Sądownictwo

Jak, nie płacąc kaucji, można wyjść z aresztu

Sąd powinien takie sytuacje kontrolować. Bardzo źle, jeśli tego nie robi Zbigniew Ćwiąkalski były minister sprawiedliwości
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Aresztowany Ś. wyszedł za kaucją. Choć do dziś jej nie wpłacił, jest wolny
Adam Ś., udziałowiec i były prezes Kraków Business Park, firmy zarządzającej biurowcami w okolicach Krakowa, został zatrzymany w sierpniu 2008 r.
Według Prokuratury Okręgowej w Krakowie w ciągu kilku lat z KBP i spółek zależnych na podstawie fikcyjnych umów do firm zarejestrowanych w kraju i za granicą wyprowadzono przynajmniej 50 milionów euro. Do dziś śledczy nie wiedzą, co stało się z pieniędzmi. Ś. otrzymał zarzuty, m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy. Na pół roku trafił do aresztu. Na wolność wyszedł w lutym tego roku m.in. dlatego, że zdiagnozowano u niego depresję. Sąd orzekł również, że w ciągu dwóch tygodni ma wpłacić milion złotych kaucji. Zakazał mu opuszczania kraju, pełnienia funkcji w spółkach objętych postępowaniem prokuratorskim oraz orzekł dozór policyjny.
“Rz” ustaliła, że Ś., choć minęło ponad siedem miesięcy, kaucji nie wpłacił. Powód? Do sierpnia jego prawnicy starali się odwoływać od tej decyzji: najpierw chcieli zmniejszenia kaucji, potem – zamiany jej na zabezpieczenie pod hipotekę nieruchomości biznesmena. Prokuratura i sąd odrzucały te wnioski. Adwokaci składali zażalenia. Ostatniego sąd jeszcze nie rozpatrzył, bo prokuratura od ponad dwóch miesięcy sprawdza, czy nie zostało złożone po terminie. – Musieliśmy ustalić, kiedy pisma obrońców wyszły z poczty – mówi Janusz Hnatko z krakowskiej Prokuratury Okręgowej. To nie koniec. Z ustaleń “Rz” wynika, że Ś., choć ma zakaz pełnienia funkcji w spółkach objętych postępowaniem prokuratorskim, kilka tygodni temu występował w roli prezesa na zgromadzeniu akcjonariuszy spółki Polcon-Con (pojawiającej się w śledztwie). Nie stawia się też na policji – przedstawia zwolnienia lekarskie. Prokuratura chciała zweryfikować, czy ma depresję i, zleciła przebadanie go przez biegłych psychiatrów spoza Krakowa. Ś. się jednak rozchorował. Tym razem na serce. O komentarz “Rz” zapytała Kingę Konopkę, prawnika Ś. – Mam gorączkę, nie mam siły rozmawiać – ucięła. Sprawą zbulwersowany jest Kazimierz Olejnik, były prokurator krajowy. – Taka sytuacja jest niedopuszczalna – mówi “Rz”. – Sąd powinien takie sytuacje kontrolować. Bardzo źle, jeśli tego nie robi – podkreśla Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. – To ośmiesza powagę instytucji wymiaru sprawiedliwości – uważa Zbigniew Wassermann, poseł PiS. Podkreśla, że powodem pobłażliwości organów ścigania mogą być zażyłe kontakty biznesmena z politykami PO. Kilka miesięcy temu “Rz” ujawniła, że ówczesny szef krakowskiej Platformy Paweł Sularz był zatrudniony w spółce Creation, która miała – według śledczych – służyć do prania pieniędzy z KBP. W tej firmie zarabiał też Józef Krzyworzeka, starosta krakowski, były poseł PO. – O żadnych naciskach na organy ścigania nie może być mowy – zapewnia poseł Andrzej Czerwiński, do niedawna szef małopolskiej PO. – W tej sprawie zrobiliśmy wszystko, co możliwe. Sularz nie tylko stracił funkcję, ale został też wyrzucony z partii, a Krzyworzeka jest zawieszony w prawach członka PO. Sam Ś. w “Dzienniku Polskim” żalił się, że politycy mu nie pomagają: “Wpłacałem na wszystkie liczące się partie polityczne. Teraz nikt nie chce się w mojej sprawie wychylić”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL