Historia

Strategia i taktyka: niemieckie linie umocnione we Włoszech

Rzeczpospolita
Górzysty Półwysep Apeniński stanowił dla Wehrmachtu idealny teren do obrony. Ciągnące się od czubka włoskiego „buta” aż po Szwajcarię i Austrię pasma gór były poprzecinane głębokimi dolinami, które jesienią i wiosną zamieniały się w rzeki błota.
Wśród wąskich wąwozów i przełęczy niewielkie oddziały saperów za pomocą min i ładunków wybuchowych mogły skutecznie blokować przeważające liczebnie wojska przeciwnika.
We wrześniu 1943 roku Niemcy przystąpili do budowy linii umocnionych w poprzek całego półwyspu. Pierwsze dwie pozycje – Volturno i Barbara – miały opóźnić marsz aliantów na Rzym i dać czas na ufortyfikowanie głównej linii obrony – linii Gustawa. Na północ od stolicy Włoch wybudowano linię Gotów i tzw. pozycję alpejską. Wioski i miasteczka położone na wzniesieniach górujących nad okolicą zamieniono w twierdze. Niemcy idealnie wykorzystali przy tym kamienne konstrukcje domów. Zbocza wzgórz poprzecinane licznymi żlebami, rowami i skalistymi zaułkami naszpikowano świetnie zamaskowanymi schronami bojowymi oraz stanowiskami dział ppanc. oraz broni maszynowej.
Główne linie obrony dodatkowo wzmocniono betonowymi schronami i stanowiskami ogniowymi, doskonale wtopionymi w okolicę. W tej roli wykorzystywano m.in. wieże z rozbitych czołgów Panzer V Pantera, uzbrojonych w bardzo dobre działo PAK 42, osadzone na niskich platformach. Dla atakujących żołnierzy alianckich każde piwniczne okienko, każde skupisko kamieni czy zieleni stanowiło potencjalne miejsce zasadzki. W takich warunkach wielkie operacje ofensywne sprzymierzonych najczęściej zamieniały się w serię minibitew o poszczególne punkty oporu wroga. W górskim terenie ograniczającym widoczność i utrudniającym obserwację przygniatająca przewaga artylerii i lotnictwa schodziła na drugi plan. Tam, gdzie istniała taka możliwość, do bezpośredniego wsparcia ogniowego piechoty używano pojedynczych czołgów lub dział pancernych. W walkach na bliskie dystanse śmiertelne żniwo zbierały głównie lekkie moździerze i broń maszynowa będące na wyposażeniu przeciętnej kompanii piechoty. Bezpośredni szturm pod górę na niemieckie punkty oporu wiązał się z dużymi stratami atakujących żołnierzy sprzymierzonych. Obchodzenie niemieckich pozycji i atakowanie ich z flanki bądź od tyłu nie zawsze się udawało, większość stanowisk wroga była bowiem urzutowana głęboko, a poszczególne linie umocnień wzajemnie kryły się ogniem. W tej sytuacji przebycie każdego kilometra wiązało się często z ogromną daniną krwi żołnierzy sprzymierzonych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL