Sport

Niespełnione pokolenie

Oglądałem z podziwem Andrzeja Bledzewskiego, który bronił wszystkie strzały piłkarzy Korony i w największym stopniu zapracował na zwycięstwo Arki.
Bledzewski jest ostatnim grającym na polskich boiskach zawodnikiem reprezentacji Polski, która w roku 1993 zdobyła tytuł mistrza Europy do lat 16. Wiązaliśmy spore nadzieje z tym pokoleniem, ale ono, niespełnione, przechodzi powoli do przeszłości. Jacek Magiera jest trenerem w Legii, Maciej Terlecki i Mirosław Szymkowiak pracują w Canal+, Mariusz Kukiełka gra w Niemczech, w Cottbus. Został tylko Andrzej Bledzewski, jako wspomnienie sukcesu, który miał zapowiadać kolejne, już z pierwszą reprezentacją.
Jeśli chodzi o bramkarzy, mam swojego nowego ulubieńca, Grzegorza Sandomierskiego z Jagiellonii, który dopiero co skończył 20 lat, a imponuje nie tylko refleksem, co w tym wieku zrozumiałe, ale zachowuje się, jakby bronił co najmniej od pięciu lat. Mając takiego bramkarza, Jagiellonia niepotrzebnie sprowadziła Grzegorza Szamotulskiego. Chyba że będzie on pełnił rolę trenera. Nie wiem, jaki wpływ na kolegów będzie miał Szamotulski, znany z tego, że potrafi krzyknąć bez powodu. Jagiellonia jest przykładem dobrej roboty i lepiej tam niczego nie zmieniać. Tak samo jest w Chorzowie, gdzie trener Waldemar Fornalik idealnie dogaduje się z zawodnikami, co widać po wynikach i atmosferze. W Polsce nikt nie lubi, kiedy kolega z pracy jest traktowany lepiej i ma wyższą pensję. W poprzednim sezonie przyjście do Cracovii dobrego zresztą napastnika Bartosza Ślusarskiego nie przyniosło większego pożytku, bo mniej ambitni koledzy oczekiwali, że skoro więcej zarabia, to powinien więcej biegać.
Ma to związek z pomysłem (już nieaktualnym, ale podobno wcale nieksiężycowym) sprowadzenia do Bytomia Euzebiusza Smolarka. Pomijam fakt, że wytransferować znanego piłkarza, a potem mieć pieniądze na jego utrzymanie, to dwie różne rzeczy. Polonia by temu nie podołała. Ale Polonia to taki dziwny klub. Bez pieniędzy, ze słowackimi i z czeskimi zawodnikami o mało znanych nazwiskach i trenerem Jurijem Szatałowem, który nie dość, że urodził się pod Władywostokiem, to jest Ukraińcem, ma polskie obywatelstwo, a podstaw sztuki trenerskiej uczył go w Amice Stefan Majewski, który kibicom źle się kojarzy. [ramka][link=http://blog.rp.pl/szczeplek/2009/10/18/niespelnione-pokolenie/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL