Świat

Gwiazdy Fox News

[b]Bill O’Reilly.[/b] Jedna z najbardziej kontrowersyjnych osobowości amerykańskiej telewizji. Bohater konserwatystów, znienawidzony przez liberałów.
Jego wieczorny „The O’Reilly Factor” ściąga codziennie 3,5 mln widzów – najwięcej ze wszystkich kablowych programów informacyjnych. Lubi przedstawiać się jako głos zwykłych obywateli, przypominając, że wzrastał w biednej robotniczej rodzinie. Słynie z ciętego języka i bezpardonowości. Potrafi uciszyć zaproszonego gościa głośnym: „Zamknij się!”, gdy uzna, że ten źle się zachowuje lub go obraża. – Mój program to mój dom. Bezcześcisz mój dom, wylatujesz – wyjaśniał swe zachowanie w jednym z wywiadów. Przedstawia się jako bezstronny sędzia pozbawiony uprzedzeń. W czasie kampanii prezydenckiej krytykował Obamę, ale po wywiadzie z nim przyznał, że jest lepszego zdania o demokracie. Konserwatywne poglądy O’Reilly’ego nie są dla nikogo tajemnicą. Jednym z ulubionych obiektów jego ataków był doktor George Tiller, lekarz z Kansas specjalizujący się w późnych aborcjach. O’Reilly nazywał go „Tiller baby killer” (Tiller zabójca dzieci). Gdy w maju lekarz został zamordowany przez obrońcę życia poczętego, wielu komentatorów wiązało to zabójstwo z krucjatą O’Reilly’ego. – Z niczego się nie wycofuję. Każde słowo, jakie powiedziałem o Tillerze, było prawdą – skwitował te oskarżenia w swoim programie. [b]Sean Hannity.[/b] Niestrudzony tropiciel „liberalnych odchyleń”, lubiący – wzorem O’Reilly’ego – ostro atakować osoby o odmiennych poglądach.
Jak wielu czołowych prezenterów Fox News zaczynał w radiu. Ledwo rozpoczął pracę w studenckiej rozgłośni w Kalifornii w 1989 roku, a już zrobiło się o nim głośno. – Współczuję twojemu dziecku – powiedział lesbijce, która zadzwoniła do programu. Kierownictwo stacji postanowiło go zwolnić. I choć zarząd rozgłośni szybko zmienił zdanie, proponując mu powrót, Hannity odrzucił tę ofertę, przeprowadzając własną kampanię reklamową pod hasłem „Najgłośniejszy prezenter amerykańskiego radia studenckiego”. W kolejnych latach zdobył tak dużą popularność w eterze, że w 1996 roku Fox News zatrudniła go do prowadzenia programu „Hannity and Colmes”, w którym pełnił rolę rzecznika prawicy. Propaguje „hannityzację”, czyli oczyszczenie widzów i słuchaczy z wszelkich poglądów liberalnych. Nawet popularne święto Halloween wydaje mu się przesiąknięte lewicową zgnilizną. – To liberalne święto, bo uczy nasze dzieci wyciągania ręki po darmowe cukierki – powiedział podczas jednego z programów. Jako praktykujący katolik jest częstym gościem zjazdów prawicy religijnej. Jeden z jej liderów, słynny telewangelista Jerry Falwell, nagrodził go nawet doktoratem honoris causa swego Liberty University. [b]Glenn Beck.[/b] Nowy nabytek stacji. Alkoholik odrodzony dzięki „spotkaniu z Bogiem”. Potrafi równie dobrze bulwersować, jak i wzruszać. Kariera w prawicowym radiu zaowocowała przed paroma laty niespodziewaną ofertą od CNN – Beck dostał tam własny program, w którym regularnie szokował liberałów. Organizacje amerykańskich Arabów zarzucają mu „antyarabskość i antymuzułmanizm”. Robert Kennedy junior nazwał go czołowym adwokatem korporacyjnego faszyzmu, wytykając mu jego skrajny sceptycyzm wobec globalnego ocieplenia. Niedawno przeszedł do Fox News, już w aurze gwiazdy. Otwarcie opowiada o swej walce z alkoholizmem, dawnych przygodach z marihuaną i innych słabościach. – Szczerze mówiąc, byłem odpychającą istotą – wspomina. Wraz z drugim małżeństwem w życiu Becka nastąpiła wielka przemiana, o której opowiada jeszcze częściej – rzucił picie i odnalazł Boga. Wraz z żoną postanowili zostać mormonami. Beck nie boi się okazywać wzruszenia w studiu, na przykład podczas wywiadów z kombatantami. Przede wszystkim jednak szokuje i bulwersuje. Gdy w sierpniu burmistrz jego rodzinnego Mount Vernon w stanie Washington postanowił przyznać mu symboliczny klucz do miasta i ustanowić Dzień Glenna Becka, na ulice wyszły tłumy – tak zwolenników, jak i przeciwników prezentera.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL