fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Po macierzyństwo do Polski

Fotorzepa, Danuta Matloch
Wdowa z Niemiec chce dokończyć w Polsce procedurę zapłodnienia in vitro. W jej kraju prawo nie zezwala na wykorzystanie materiału genetycznego nieżyjącego mężczyzny
Ines S. z Neubrandenburga walczy o wydanie jej przez tamtejszą klinikę zamrożonych zarodków. Zamierza udać się z nimi do Polski. Pragnie urodzić dziecko poczęte in vitro dzięki połączeniu jej komórki jajowej z plemnikiem jej nieżyjącego już męża. W Niemczech to niemożliwe, Ines S. postanowiła więc zajść w ciążę w Polsce, gdzie prawo jest bardziej liberalne.
– Moja klientka nawiązała już kontakt z kliniką w Szczecinie, która byłaby gotowa się nią zająć – twierdzi jej adwokat Silke Mettner.
28-letnia Ines S. przez kilka lat była mężatką. Nie mogła zajść w ciążę, więc wraz z mężem zdecydowali się na sztuczne zapłodnienie. Zgłosili się do kliniki, w której dokonano połączenia komórek jajowych kobiety z plemnikami jej męża. Wkrótce potem przyszły ojciec zginął jednak w wypadku motocyklowym. Po jakimś czasie wdowa zwróciła się do kliniki z prośbą o kontynuowanie procedury sztucznego zapłodnienia. Ta jednak odmówiła. Kobieta zażądała więc wydania jej zarodków, na co klinika także się nie zgodziła. Sprawa trafiła do sądu, który uznał, że lekarze postąpili zgodnie z prawem.
– Nie można dopuścić do przeprowadzenia w Polsce zabiegu, który jest nielegalny w Niemczech – wyjaśnia „Rz” sędzia Michael Kücken z Sądu Okręgowego w Neubrandenburgu.
Ines S. jest innego zdania, złożyła już odwołanie od wyroku. Uważa, że wygra w drugiej instancji. Powołuje się na zapisy konstytucji o prawach człowieka. Spieszy się, by zdążyć przed ewentualnym uchwaleniem w Polsce ustawy, która mogłaby pokrzyżować jej plany.
Być może i tak nie udałoby się ich zrealizować. – Zajmujemy się leczeniem in vitro, ale warunkiem jest pisemna zgoda przyszłych rodziców – mówi prof. Rafał Kurzawa współpracujący z kliniką Vitrolive. Zwraca uwagę, że nie byłoby problemu z kontynuowaniem przez Ines S. procedury sztucznego zapłodnienia, gdyby zaczęto ją w Polsce.
W Niemczech sprawa ma charakter precedensowy. Sędzia Kücken mówi, że zainteresowani zmianą prawa są m.in. żołnierze Bundeswehry uczestniczący w niebezpiecznych misjach zagranicznych. – Ich zamrożone plemniki i komórki jajowe ich partnerek mogłyby zapewnić kobietom potomstwo w razie tragedii – tłumaczy. Na razie jednak nic nie zapowiada zmian w niemieckim prawie. Tysiące Niemek korzysta więc z usług polskich klinik. Przede wszystkim dlatego, że jest taniej, procedury są skuteczne, a polscy lekarze cieszą się w Niemczech coraz lepszą opinią.
[i]Piotr Jendroszczyk z Berlina[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA