Opinie

Jak z wad mieszkania zrobić atut

Aleksander Scheller, Prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Sprzedający dom czy mieszkanie powinien spodziewać się, że potencjalny nabywca wytknie wszystkie jego wady, aby obniżyć cenę. Dom pięknie położony pod lasem może być uznany za „zbyt niebezpieczny”, bo krzaki blisko i złodziejowi łatwo będzie uciec. Tak samo będzie oceniane mieszkanie na parterze. Na lokalizację na ostatnim piętrze potencjalni nabywcy też będą wybrzydzać, bo latem gorąco od nagrzanego dachu, a zimą zbyt chłodno. Pokój z dwoma oknami będzie „nieustawny”, a prostokątny z pewnością okaże się „kiszkowaty”. Duży przedpokój to oczywiście „marnowanie powierzchni”. Mieszkanie przy ruchliwej ulicy na pewno będzie „zbyt głośne”, a w odległej, choć za to cichej części miasta wadą będą „uciążliwe dojazdy”.
[srodtytul] Najważniejszy własny styl [/srodtytul] Tymczasem – mówiąc żartobliwie - nieruchomości są jak kobiety. Niektóre z nich nie wyróżniają się urodą, a jednak cieszą powodzeniem z powodu całkiem niezdefiniowanego uroku. Porównanie z kobietami jest uzasadnione z innego jeszcze powodu: nieruchomość, tak jak kobieta, powinna mieć swój styl! I w obu przypadkach wymaga to nakładów.
Jeżeli nie można sprzedać pospolitego mieszkania w bloku, trzeba się zastanowić, jak z jego wad zrobić atut. Na przykład lokal w śródmiejskiej lokalizacji przy ruchliwej ulicy można przekwalifikować na małe biuro z widoczną reklamą w oknie. Jeżeli jest to lokal na parterze i można w nim dodatkowo zrobić wejście od strony ulicy, to mamy świetny lokal użytkowy na małe biuro, kancelarię, sklep itp. Parterowe lokum można też dostosować do potrzeb osoby niepełnosprawnej ruchowo - zrobić podjazd, poszerzyć drzwi, zorganizować przestrzeń tak, aby wózek mógł swobodnie przejeżdżać po całym lokalu. Albo wypertraktować w spółdzielni czy wspólnocie zrobienie ogródka pod balkonem lub przynajmniej posadzić kwiaty i krzewy, tak aby uatrakcyjnić widok z okna. Potencjalni nabywcy z małymi dziećmi i upodobaniem do noszenia zdrowotnych drewniaków nie usłyszą pretensji sąsiadów! Ostatnie piętro ma z kolei tę zaletę, że nikt nie tupie już nad głową, a z gorącem od dachu poradzi sobie zamontowanie klimatyzacji. Jeżeli z klatki schodowej jest wyjście na dach, to warto rozważyć, czy nie udałoby się na tym dachu urządzić tarasu. Trzy metry wysokości lokalu to zarówno wada jak i zaleta. Wada – bo przy wymianie żarówki trzeba balansować na wysokiej drabinie, zaleta – bo można wykorzystać wysokość na urządzenie antresoli. Ciemna kuchnia, której nie lubią gospodynie zyska, jeśli zostanie z pietyzmem zaaranżowana i będzie w niej zainstalowana dobra wentylacja oraz oświetlenie. W większych mieszkaniach można pomyśleć o dodatkowych łazienkach przy sypialniach - to bardzo istotny argument dla dużych np. wielopokoleniowych rodzin. Większa liczba łazienek jest atutem w lokalu kupowanym jako inwestycja pod wynajem np. dla studentów. „Kiszkowate” lokum wystarczy po prostu odpowiednio pomalować. Styliści wnętrz wiedzą, że dobrze dobrane kolory na ścianach potrafią czynić cuda: optycznie powiększają, poszerzają, podwyższają. [srodtytul] Młodzi wolą przyjść na gotowe [/srodtytul] Najczęściej do sprzedaży trafiają u nas domy czy mieszkania „do wykończenia” albo „do remontu”. Sprzedający bowiem myślą: ”a co ja będę komuś mieszkanie urządzał”. Nic bardziej błędnego. Dobrze zaaranżowana przestrzeń od razu robi wrażenie. Lokal może wydać się większy i jasny, a potencjalny nabywca bardziej skłonny do kupna. Poza tym wymiera powoli pokolenie „złotych rączek” edukowanych przez Adama Słodowego programem „Zrób to sam” w PRL-u. Teraz młodzi ludzie raczej umieją zarobić niż cokolwiek konkretnego zrobić np. samodzielnie wykonać półkę czy położyć glazurę. Ci młodzi ludzie, pracujący często od rana do wieczora, wolą kupować droższy, ale gotowy do zamieszkania lokal. W Polsce nie ma wielu drobnych inwestorów, którzy kupują lokale do wykończenia albo remontu, aranżują je ciekawie i sprzedają z zyskiem. Za to słyszymy o zastoju na rynku prac remontowych i wykończeniowych. A teraz właśnie dla takich małych firm i dla projektantów wnętrz jest pole do popisu. Nie zawsze będzie to interes dla tzw. złotej rączki, ale dla fachowców od remontów na pewno. W dobie spadających cen i braku nabywców – kupowanie mieszkań do remontu, wykańczanie i aranżowanie wnętrz może okazać się niezłym interesem. Pod warunkiem, że nie będziemy inwestować w maleńkie kawalerki. Tak naprawdę tego typu inwestycje opłacają się przy domach, strychach, loftach bowiem dają większe pole do popisu przy adaptacji czy przebudowie. Jeżeli stagnacja na rynku nieruchomości będzie trwać nadal, pośrednicy zmuszeni będą do nawiązania współpracy z projektantami wnętrz i firmami remontowymi po to, aby wraz z domem czy mieszkaniem przedstawiać klientowi możliwości jego remontu i aranżacji. Z różnych stron dochodzą pesymistyczne prognozy, że już niedługo zabraknie nowych mieszkań i zanim ruszą wstrzymane lub nowe inwestycje deweloperskie, ceny mogą pójść w górę. Trzeba będzie zatem nauczyć się lepiej wykorzystywać stare zasoby. [srodtytul][i]Aleksander Scheller[/i][/srodtytul]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL