Sport

Adamek zatrzasnął drzwi

Adamek oddał mistrzowski pas IBF w wadze junior ciężkiej
Fotorzepa, Marcin Łobaczewski MŁ Marcin Łobaczewski
W sobotę w Łodzi walka Andrzej Gołota – Tomasz Adamek. Obaj bokserzy są już w Polsce
45 kilometrów to odległość, jaka dzieli maleńkie Gilowice (tu trenuje Adamek) od Wisły, gdzie do walki przygotowuje się Gołota.
32-letni Adamek, były mistrz świata IBF w wadze junior ciężkiej (oddał właśnie pas tej organizacji), w miniony czwartek po przylocie z New Jersey od razu udał się do rodzinnego domu w Gilowicach koło Żywca. Tam ma prywatną salkę bokserską. W poniedziałek wieczorem dojechał do niego z Warszawy trener Andrzej Gmitruk, który już tego samego dnia, przed północą przeprowadził z nim trening. Adamek oddał pas mistrzowski, gdyż zamiast rewanżowej walki z Amerykaninem Steve’em Cunninghamem wybrał lepiej płatne starcie w wyższej wadze z Gołotą. W tej sytuacji mógł albo sam oddać pas, albo liczyć się z tym, że zostanie mu w najbliższym czasie odebrany.
Było jeszcze trzecie wyjście, z którego niestety Adamek nie skorzystał. Mógł mianowicie starać się o unifikację tytułów w wadze junior ciężkiej. Panamczyk Guillermo Jones, mistrz WBA, tylko czekał na taką propozycję. Można było ją też złożyć Niemcowi Marcowi Huckowi (WBO) i Włochowi Giacobbe Fragomeniemu (WBC). Ten ostatni jednak był chyba za drogi, chciał pół miliona dolarów za wyprawę do USA. Decyzja Adamka oznacza, że walka z Gołotą nie będzie jednorazowym skokiem na kasę w kategorii ciężkiej. Oddając pas IBF w niższej wadze, zatrzasnął bowiem za sobą drzwi i trudno liczyć, by wrócił tam, skąd odchodzi. Sam Colonna, amerykański trener Gołoty, nie ukrywał zdziwienia, gdy usłyszał, że Adamek, którego cztery lata temu prowadził w zwycięskiej, pierwszej walce z Australijczykiem Paulem Briggsem (o pas WBC w wadze półciężkiej), zdecydował się na taki krok. – Szybkie zmiany, moim zdaniem zbyt szybkie – skomentował decyzję byłego już mistrza IBF. – Tomek będzie potrzebował czasu, by zadomowić się w trzeciej (po półciężkiej i junior ciężkiej) kategorii. Colonna, który w Polsce jest pierwszy raz, przyjechał do Wisły, gdzie zamieszkał w ośrodku Startu z Andrzejem Gołotą i fizjoterapeutą Leszkiem Samitowskim. W poniedziałek przed południem były pięściarz warszawskiej Legii pobiegał trochę po pobliskim parku nad brzegiem Wisły i poszedł na obiad, a wieczorem zaplanował trening w ringu. Wisła, obok Cetniewa i Zakopanego, to matecznik polskich bokserów amatorów, którzy właśnie tu przed laty wykuwali mistrzowską formę, ale Gołota nie bywał tu zbyt często. – Kilka razy w czasach juniorskich i niewiele więcej, gdy byłem seniorem. Jako zawodowiec jestem tu drugi raz – mówi Gołota, podobnie jak Colonna zaskoczony, że Adamek oddał mistrzowski pas. – Nie mógł poczekać z tydzień? Zlać mistrza to byłoby coś, a tak chyba spakuję manatki i jadę. Oczywiście do Łodzi – żartował w swoim stylu. Znany, pochodzący z Wisły pisarz Jerzy Pilch w trakcie rozmowy „Rz” z Gołotą przywitał się z bokserem, a zapytany o prognozy przed walką powiedział krótko: – Wygra Gołota, bo to on, a nie Adamek, jest w sensie ścisłym bokserem wagi ciężkiej. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=j.pindera@rp.pl]j.pindera@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL