Sport

Jutro decyzja Renault w sprawie Kubicy

Robert Kubica
AFP
Zespół Renault ma we wtorek podać nazwiska kierowców na sezon 2010, a najpoważniejszym kandydatem do objęcia fotela lidera ekipy jest Robert Kubica.
Po wycofaniu się BMW z Formuły 1 polski kierowca stał się atrakcyjnym kąskiem na rynku kierowców. Do tego stopnia, że był brany pod uwagę przez Ferrari, jako kolejny zastępca Felipe Massy. Ostatecznie Włosi zatrudnili Giancarlo Fisichellę i można się domyślać, że nie zgodzili się na warunek, który kierowca kalibru Kubicy powinien postawić w takiej sytuacji – czyli gwarancja kontynuacji współpracy w przyszłości, a nie jedynie zastępstwo w kilku wyścigach.
Na placu boju pozostały zatem inne ekipy. Plotkowano o Williamsie, o zainteresowaniu ze strony McLarena, o możliwej przyszłości w Brawnie, a tymczasem w piątek przed Grand Prix Japonii prezydent ekipy Toyota, John Howett, przyznał, że w walce o Kubicę jego zespół rywalizuje z Renault. Dwa dni później, po wyścigu, najwyraźniej było już po walce. – Wygląda na to, że prawdopodobnie straciliśmy Roberta – powiedział Howett w wywiadzie dla BBC. Rozmowy w Japonii mogły być zatem decydujące dla przyszłości naszego jedynego kierowcy w Formule 1. Dwa tygodnie temu w Singapurze Kubica przyznał, że decyzja zależy już tylko od niego i wszystko wskazuje na to, że wybór padł na Renault. Francuzom bardzo zależy na pozyskaniu czołowego kierowcy. Ekipę kolejny raz opuszcza Fernando Alonso, który w latach 2005 – 2006 wygrał w jej barwach 14 wyścigów, zdobył dwa mistrzowskie tytuły i walnie przyczynił się do dwóch kolejnych, w kategorii konstruktorów. Hiszpan wraz z Felipe Massą będzie jeździł w Ferrari, w McLarenie do Lewisa Hamiltona może dołączyć Kimi Raikkonen (Fin przyznał w Japonii, że interesuje go tylko jazda zwycięskim samochodem), Sebastian Vettel na dłużej zakotwiczył w Red Bullu, zatem z punktu widzenia Renault Kubica jest logicznym wyborem.
Inżynierowie zespołu doskonale wiedzą, na co stać Polaka. Posiadają dane z pierwszego testu Kubicy w samochodzie Formuły 1, który odbył się w grudniu 2005 r. w Barcelonie. Na torze, który wymaga doskonałego przygotowania fizycznego i uchodzi za wymagający dla debiutantów, Robert po przejechaniu 41 okrążeń uzyskał lepszy czas niż Franck Montagny – wówczas etatowy kierowca testowy Renault, który na liczniku miał już ponad 40 000 kilometrów za kierownicą samochodu Formuły 1. Nie da się też ukryć, że ekipa Renault na gwałt potrzebuje poprawy swojego wizerunku, a związany z „aferą singapurską” niesmak zmyć mogą tylko doskonałe wyniki na torze. Zespół wie, jak zwyciężać w czystej walce, i na takiego pracodawcę liczy właśnie Kubica. Dziś może się okazać, czy po czterech latach Polak wróci do zespołu, w którym zaliczył swoje pierwsze kilometry w Formule 1.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL