Społeczeństwo

Miasta walczą z kupcami

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Nie tylko stolica pozbyła się handlarzy z atrakcyjnego miejsca. Wiele samorządów przenosi bazary
Lubartów, powiatowe miasteczko 25 kilometrów na północ od Lublina. Ogrodzony plac w samym centrum straszy prowizorycznymi straganami. Targowisko nazywane obozem tatarskim od lat jest tu jednym z najpopularniejszych miejsc zakupów.
– Tak świeżutkich i smacznych warzyw jak tutaj w hipermarkecie nie znajdę – zachwala Stanisław Mazur, emeryt, dla którego bazar jest też miejscem codziennych spotkań ze znajomymi. [srodtytul]Brzydki bazar, ładny plac[/srodtytul]
W miejscu szpecącego krajobraz targu władze miasta planują stworzyć plac, na którym mogłyby się odbywać najważniejsze uroczystości. [wyimek]Kupcy są rozżaleni tym, że nagle zakazuje im się pracować w miejscu, w którym handlowali od lat[/wyimek] – Chcemy być europejskim miasteczkiem, a nie postkomunistycznym kołchozem – mówi Jerzy Zwoliński, burmistrz Lubartowa. Handlarzy zamierza przenieść poza centrum. Kupcy przekonują, że może to być dla nich śmiertelny cios. Przedstawili koncepcję, która zakłada wybudowanie stylowych straganów. – Przez pół dnia mógłby tam być targ, a po południu i w święta reprezentacyjny plac – mówi Krzysztof Kurys, prezes Zrzeszenia Handlu i Usług Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Lublinie, które wspiera lubartowskich kupców. Burmistrz Zwoliński nie daje się przekonać: – To nie do zaakceptowania. Nie wykluczam wielofunkcyjnego charakteru placu, ale nie w takiej formie. [srodtytul]Ucywilizować kupiectwo[/srodtytul] Przez wiele lat kupcy, nie tylko w Lubartowie, byli na rękę władzy. Dziś są rozżaleni. – Wykorzystaliśmy czasy rodzącego się kapitalizmu i zajęliśmy puste działki, na które nikt nie miał pomysłu – mówi handlowiec z Białegostoku. – Samorządowcy byli uradowani, bo mieli z tego jakiś dochód. Problemy zaczęły się, kiedy grunty nabrały wartości. Druga połowa lat 90. przyniosła ekspansję hipermarketów, z którymi wielu kupców nie było w stanie konkurować. – Ludzie zachłysnęli się blaszanymi molochami – komentuje Krzysztof Kurys. Gdy Polska weszła do UE, samorządy postawiły na nowe inwestycje za unijne pieniądze i jednocześnie zaczęły dbać o estetykę. Wrocław, który konsekwentnie usuwa kupców z reprezentacyjnych miejsc, w przyszłym roku zamierza wybudować dwie eleganckie hale handlowe w centrum miasta. – Chcemy ucywilizować kupiectwo – tłumaczą urzędnicy. Kupców z centrum chcą pozbyć się władze Gliwic, bo przez targowisko przebiegnie trasa szybkiego ruchu, a w Koszalinie plan zagospodarowania przestrzennego przewiduje na bazarze potrzebny miastu wielopoziomowy parking. [srodtytul]Gniew handlowców[/srodtytul] Ale o kompromis niełatwo. Pod groźbą komorniczej egzekucji usunięto handlarzy w Białymstoku. Mimo to miasto do dziś nie znalazło kupca na działkę przeznaczoną na centra handlowe i apartamentowce. W centrum Poznania, gdzie wyrosło blisko 700 stoisk handlowych, mają powstać tereny rekreacyjne i sportowe. – Bez konfliktu pewnie się nie obejdzie – mówi Marek Kroll, prezes poznańskiej spółki Targowiska. – Mentalność i przez lata utwierdzane nawyki są silnie zakorzenione w psychice człowieka, dlatego każda próba zmiany przyzwyczajeń rodzi bunt i agresję – mówi dr Ireneusz Siudem, psycholog z UMCS. Jego zdaniem to poważny problem społeczny, o czym przekonały ubiegłotygodniowe wydarzenia w Kupieckich Domach Towarowych w Warszawie, gdzie podczas eksmisji doszło do regularnej bitwy kupców z policją i ochroniarzami. – Jeśli będziemy traktowani po partnersku, kompromis na pewno uda się wypracować – mówi Elżbieta Wasilewko, prezes Stowarzyszenia Kupców Polskich. [i]pek, p.kob., zal, i.k., jak[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL