają się, jaka byłaby reakcja, gdyby się okazało, że prowadzili z nami tajne negocjacje – uważa. Podobnego zdania jest, chcący zachować anonimowość, były doradca izraelskiego rządu ds. bezpieczeństwa. – Takie rzeczy lepiej utrzymywać w tajemnicy. Nie da się jednak ukryć, że to spotkanie jest krokiem w dobrym kierunku. Zawsze bowiem lepiej rozmawiać, niż strzelać – dodał.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL