Banki

Rządowy program tylko dla kilkuset osób

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Jedynie 264 bezrobotnych osób dostaje rządową pomoc w spłacie kredytów hipotecznych
- Na spłatę rat klientów banków wydaliśmy około 191 tys. zł — mówi Danuta Bruzik, dyrektor departamentu usług agencyjnych w Banku Gospodarstwa Krajowego, który obsługuje ten rządowy program. Prognozy Ministerstwa Pracy bardziej pesymistyczne. Resort szacował, że o pomoc poprosi w sumie ponad 46 tys. osób, a rząd przeznaczy na nią około 440 mln zł. O wsparcie rządu bezrobotni mogli się strać do końca przyszłego roku. Jeśli klientów banków, którzy będą korzystać z pomocy państwa, będzie przybywać w takim tempie jak przez ostatnie 2 miesiące (program ruszył 5 sierpnia tego roku — red.), to ich liczba nie przekroczy 3 tys.
- Liczba osób, które skorzystały z te programu jest bardzo mała — uważa Michał Wydra ze Związku Banków Polskich. — To sygnał, że nie grożą nam w tym temacie większe zawirowania. Pomoc w spłacie kredytów hipotecznych udzielana jest osobom, które utraciły pracę po 1 lipca tego roku i zarejestrowały się w Urzędzie Pracy jako osoby bezrobotne. Rząd nie udzieli wsparcia, które same się zwolniły lub zostały dyscyplinarnie pozbawione pracy, a także tym, którzy posiadają więcej niż jedno mieszkanie lub dom. Żeby skorzystać z rządowego programu trzeba dostać od banku zaświadczenie o wysokości kredytu i harmonogramie spłat. Następnie ten dokument i wniosek o udzielenie pomocy trzeba złożyć w regionalnym Urzędzie Pracy.
— Wsparcie trwa maksymalnie 12 miesięcy. Bank ustala na podstawie danych z banku kwotę raty (nie może być wyższa niż 1200 zł — red) i jej wysokość nie zmienia się przez cały okres pomocy danej osobie. Na jej wysokość nie ma wpływu zmiana oprocentowania kredytu — wyjaśnia Danuta Bruzik z Banku Gospodarstwa Krajowego. BGK przestaje spłacać raty, gdy klient banku znajduje pracę. - Założenia tego programu są dość łagodne. Mogą z niego skorzystać także osoby bezrobotne, których małżonek pracuje. W przypadku małżeństw mających wspólnotę majątkową pomoc może otrzymać osoba, która straciła pracę, nawet jeśli to nie ona brała kredyt — mówi Tomasz Gryn, dyrektor departamentu kredytów hipotecznych w Polbanku EFG. Bankowcy przyznają, że są osoby, które interesują się tym programem, ale zwykle ich liczba nie przekracza 10 klientów. Zdaniem Agnieszki Nachyły, dyrektora Departamentu Marketingu i Rozwoju Bankowości Hipotecznej w Banku Millennium osoby, które kupują dom czy mieszkanie na kredyt jeśli tracą prace, to szybko są w stanie znaleźć nową. — Po pierwsze osoba, większość kredytobiorców hipotecznych mieszka w dużych miastach, w których wciąż relatywnie łatwo znaleźć pracę — mówi Agnieszka Nachyła. — Po drugie osobom, które mają taki kredyt, bardzo zależy na regularnej spłacie rat, więc są bardzo zmotywowane do szybkiego znalezienia nowego pracodawcy. Rządowa pomoc nie jest bezzwrotna. Po dwuletniej karencji osób, która skorzystała z takiego programu, będzie miała osiem lat na zwrot pieniędzy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL