fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Dlaczego nikt nie powstrzymał pedofila

Mieszkańcy Brudzowic boją się Józefa S. nawet teraz, gdy przebywa w areszcie
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
11-letni chłopiec padł ofiarą mężczyzny, który właśnie zakończył karę za gwałt i zabicie dziecka
49-letni Józef S. wyszedł na wolność w połowie września, po 25 latach więzienia za gwałt i zabójstwo ośmioletniej dziewczynki. – Niebezpieczny, niezwykle agresywny, jeden z najtrudniejszych przypadków, z jakimi mieliśmy do czynienia – wspominają go w Zakładzie Karnym w Wołowie.
O przedterminowe wyjście ubiegał się 23 razy, za każdym razem mu odmawiano. W więzieniu nie pracował, bardzo często dostawał nagany.
– Wiele razy używano wobec niego środków przymusu bezpośredniego – mówi Luiza Sałapa, rzeczniczka Służby Więziennej.
Policja: nie mogliśmy kontrolować całą dobę
Wyrok odsiedział co do dnia. Wrócił do swojej rodzinnej wsi Brudzowice pod Siewierzem na Śląsku. Zamieszkał sam w rodzinnym domu.
Choć się zmienił, postarzał, ludzie go nie zapomnieli. – To nie człowiek, to wściekły pies – opowiada o S. pani Cecylia, sąsiadka. Józef S. pozostawił po sobie tragiczne wspomnienia. – Krzywdził dzieci już przed zgwałceniem i zamordowaniem dziewczynki. Tylko czasy były inne, nie mówiło się „pedofil”, tylko „chory” – mówi pani Maria.
Pani Cecylia jest przerażona, o godz. 17 zamyka drzwi na wszystkie zamki, choć od poniedziałku Józefa S. we wsi już nie ma. Zatrzymała go policja, a w czwartek sąd w Zawierciu na wniosek prokuratury aresztował za seksualne wykorzystanie 11-letniego chłopca. Trzy tygodnie po wyjściu z więzienia.
– Dowiedziałem się o jego powrocie tego samego dnia i od razu kazałem wzmocnić ochronę – mówi Janusz Stelmach, dyrektor szkoły w Brudzowicach. – Zakazałem uczniom wychodzenia poza teren szkoły.
Dyrekcja więzienia w Wołowie poinformowała policję w Siewierzu o tym, że Józef S. wraca.
– Informację otrzymał dzielnicowy, ale wiadomo, my nie mogliśmy go kontrolować całą dobę – przyznaje podinsp. Monika Francikowska, rzeczniczka policji w Będzinie, której podlegają Brudzowice.
[srodtytul]Psychiatrzy odmówili[/srodtytul]
Sąd penitencjarny próbował zablokować wyjście Józefa S. na wolność. 2,5 roku przed zakończeniem kary wystąpiono do biegłych psychiatrów o opinię na temat S. Czy nie stanowi zagrożenia dla otoczenia i czy może przebywać w warunkach wolnościowych. Mówiąc wprost – czy nie należałoby go zamknąć w zakładzie psychiatrycznym.
Ale lekarze odmówili, argumentując, że mężczyzna nie wyraził zgody na obserwację. – To skandal – ocenia ekspert ze Służby Więziennej. – Nie spotkałem się z taką postawą psychiatrów.
Jego zdaniem lekarze mogli – jak to często się robi – wydać opinię na podstawie dokumentów zebranych o S. przez 25 lat, które spędził za kratami. Wtedy trafiłby do zakładu psychiatrycznego i nie doszłoby do kolejnego dramatu dziecka.
– W Polsce nie ma dobrze zorganizowanego systemu postępowania i kontroli takich ludzi po wyjściu na wolność – mówi szef fundacji KidProtect Jakub Śpiewak.
[ramka] [b][link=http://www.rp.pl/artykul/378885.html?preview=tak]Wieś zapowiada lincz[/link] - czytaj więcej o sprawie[/b] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA