fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Pan na Wykusie

Mjr Jan Piwnik „Ponury”
Archiwum „Mówią wieki”
Przed więzienie na przedmieściach Pińska podjeżdża opel na niemieckich, policyjnych numerach. Zapada zimowy zmierzch. Z samochodu wysiada oficer w mundurze SS i żąda otwarcia bramy.
Opel wjeżdża na więzienne podwórze. Ale ukraiński strażnik, widząc dwóch wysiadających z auta dziwnie ubranych cywilów, sięga po karabin. Zanim zdąży go wycelować, dosięga go kula z colta. Podejrzany cywil z ciemnymi zrastającymi się brwiami, w wielkiej lisiej czapie, to porucznik Jan Piwnik „Ponury”, a rolę esesmana gra podchorąży AK Zbigniew Sulima.
Jednocześnie z nimi na teren więzienia przedostają się, zarzucając sznurowe drabinki na 5-metrowy płot zwieńczony drutem kolczastym, grupy „Czarki” i „Kawy”. W parę minut później – jest kwadrans po piątej po południu 18 stycznia 1942 roku – żołnierze „Ponurego” wdzierają się do więziennych cel. Dowódca akcji chwyta w objęcia wychudzonego olbrzyma ze złamaną nogą. To Alfred Paczkowski „Wania”, aresztowany dwa miesiące wcześniej dowódca III odcinka „Wachlarza”. Wraz z nim wolność odzyskuje dwóch jego żołnierzy, „Ryś” i „Azor”, i kilkudziesięciu innych więźniów.
Odbicie więźniów w Pińsku, jako wzorową akcją podziemia, przerabiano do znudzenia w konspiracyjnych podchorążówkach. Ale i sam „Ponury” stawał się postacią legendarną. Urodził się w 1912 r. w chłopskiej rodzinie we wsi Janowice u stóp Pasma Jeleniowskiego w Górach Świętokrzyskich. Po maturze i służbie wojskowej – w 1934 roku mianowany podporucznikiem rezerwy artylerii – wstąpił do policji. Był m.in. komendantem posterunku w Kisielinie na Wołyniu i dowódcą zmotoryzowanej kompanii szkolnej w Warszawie. We wrześniu przeprowadził ją, staczając kilkanaście potyczek z Niemcami, ze Śląska na Węgry. W 1940 r. dowodził we Francji baterią artylerii ciężkiej. W Wielkiej Brytanii dołączył do pierwszej grupy szykujących się do skoku do kraju „cichociemnych”. Nocą 8 listopada 1941 r. skoczków z Anglii powitała na placówce ZWZ pod Łowiczem m.in. Emilia Malessa „Marcysia”. Dwa lata później szefowa komórki łączności zagranicznej AK „Zagroda”, zwana „panią na Zagrodzie”, została żoną porucznika „Ponurego”.
Pierwsze miesiące w kraju nie były dla rwącego się do walki oficera szczęśliwe. Mianowany komendantem II odcinka „Wachlarza”, wielkiej dywersyjnej operacji na zapleczu niemieckiego frontu wschodniego, został aresztowany w Zwiahlu w pobliżu Równego. Po udanej ucieczce na Wołyń już nie wrócił. Karta odwróciła się po głośnej akcji w Pińsku – komendant Kedywu płk „Nil” zgodził się na utworzenie w Górach Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich „Ponury”. Ich główną kwaterą stał się partyzancki obóz na polanie Wykus, na wzgórzu 326 w pobliżu Wąchocka, gdzie w 1863 r. biwakowali powstańcy gen. Langiewicza.
W nocy z 2/3 lipca 1943 r. partyzanci wyruszyli na swą pierwszą akcję, zatrzymując pod stacją Łączna dwa pociągi i zabijając w walce wielu Niemców. Wkrótce potem „Ponury” rozdzielił Zgrupowania na trzy oddziały, które odtąd najczęściej walczyły osobno. W połowie września w czasie ich koncentracji na Wykusie, podczas której planowano wręczenie sztandaru, na wzgórze 326 wyruszyła niemiecka obława. Partyzanci zatrzymali ją na polanie Barwinek, zabijając ok. 200 żołnierzy formacji kolaboracyjnych i Niemców.
Kolejna niemiecka operacja, 28 października, skończyła się gorzej, poległo prawie 30 ludzi „Ponurego”. Łącznie oddział stracił w kilku wielkich bitwach i 68 mniejszych akcjach ok. 40 ludzi – straty niemieckie były kilkakrotnie wyższe. „Ponury” „czyścił” Kielecczyznę z konfidentów i bandytów i faktycznie sprawował rządy w Górach Świętokrzyskich. W oczach Komendy Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK był zbyt samodzielny i wojowniczy. Na początku 1944 r. KG AK, m.in. na skutek donosów, pozbawiła go funkcji dowódcy Zgrupowania. W parę tygodni później objął na Nowogródczyźnie dowództwo VII batalionu w Zgrupowaniu Nadniemeńskim, późniejszym 77 „lidzkim” pp AK.
... Rankiem 16 czerwca 1944 r. kompania VII batalionu zalega pod ogniem z bunkrów niemieckiego stützpunktu w Jewłaszach. Załogi tego małego, ale silnie umocnionego fortu nie udało się zaskoczyć. Nagle podrywa się strzelec „Pług” i z pistoletu strzela w strzelnicę bunkra. Za nim, przeskakując kozły z drutem kolczastym, biegnie z granatami „Ponury”. Obu ścinają serie ze schmeissera. Lekarz dr „Jontek” kładzie głowę dowódcy na swych kolanach. Śmiertelnie ranny szepcze: „pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”.
Po wojnie do rodziców majora „Ponurego” często przyjeżdżali czarnymi pobiedami i wołgami nieproszeni goście z UB i KW PZPR. „Bandytę wychowaliście, Piwnikowa” – wypominali. W jego pogrzebie w Wąchocku w czerwcu 1988 r. – ciało po latach starań sprowadzono z odległej Wawiórki na Nowogródczyźnie – uczestniczyło ponad 100 tys. osób.
Cezary Chlebowski, „Ponury”: major Jan Piwnik 1912 –1944
[i]Grzegorz Łyś, dziennikarz „Rzeczpospolitej”,popularyzator nauki, autor m.in. licznych publikacji z zakresu turystyki historycznej[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA