Społeczeństwo

Na wizji sweterki nie wchodziły w grę

Stanisława Ryster prowadziła teleturniej „Wielka gra”
[b]RZ: Widzowie pytają, czy „Wielka gra” wróci?[/b]
[b]Stanisława Ryster:[/b] Wszędzie, gdzie się pojawiam, słyszę pytanie, dlaczego programu już nie ma. Wielbiciele „Wielkiej gry” nie mogą zrozumieć, dlaczego w telewizji nie ma miejsca dla tak edukacyjnego programu. [b]Może był za trudny i większość widowni wybrała te łatwiejsze? [/b]
Tak mówili moi szefowie: „ciebie nikt nie ogląda”, „to teleturniej dla publiczności po sześćdziesiątce, a dla nich nie trzeba już robić programów”. Ale to nieprawda. Na eliminacje przychodziło bardzo wiele osób i było wśród nich dużo młodych ludzi. Program miał wielu wiernych widzów, którzy o niego walczyli nawet w Sejmie, skłaniając posłów do składania interpelacji w obronie „Wielkiej gry”. [b]To prawda, że wymagała pani od zawodników, by na planie stawiali się w marynarkach?[/b] Już na eliminacjach mówiłam, że sweterki nie wchodzą w grę, bo składamy wizytę w domu widzów. I nie było przypadku, żeby ktoś przyszedł bez marynarki. To był program elegancki, z wyższej półki. Sami zawodnicy byli kulturalni, kibicowali sobie i nigdy nie próbowali mnie oszukać. [b]Telewizja w PRL też była bardziej elegancka?[/b] Tak uważam. Dzisiaj prezenterom i dziennikarzom wlepiałabym mandaty za złą polszczyznę. Nikt tego nie pilnuje, przez co na antenie słyszymy, że coś trwało „półtorej roku” albo że mecz wygrali „Beldzy”, nie wspominając już o złym akcentowaniu słów. [b]Kto opracowywał pytania?[/b] Z programem współpracowało wielu ekspertów, którzy opracowywali pytania, ale wszystkie redagowałam osobiście. Zależało mi, żeby nie tylko sprawdzić wiedzę uczestników, ale też żeby widz czegoś się dowiedział. Dlatego pytając o Augusta III, nie mogłam nie wspomnieć, że spłodził ponad 300 dzieci. [b]Teraz pewnie ma pani wiedzę porównywalną z tą z encyklopedii?[/b] Rzeczywiście, trochę tak jest. Zdaję sobie z tego sprawę, rozwiązując krzyżówki. Czasami się dziwię, skąd ja to wiem, a to wiedza z gry została mi gdzieś w głowie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL