Finanse

Umowa o wolnym handlu Unia-Korea

AFP
Władze w Seulu uważają, że umowa z Unią o wolnym handlu zwiększy eksport koreańskich samochodów, statków i wyposażenia mieszkań. Nikt nie jest zadowolony
Firmy samochodowe w Europie protestują, koreańskie nie mają dużych powodów do radości.
Wymiana handlowa wzrośnie o 4,7 mld dolarów rocznie, a koreański przemysł stanie się bardziej konkurencyjny — uważa rząd w Seulu. Unia jest drugim partnerem handlowym Korei, po Chinach; w 2008 r. wyeksportowała za 40 mld dolarów, a kupiła za 58,4 mld. Resort gospodarki zwraca uwagę, że Unia to najbardziej atrakcyjny rynek, bo zapewnia największą nadwyżkę handlową. Również resort finansów ocenia, że umowa rozszerzy wybór konsumentom koreańskim i poprawi poziom ich życia. Przeciwko umowie wystąpili europejscy producenci samochodów, którzy twierdzą, że zniesienie albo obniżenie ceł pogorszy ich sytuację, bo wzrośnie import aut koreańskich po zaniżonych cenach. Przedstawiciel Hyundaia stwierdził anonimowo, że korzyści dla rodzimych producentów będą mniejsze niż twierdzą Europejczycy, bo ok. 70 proc. pojazdów sprzedanych w Europie nie pochodzi z Korei, a głównie z Indii i Czech. Firmy koreańskie nie mają zbytnich powodów do radości z umowy, którą muszą jeszcze zaaprobować 27 kraje Unii. Europejscy konkurenci są przeciwko, bo uważają, że Koreańczycy skorzystają na wynoszących obecnie 10 proc. cłach wywozowych i regułach pochodzenia wchodząc na rynek 500 mln konsumentów.
Największa przeszkodą w ciągnących się lata negocjacjach były właśnie cła wywozowe: opłaty za części i podzespoły sprowadzane do produkcji wyrobów końcowych, np. aut, i odzyskiwane po ich wyeksportowaniu. Reguły pochodzenia ustalają, gdzie powstał dany produkt, także taki, który ma elementy z wielu krajów. Według tych reguł są ustalane limity importowe i inne przepisy w handlu. Zgodnie z umową, producenci z Korei będą nadal korzystać ze zwrotu podatków od zagranicznych komponentów, o ile ich liczba znacznie nie wzrośnie. Limit obcego wsadu ustalono na 45 proc. Aby z kolei rozwiać obawy Europejczyków o zalanie rynku tańszymi autami z Azji przewidziano w umowie klauzulę ochronną, pozwalająca na wznowienie stawek celnych w razie nagłego skoku importu. Europejczycy z ACEA uznali jednak, że tę klauzulę będzie trudno stosować. Obecnie Unia i Korea mają po ok. 3 proc. udziału rynkowego drugiej strony, ale Unia jest znacznie większa od Korei, więc na jej rynku jest 10 razy więcej koreańskich samochodów niż europejskich w Korei. Jeszcze jedno. Gdy umowa wejdzie w życie, Seul będzie musiał znieść w ciągu 3 lat stawkę 8 proc. cła na pojazdy z Europy, więc konkurencyjność aut z Unii wzrośnie. To nie jest powód do radości dla firm koreańskich. Tym bardziej, że w ostatnich latach udział pojazdów z importu rósł — z 5,13 proc. (53 390 szt.) w 2007 r. do 6,04 proc. (61 648) w 2008 r., podczas gdy rynek koreańskich zmalał od 2004 r. do poniżej miliona sztuk. Koreańczycy będą mogli eksportować auta bez cła, ale i tak wcześniej zaplanowali zwiększanie mocy produkcyjnych swych fabryk w Unii. W 2008 r. koreańskie samochody stanowiły 56,4 proc. rynku w Europie, do 2013 r. ten udział zmaleje do 40 proc. Hyundai chce zwiększyć produkcję w Czechach do 300 tys. z obecnych 200 tys., w tym roku przewiduje spadek sprzedaży w Europie o 7-10 proc. wobec 2008 r.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL