Świat

Żegnaj, Jugosławio

Czerwona gwiazda na fladze - jeszcze z czasów ZSRR
Wikipedia
Serbowie rozstali się z domeną internetową, która przypominała im o komunistycznej Jugosławii. Na Bałkanach wciąż można jednak znaleźć pamiątki po tamtych czasach
Jugosławii nie ma od trzech lat. Wciąż jednak istnieją Jugosłowiańskie Linie Lotnicze Jat Airlines czy Jugosłowiańskie Towarzystwo Sarkoidozy. Wielu Serbów do dziś operuje dawnymi nazwami ulic.
– Jesteśmy dziwnym społeczeństwem. Mamy demokratyczny rząd, ale wiele instytucji zachowało w nazwie słowo „jugosłowiański”. Tyle że nikogo tak naprawdę to nie obchodzi – mówi „Rz” serbski socjolog Neven Cveticanin. Jego zdaniem Serbowie są zmęczeni ciągłymi zmianami. – Najpierw byli w Jugosławii, potem w federacji Serbii i Czarnogóry, teraz są w Serbii. Niektóre instytucje nie zmieniły nazwy, bo nie miały na to czasu – mówi.
[srodtytul]Godło z czerwoną gwiazdą [/srodtytul] Przez trzy lata serbskie władze nie miały też czasu, by zadbać o zmianę oficjalnej domeny internetowej swojego kraju. Dopiero teraz .yu zmieniły na .rs. Podobnie władze Czarnogóry, która do 2006 roku tworzyła z Serbią federację. Od 30 września zamiast .yu Czarnogórcy używają domeny .me. – Nikt wcześniej się nie zastanawiał, czy to jest właściwe czy nie. Tak po prostu było – przyznaje Zoran Sekulić, szef prywatnej serbskiej agencji prasowej FoNet. Nie tylko w Serbii. W Macedonii władze przez 18 lat nie mogły się zdecydować na wymazanie z godła czerwonej gwiazdy pamiętającej czasy ZSRR. Inne dawne republiki Jugosławii zmieniły symbole narodowe, Słowenia wstąpiła do Unii Europejskiej i wprowdziła euro, Chorwacja stała się członkiem NATO, a parlament w Skopje od 1991 roku nie mógł dojść do porozumienia w sprawie tego, co zrobić z gwiazdą. Przełom nastąpił nagle we wrześniu tego roku. Posłowie zgodzili się, że godło trzeba zmienić, a media odnotowały, że jedynym państwem w Europie, które ma czerwoną gwiazdę w godle, pozostała teraz Białoruś. [srodtytul]Nostalgia za „złotą Jugosławią” [/srodtytul] – Nie mamy już wielu komunistycznych symboli widocznych gołym okiem. Tak czy inaczej nikt już o nie nie dba. Z wyjątkiem starszego pokolenia, które do dziś odczuwa tęsknotę za dawnymi czasami. Nie za ideologią komunistyczną, ale za latami 70. i 80., złotym okresem dla Jugosławii – przyznaje Sekulić. Zdaniem Cvetkovicia ta nostalgia jest coraz większa. – Narasta z dnia na dzień, bo kraj przeżywa ogromną recesję i ludzie tęsknią za starymi czasami – za stabilizacją. Im gorsza będzie sytuacja gospodarcza, tym bardziej te nastroje będą się nasilać. Może nastąpić wysyp komunistycznych symboli – mówi. Może te nastroje wyczuła Moskwa, bo kilka dni temu rosyjski ambasador w Belgradzie zwrócił się do Serbów z niezwykłym apelem: chce, by ulicom przywrócili nazwiska radzieckich generałów, którzy wyzwalali Belgrad. „Po wojnie wiele ulic w Jugosławii ochrzczono nazwiskami dowódców Armii Czerwonej i choć potem nazwy te zmieniono, wielu ludzi nadal je pamięta. Otrzymałem od Serbów listy, w których domagają się naprawienia tej historycznej niesprawiedliwości” – napisał w dzienniku „Blic” Aleksandr Konuzin. Znalazł zwolenników. „Wstyd mi, że niektórzy Serbowie są tacy niewdzięczni i nie doceniają olbrzymiej pomocy Rosji, której doświadczyliśmy wiele razy”, „Rosja zrobiła dla nas więcej niż Zachód” – piszą internauci na stronach Radia B92. Ale apel ambasadora wywołał też oburzenie. „Może od razu przemianujmy Belgrad na Kaliningrad Południowy?” – zaproponował jeden ze słuchaczy. Inny napisał: „Ciekawe, dlaczego Rosja nie poprosi Polaków, by swoje ulice nazwali nazwiskami oficerów NKWD, którzy zamordowali 10 tysięcy polskich wojskowych w Katyniu. Albo Łotyszy, Estończyków, Litwinów, Finów i innych narodów, które miały przyjemność witać radzieckich wyzwolicieli”.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL