Sylwetki

Golfista na budowie

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Marek Michałowski. Prezes spółki Budimex SA. Od 31 lat jest związany z jedną firmą. Mówi, że golf uczy biznesu, głównie podejmowania ryzyka. Ma opinię wymagającego szefa
Marek Michałowski ma 56 lat. Całe swoje zawodowe życie jest związany z firmą Budimex.
– Trafiłem do niej na trzymiesięczne praktyki zaraz po studiach i tak już zostało – mówi. Jest absolwentem Wydziału Finansów i Statystyki Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (obecnie SGH) w Warszawie. Posiada uprawnienia biegłego rewidenta.
W Budimeksie zaczął pracę w 1978 roku jako szeregowy pracownik działu finansowego, trzy lata później, w 1981 roku, wyjechał na sześć lat do Bułgarii. W tamtych czasach Budimex działał głównie na zagranicznych kontraktach – w Europie i na Bliskim Wschodzie. Po powrocie dość szybko awansował. W 1990 roku był członkiem zarządu Dromeksu SA, w listopadzie 1998 r. objął fotel prezesa Budimeksu. Jest członkiem Rady Głównej BCC, prezesem Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa i członkiem rady nadzorczej Kredyt Banku. Nieoficjalnie mówi się, że w sierpniu rozstanie się z prezesurą i przejdzie do rady nadzorczej Budimeksu. Przez pracowników darzony jest powszechną sympatią i szacunkiem. – Ma autorytet, cieszy się powszechnym szacunkiem, jest wymagający, ale i wyrozumiały – mówi jeden z pracowników. Potrafi znaleźć wspólny język zarówno z budowlańcem, jak i z dyrektorem finansowym. Słynie z poczucia humoru i bezpośredniości. Jego styl zarządzania polega na dobraniu zgranego, odpowiedzialnego zespołu. – Nie stosuje ręcznego sterowania każdym szczegółem działalności firmy – mówi jeden z podwładnych. Jego pasją jest sport. – Nie znoszę się opalać na plaży, najlepiej wypoczywam w ruchu – przyznaje Marek Michałowski. Gra w tenisa, jeździ na nartach, żegluje i nurkuje. Najbardziej jednak pasjonuje go golf. Gra w niego od ośmiu lat, w każdej wolnej chwili, pod ten sport dostosowuje plany urlopowe. – Uważam, że to pomaga w biznesie. Golf wymaga regularności, wewnętrznego uporządkowania. Uczy, jak zarządzać czasem i jak rozsądnie podejmować ryzyko. Jak się tego nie robi, można wiele stracić. Podejmowanie ryzyka zbyt zuchwale może wiele kosztować. Jak w biznesie – wyjaśnia. Jego celem i marzeniem jest zostać najlepszym golfistą w Polsce pośród seniorów. Obecnie plasuje się w pierwszej dziesiątce. W styczniu i lutym zapomina o golfie i rozpoczyna sezon narciarski. Zima to też czas, w którym zdradza golfa na rzecz tenisa. Pasje dzieli z żoną. To ona nauczyła go nurkować, jeszcze w czasach studenckich. – Ja nauczyłem ją jeździć na nartach i grać w golfa. Jest w tym coraz lepsza – dodaje. Jest żonaty, ma dwójkę dzieci – syna i córkę oraz dwoje wnuków.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL