Sport

Faworyt pokonany

ROL
Radosław Kawęcki w finale. 18-letni chłopak z Zielonej Góry popłynie w piątek z najlepszymi na 200 m stylem grzbietowym
Spektakularny sprint na 100 metrów kraulem wygrał Brazylijczyk Cesar Cielo Filho bijąc rekord świata – 46,91 s. Srebrny i brązowy medal zdobyli Francuzi – wielki faworyt Alain Bernard i Frederick Bousquet.
Po 50 metrach prowadził Bousquet, nowy narzeczony Laure Manaudou, największej gwiazdy francuskiego pływania. Ale finisz był już popisem Brazylijczyka, który nie dał szans Francuzom. Paweł Słomiński trener Pawła Korzeniowskiego i jeszcze do niedawna Otylii Jędrzejczak mówi, że jest zdegustowany tym co się dzieje na olimpijskiej pływalni w Rzymie: – Rekordy świata bite jeden za drugim już nudzą. To nie święto, tylko fabryka.
Kiedy mówił te słowa, Otylia stała obok niego. Złoty medal na jej koronnym dystansie, 200 m motylkiem zdobyła Australijka Jessicah Schipper, oczywiście bijąc rekord świata ustanowiony w Rzymie przez Amerykankę Mary Descanzę. Czas 2.03,41 rzuca na kolana, ale jak zauważył Słomiński, nie dziwi. Mistrzyni z Pekinu Chinka Zige Liu była druga, choć prowadziła prawie do końca. Kolejnego prztyczka w nos dostał na Foro Italico Michael Phelps. Tym razem od swojego rodaka Ryana Lochte, który odebrał mu rekord świata na 200 m stylem zmiennym. Phelps nie startował. Drugi w tym wyścigu był świetny węgierski pływak Laszlo Cseh (jeszcze kilka dni temu leżał w rzymskim szpitalu pod kroplówką). Węgier, który popłynął tylko o 0,01 s gorzej od starego rekordu Phelpsa stanął na słupku startowym w niebieskim stroju Areny. A przecież do tej pory zawsze pływał tylko w slipkach. W czwartkowych finałach Polaków nie było, ale warto zapamiętać nazwisko 18– letniego, drobnego chłopaka z Zielonej Góry, który w niedalekiej przyszłości może być być medalistą największych imprez. Radosław Kawęcki, to aktualny mistrz Europy juniorów na 200 m stylem grzbietowym. Nie wygląda na atletę, ale w wodzie nie ma kompleksów walcząc z potężniejszymi rywalami. W eliminacjach był siódmy, ze znakomitym czasem (wygrał m.in. z utytułowanym dwumetrowcem, Rosjaninem Arkadijem Wiatczaninem). Wieczorem popłynął jeszcze lepiej, ustanowił rekord Polski – 1.55,62 – który dał mu szóste miejsce i awans do finału. Na tle Kawęckiego najlepsi polscy żabkarze, Sławomir Wolniak i Sławomir Kuczko zaprezentowali się fatalnie. Pływali o kilka sekund wolniej od rekordów życiowych zajmując dalekie miejsca. A przecież Kuczko to mistrz Europy z Budapesztu na 200 m. Trzy lata temu walczył jak równy z równym z Włochem Lorisem Facci, który teraz wyprzedza go o sześć sekund. To przepaść. Kuczko szybciej pływał w starych strojach, więc może być dobrym przykładem na to, że kostium jest ważny, ale nie najważniejszy. Ale oprócz niego trudno szukać takich, którzy potwierdzają tę regułę. Paweł Słomiński pytany dlaczego polska żabka tonie, rozkłada ręce i mówi, że to temat na dłuższe opowiadanie. Niestety podobno nie ma w nim szczęśliwego zakończenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL