Tenis

Radwańska w Linzu: walka z samą sobą

Associated Press
Zmęczona podróżą z Azji i ostatnimi turniejami Polka miała kłopoty na początku meczu z Monicą Niculescu, ale jest już w drugiej rundzie
To była transakcja wiązana. Organizatorzy turnieju w Linzu przesunęli mecz Agnieszki Radwańskiej w pierwszej rundzie najpóźniej jak się dało, a Polka zrewanżowała im się pewnym zwycięstwem 6:4, 6:2.
Ostatnio wygrane najwyżej rozstawionych to w kobiecych turniejach raczej wyjątek, a nie reguła, ale w Linzu największa oprócz Flavii Pennetty gwiazda turnieju gra dalej. W drugiej rundzie zmierzy się z Francuzką Alize Cornet, z którą spotkała się dotychczas raz, we French Open 2008 i wygrała 6:4, 6:4. Jeśli zwycięży w Linzu, a Urszula Radwańska pokona Czeszkę Lucie Safarową, siostry spotkają się w ćwierćfinale. Obie zapewne rozegrają mecze drugiej rundy dzisiaj, ale w chwili zamykania tego wydania gazety plan gier nie był jeszcze znany. Mecz Agnieszki z notowaną na 78. miejscu rankingu Rumunką Niculescu wyglądał tak, jak należało się spodziewać: po długiej podróży z Pekinu Polka potrzebowała czasu, żeby przełamać swoje słabości, a gdy już pokonała siebie, z rywalką nie było problemów. Do złych początków spotkań Radwańska przyzwyczaiła już w Azji, podobnie było w Linzu. W pierwszym secie zdarzyło jej się dużo niedokładnych zagrań, Niculescu robiła, co mogła, by je wymuszać, ale ani razu nie zbudowała przewagi wyższej niż jeden gem. Potem Polka przejęła kontrolę, pierwszego setbola miała już przy stanie 5:3, ale go zmarnowała. Udało się dopiero w następnym gemie, a drugi set potoczył się szybko i w dobrą dla Polki stronę. Nie był to pokaz najlepszego tenisa, ale najważniejsze, że Agnieszka po powrocie z Azji wciąż wygrywa i nie traci dobrego humoru.
Radwańska walczy w Linzu o punkty potrzebne do występu w Masters. Z taką samą misją polecieli na wielki turniej w Szanghaju nasi debliści. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonali czesko-niemiecką parę Lukas Dlouhy-Philipp Pretschner i w ćwierćfinale zagrają z braćmi Bobem i Mike'em Bryanami. Łukasz Kubot i Oliver Marach są w ćwierćfinale bez gry. W pierwszej rundzie mieli wolny los, w drugiej wygrali walkowerem, bo Tommy Haas wcześniej skreczował w turnieju singla i musiał też wycofać się z meczu debla w parze z Benjaminem Beckerem. W ćwierćfinale Kubot i Marach zagrają z Maheshem Bhupathim z Indii i Markiem Knowlesem z Bahamów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL