fbTrack

Nieruchomości

Nie zawsze po drodze z „Rodziną...”

Jarosław Sadowski, analityk firmy Expander
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Preferencyjny kredyt w ramach programu „Rodzina na swoim” może mieć dwukrotnie wyższe oprocentowanie niż najtańsze oferty tradycyjnego kredytu złotowego. W jakim przypadku nie opłacają się dopłaty?
[b]RZ: Osoba chcąca kupić mieszkanie na kredyt przychodzi i mówi: potrzebuję kredyt na mieszkanie, czy raczej od razu komunikuje: chce dostać kredyt, ale z dopłatą?[/b]
[b]Jarosław Sadowski:[/b] Klienci, którzy przychodzą do naszych doradców, w większości przypadków od razu mówią, że są zainteresowani kredytem w programie „Rodzina na swoim”. Zadaniem doradcy jest natomiast pomoc w wyborze banku, w którym kredyt zostanie zaciągnięty. Oferty banków w zakresie preferencyjnych kredytów są bowiem bardzo zróżnicowane. Niektóre są na tyle niekorzystne, że bardziej opłaca się zaciągnąć tradycyjny kredyt. Dla przykładu w Dom Banku oprocentowanie preferencyjnego kredytu wynosi 10,9 proc. W rezultacie, przy założeniu utrzymania poziomu oprocentowania na stałym poziomie, zaciągając kredyt na kwotę 200 tys. zł, po 30 latach klient będzie musiał spłacić aż 429,9 tys. zł odsetek. Jest to już kwota pomniejszona o wypłacone dopłaty. Natomiast, biorąc przeciętny tradycyjny kredyt w złotych z oprocentowaniem wynoszącym 7,28 proc., suma odsetek wyniesie 292,6 tys. zł. [b]W jakim zatem przypadku „Rodzina na swoim” jest optymalnym wyjściem?[/b]
Kredyty w programie „Rodzina na swoim” jest optymalnym rozwiązaniem, pod warunkiem że jego oprocentowanie nie jest znacząco wyższe niż kredytu tradycyjnego. Należy bowiem pamiętać, że dopłaty są wypłacane przez osiem lat, a kredyt zwykle zaciąga się na 30. Jeśli więc oprocentowanie kredytu z dopłatą będzie znacznie wyższe, to mimo dopłat suma zapłaconych odsetek w ciągu całego okresu kredytowania będzie większa. Mimo że przez osiem lat państwo będzie dopłacało do preferencyjnego kredytu w Dom Banku, to i tak suma odsetek na zwykłym kredycie będzie o 137,3 tys. zł niższa. [b]Kiedy „Rodzina na swoim” może się stać pułapką? Czy kredytobiorcy zdają sobie sprawę, o ile wyższe raty przyjdzie im płacić po zakończeniu dopłat?[/b] Klienci nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że muszą posiadać na tyle wysoką zdolność kredytową, aby poradzić sobie ze spłatą rat, jakie będą naliczane już po zakończeniu dopłat. W rezultacie wydaje im się, że skoro ich dochody wystarczą na spłatę początkowych rat, to bez problemu otrzymają kredyt. Tak się jednak nie dzieje. Banki udzielają preferencyjnych kredytów tylko tym, których dochody pozwolą na spłatę wyższych rat, jakie będą naliczane po okresie dopłat. [b]A może lepiej wziąć kredyt bez dopłat, bo wtedy bank da niższą marżę? Jakie są tu różnice w ofertach?[/b] Zarówno w przypadku tradycyjnych kredytów, jak i tych preferencyjnych występują bardzo duże rozbieżności w ofertach. Najważniejszym elementem, który pozwala je porównać, jest oprocentowanie. W przypadku najgorszych ofert może być ono nawet prawie dwukrotnie wyższe niż w przypadku ofert najtańszych. Dla przykładu: oprocentowanie zaciąganego obecnie tradycyjnego kredytu w złotych może wynieść od 5,53 do 10,5 proc. (kredyt w wysokości 300 tys. zł, 25 proc. wkładu własnego). W przypadku kredytu z dopłatą może to być od 5,94 do 10,9 proc. Zarówno w przypadku kredytów tradycyjnych, jak i z dopłatą istnieje możliwość uzyskania stosunkowo niskiego oprocentowania. [b]Czy w Warszawie w porównaniu z innymi miastami wielu klientów jest zainteresowanych programem „Rodzina na swoim”?[/b] Największe zainteresowanie preferencyjnymi kredytami jest w tych miastach, w których jest stosunkowo duża dostępność mieszkań spełniających wymagania programu „Rodzina na swoim”. W Warszawie takie mieszkania można znaleźć głównie w dzielnicach charakteryzujących się słabą komunikacją z centrum, np. Białołęka, Wawer. Jeśli więc ktoś planuje zakup mieszkania w atrakcyjnej dzielnicy, to nie może skorzystać z preferencyjnego kredytu. Z tego względu popularność „Rodziny na swoim” w stolicy jest ograniczona. [b]Czy spada popularność tego programu?[/b] Od początku roku szybko przybywało kredytów w ramach „Rodziny... ”. Jeszcze w styczniu br. udzielono ich na kwotę 99 mln zł, a w sierpniu – już na 519 mln zł. Popularności preferencyjnych kredytów mogłaby jedynie zagrozić poprawa sytuacji na rynku kredytów walutowych lub spadek limitów cen. Na to się jednak w najbliższym czasie nie zanosi. [b]Co powinno się zmienić w przepisach, by kredyt z dopłatą od państwa był bardziej dostępny?[/b] Gdyby planowano zwiększenie dostępności preferencyjnych kredytów, należałoby jeszcze bardziej podwyższyć limity cen mieszkań. W wielu dużych miastach nadal stosunkowo trudno jest znaleźć mieszkania spełniające warunki cenowe. Dla przykładu w Warszawie istotne zwiększenie dostępności preferencyjnych kredytów mogłoby spowodować podwyższenie limitu powyżej 8 tys. zł za mkw. Problemem jest również to, że w okolicach dużych miast ceny mieszkań są często znacznie wyższe niż w pozostałej części danego województwa. Tymczasem limity pod Warszawą i w pozostałej części województwa mazowieckiego są takie same. [ramka][srodtytul]Jak wybrać lokal, aby mieć pewność, że bank udzieli kredytu z dopłatą[/srodtytul] >> Za preferencyjny kredyt można kupić zarówno nowe mieszkanie, jak i z rynku wtórnego. >> Istotne znaczenie ma cena lokalu. Musi ona bowiem się mieścić w limicie publikowanym co kwartał na stronie internetowej Banku Gospodarstwa Krajowego. >> Dla przykładu w Warszawie za preferencyjny kredyt można kupić tylko takie mieszkanie, którego cena nie przekracza 7699,58 zł za mkw. >> Oprócz ceny istotna jest także powierzchnia mieszkania lub domu. Mieszkanie nie może być bowiem większe niż 75 mkw., a powierzchnia domu nie może przekroczyć 140 mkw. >> Nawet jeśli cena nieco przekracza limit, to istnieje pewna szansa na jej wynegocjowanie. Jeśli natomiast powierzchnia jest zbyt duża, to niestety nie uda się takiego mieszkania kupić za preferencyjny kredyt.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL