Wiadomości

Donald znalazł się w pułapce

ROL
Los Aleksandra Grada jest przesądzony. Musi odejść – uważa Paweł Piskorski, lider Stronnictwa Demokratycznego
[b]Rz: Czy przypuszczał pan, że na PO może spaść grom w postaci afery hazardowej i sprawy nieudanego przetargu na stocznie?[/b]
[b]Paweł Piskorski: [/b]Uczciwie powiem, że nie. Szykowaliśmy się na to, że Platformie może się udać utrzymanie władzy przez dwie kadencje. I sądzę, że Donald Tusk również w to uwierzył. Między innymi z tego powodu zostawił Mariusza Kamińskiego na stanowisku szefa CBA. Uwierzył, że CBA będzie można wykorzystać np. do uderzenia w Jolantę Kwaśniewską. A jakoś nie przyszło mu do głowy, że granat rzucony przez Kamińskiego może wybuchnąć mu pod nogami. [b]Dlaczego się tego nie spodziewał? Jest przecież wytrawnym politykiem?[/b]
Pycha i zaślepienie – innego powodu nie widzę. Był przekonany, że PO nic nie zaszkodzi. [b]Czy sądzi pan, że Aleksander Grad odejdzie z rządu?[/b] Uważam, że to konieczne. Sądzę zresztą, że jego los jest już przesądzony. Był odpowiedzialny za nieudaną sprzedaż stoczni. Na dodatek w czasie przetargu doszło do złamania zasad bezstronności przez urzędników, którzy mu podlegali. [b]Przecież Grad w tej sprawie niczym nie zawinił.[/b] Nie wierzę, że dwaj średniej rangi urzędnicy państwowi bez wytycznych od zwierzchników sami uznali inwestora z Kataru za „naszą firmę”, którą będą faworyzowali, nawet łamiąc dla niej procedury. Na dodatek owi urzędnicy nie mieli informacji o tej firmie i rozpaczliwie poszukiwali ich w Internecie. [b]Minister Grad tłumaczył, że to była jedyna oferta na zakup całej stoczni z gwarancją produkcji statków.[/b] Nie wiemy, czy ta oferta w ogóle była prawdziwa, czy też została zmontowana na potrzeby kampanii do europarlamentu. Takie plotki krążą i nie są one pozbawione sensu, skoro za poważnego inwestora została uznana firma krzak, o której nikt nic nie wiedział. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna była ustalić podstawowe informacje o inwestorze. A skoro nie ustaliła, to albo zabezpieczenie wywiadowcze było żadne, albo świadomie zdecydowano, że mimo wszystko wybieramy właśnie tego inwestora. [b]Rząd wymyślił całą sprawę, żeby mieć sukces przed eurowyborami, a ABW dała zielone światło? To już brzmi jak fikcja polityczna.[/b] Tak by brzmiało, gdyby nie fakt, że przed wyborami mieliśmy wielką propagandę sukcesu, a potem inwestor okazał się być wydmuszką. Ale najbardziej zdumiewające jest to, że przy okazji afery hazardowej premier zgilotynował kilka najbliższych sobie osób, a Grada po raz kolejny broni. [b]Może myśli, że gdy wyrzuci Grada, to pojawi się jakaś nowa bulwersująca historia i znowu będą naciski, żeby kogoś wyrzucać? To dla rządu byłoby zabójcze.[/b] No cóż, Donald rzeczywiście znalazł się w pułapce. Bo jeżeli nie zdymisjonuje Grada, to pojawią się plotki, że osłania go nie bez powodu. [b]Odnoszę wrażenie, że odczuwa pan satysfakcję, iż pana byłych kolegów, którzy pozbyli się pana z partii, spotkało to wszystko.[/b] Ci ludzie, którzy zostali przez Donalda wyrzuceni z rządu, kiedyś sami wyrzucili z Platformy Obywatelskiej kilkadziesiąt osób pod pretekstem szkodzenia wizerunkowi partii. I byli zachwyceni, że mają taką moc, iż w ciągu jednej nocy mogą rozwalić czyjeś życie, na przykład wyrzucić z PO burmistrza czy radnego. Dziś ich spotkało to samo. Satysfakcja – nie, nauczka – tak. [b]Więc dobrze im tak?[/b] Nie umiem im współczuć. [b]Nikomu z tej grupy?[/b] Wiem, że wobec niektórych z nich Tusk postąpił niesprawiedliwie. Ale to nie znaczy, że im współczuję. Przy tej okazji Donald pokazał opinii publicznej swoją prawdziwą twarz – człowieka bezwzględnego, który bez większej refleksji decyduje o losach innych ludzi. I wysłał sygnał do swojego otoczenia – każdy, kto się ze mną wiąże, prędzej czy później może zostać poświęcony. Myślę, że ten wizerunek mu nie służy. [b]Najpierw afera hazardowa, teraz sprawa przetargu na stocznie, czy to może doprowadzić do wcześniejszych wyborów?[/b] Dotychczasowy plan Tuska przewidywał, że zostaje prezydentem i pod pretekstem nieuchwalenia budżetu na 2011 rok rozwiązuje parlament. Wówczas wybory odbywają się w marcu, kwietniu 2011 roku, co pozwala PO zdyskontować zwycięstwo prezydenckie w wyborach do parlamentu. A poza tym nie trzeba się martwić, że wybory przypadną na czas prezydencji Polski w Unii Europejskiej. Teraz ten scenariusz wziął w łeb, bo dziś trzeba łatać dziury. Przypuszczam, że Donald ma ochotę uciec we wcześniejsze wybory, ale procedura, jaka temu towarzyszy, jest dla niego zagrożeniem. Gdyby podał rząd do dymisji, to wówczas, zgodnie z konstytucją, wchodzimy w procedurę, która przewiduje trzy próby utworzenia nowego rządu. Dopiero potem można rozpisać wcześniejsze wybory. A to oznacza prawie cztery miesiące publicznej agonii rządu Tuska. Nie wierzę, że premier się na to zdecyduje. Jemu potrzebne jest nowe, mocne otwarcie. Dlatego podejrzewam, że rozważa konstruktywne wotum nieufności, w wyniku którego dojdzie do radykalnej przebudowy rządu. [b]Co premier by na tym zyskał?[/b] Tusk panicznie poszukuje wyjścia z sytuacji, która z dnia na dzień wydaje się gorsza. Dlatego musi zamknąć epokę rozliczania się z aferami. Przy okazji pokazałby wyborcom, że ma lojalną partię i wiernego koalicjanta. [b]Czy Tusk musi testować lojalność partii?[/b] Musi i to robi. Otoczenie premiera wypuszcza plotki, że on nie będzie kandydował na prezydenta i w takiej sytuacji dobrym kandydatem mógłby być Bronisław Komorowski. Po co? Żeby sprawdzić lojalność działaczy, w tym samego Bronka. Niech no ktoś tylko odważy się powiedzieć: „dobrze Donaldzie, o to nam chodziło”, od razu znajdzie się na czarnej liście premiera. A jeżeli ludzie będą mówić: „nie wygłupiaj się Donald, tylko ty możesz wygrać te wybory”, to za kilka miesięcy, gdy sytuacja się pogorszy, powie: „mieliście szansę wybrać kogoś innego, ale sami prosiliście mnie, żebym kandydował”. [b]Nie wierzy pan, że Tusk może zrezygnować z ambicji prezydenckich?[/b] Nie. Przecież już się widział w Pałacu Prezydenckim, już w wyobraźni dotykał klamek i chodził po prawie swoich pokojach. Na dodatek przekonał się, jak płytka i wahliwa jest pozycja szefa rządu. [b]A dla SD kiedy byłby najlepszy czas na wybory?[/b] Dla nas im później, tym lepiej, bo przecież chcemy przedstawić wyborcom nasz program i udowodnić, że jesteśmy alternatywą i dla PO, i dla PiS. A na to trzeba czasu. [b]Na razie przekonaliście do tego tylko 1 proc. wyborców.[/b] Ale dla 18 proc. wyborców PO jesteśmy partią drugiego wyboru. To oznacza, że można pozyskać ten elektorat. Oczywiście, potrzebujemy czasu, żeby przekonać ludzi do siebie i zbudować struktury. Dlatego czas gra na naszą korzyść. [b]Partią drugiego wyboru przez całe lata była Unia Pracy i nigdy nie stała się partią pierwszego wyboru.[/b] Podobnie było z Unią Wolności. Ale niektórym ugrupowaniom udało się przejść z drugiej ligi do pierwszej. Tworząc PO w 2001 roku, byliśmy partią drugiego wyboru dla sporej grupy sympatyków SLD, AWS i UW. I udało się ich pozyskać. [b]A pan wie, jak się przechodzi z drugiej ligi politycznej do pierwszej?[/b] Byłbym kompletnym bufonem, gdybym twierdził, że uprawianie polityki polega na naciśnięciu kilku guzików, dzięki czemu uzyskuje się określony wynik. Tak to nie działa. A z całą pewnością nie ma powtórek, nawet gdy sytuacja wydaje się identyczna. Liczę jednak, że przekonam kilkanaście procent Polaków, iż jesteśmy rozsądną partią, na którą warto oddać głos.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL