Muzyka

Dwie twarze Fryderyka

Za pomnikiem Chopina w Łazienkach efekty swoich prac na warsztatach – m.in. układy taneczne – prezentowała młodzież z Polski i Chorwacji.
Fotorzepa, Przemek Wierzchowski
Najpierw hip-hop i rap, później jazz – w sobotę w Łazienkach można było usłyszeć nowe interpretacje muzyki Fryderyka Chopina
Zapowiedzi hip-hopu i rapu inspirowanego muzyką Chopina przyciągnęły w sobotę pod pomnik kompozytora w Łazienkach sporo widzów. Głównie młodych, ale też starszych, odciągniętych od leniwych pogaduszek przez nietypowe rytmy pierwszy raz wypełniające szacowny park. Spotkanie zorganizowane przez Służewski Dom Kultury było efektem dwutygodniowych warsztatów (także plastycznych) dla polskiej i chorwackiej młodzieży. Ta kompozytora potraktowała swobodnie, bawiąc się m.in. w gry słowne: „HIP (c)HOPin” czy „CHOPICENTER”.
Uczestnicy warsztatów po występach zapewniali: „Chopin jest w nas”, „… gra nam w duszy”. Jeszcze w teatralno-tanecznych etiudach jego muzyka pojawiła się jako przerywnik. Mazurek C-dur op. 24, nagrany przez Leszka Możdżera na płycie „Impressions”, był nawet tłem jednego z choreograficznych układów. Kilka rozpoznawalnych taktów rozpoczęło beatboksowy występ chorwackiego rapera, a w skandowanych tekstach można było usłyszeć nazwisko Chopina. Ale już dla hiphopowców kompozytor stał się jedynie pretekstem, by pojawić się w Łazienkach. Ich prezentacja była – jak to określili – alternatywną interpretacją jego muzyki. Publiczność nie dosłuchała się jednak choćby nikłych inspiracji twórczością naszego romantyka. Młodzi wykonawcy nie tylko dosłownie (bo scena ustawiona była na tyłach pomnika), ale i w przenośni stanęli plecami do kompozytora.
Widzowie, którzy spod pomnika przenieśli się do teatru Na Wyspie, mieli za to okazję posłuchać Chopina w intrygującej interpretacji jazzmanów i orkiestry symfonicznej. Takim koncertem rozpoczął się sześciodniowy festiwal Chopiniana. W odczytywaniu na nowo muzyki romantyka nasi jazzmani mają wielkie osiągnięcia, ale propozycja Chopin Warsaw/Paris Jazz Quintet należy do najciekawszych. Przede wszystkim dzięki klasie muzyków i aranżacjom dyrygenta orkiestry Wojciecha Zielińskiego oraz trębacza, a zarazem jednego z solistów, Roberta Majewskiego. Dwukrotnie podczas koncertu pojawił się zainspirowany popularną kolędą drugi temat Scherza h-moll op. 20 Nr 1. Muzycy stworzyli taki nastrój, że gdyby nie aura, można było pomyśleć, że zbliża się Boże Narodzenie. Zabrzmiała też jedna z najbardziej znanych romantycznych melodii kompozytora – Preludium e-moll op. 28 Nr 4 w wersji Zielińskiego, zatytułowanej „Stretching”. Jej ekspresyjny charakter złagodziła nieco wokaliza Marca Thomasa, francuskiego członka zespołu. To był kulminacyjny moment chopinowskiego wieczoru.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL